Ołomuniec – Brno – Bratysława

Ołomuniec. Chodzimy po ulicach centrum miasta i oglądamy fasady kamienic złocące się w zachodzącym słońcu. Aby jednak pokazać mi prawdziwe ciekawostki – P. zabiera mnie do… supermarketu. Tam, tuż obok kalendarzy adwentowych z Krecikiem – kalendarze adwentowe z bohaterami bajek, których nie pamiętam z lat mojego dzieciństwa. A obok czekoladowych Świętych Mikołajów – czekoladowe Diabły. Gdy zobaczyłem te ostatnie, przypomniał mi się Kołakowski: Gdyby nawet diabeł nie miał prawa do naszej sympatii, wolno mu przecież żądać sprawiedliwości czysto historycznej, owego wstrzemięźliwego hołdu, jaki się należy zawsze osobistościom wiele znaczącym w dziejach (Kołakowski 1989, t.3: 7). Czyż nie to właśnie robią Czesi rozszerzając ofertę X-Mas o Sex-Mas i 666-Mas?

Kalendarze adwentowe. Ołomuniec, Czechy. Fot.: P.

Czekoladowy Święty Mikołaj w towarzystwie czekoladowych diabłów. Ołomuniec, Czechy. Fot.: P.

Brno. Z tym miastem wiąże się najzabawniejsza anegdota, jaką usłyszałem podczas wyjazdu. Hiszpanie studiujący na Erasmusie w Ołomuńcu wybrali się na wycieczkę do Brna. Brno – drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w Czechach – jest oddalone od Ołomuńca o około 50 kilometrów w linii prostej. Mimo tego, jadąc do Brna studenci cieszyli się, że jadą do… Szwajcarii. Do Szwajcarii jednak nie dojechali. I teraz już wiedzą, że to „e” w nazwie Berna to nie jakiś tam kaprys.

Bratysława. Miasto o fatalnym pijarze. Dotychczas byłem w stolicy Słowacji tylko przejazdem i wszystko, co zobaczyłem zdawało się potwierdzać zasłyszane wcześniej niepochlebne opinie. Że szare, że brzydkie, że nic w nim nie ma. Ale po dwóch dniach chodzenia po bratysławskim Starym Mieście stwierdzam, że dzień lub dwa można się tutaj śmiało powłóczyć, zjeść pieczone kasztany, posiedzieć w kawiarni i poszukać ciekawostek, takich jak ta na zdjęciu poniżej:

Bratysława. Trochę pomysłowego streetartu

Aj, i jeszcze jedno z Bratysławy. Na Starym Mieście mają bardzo solidnie zaopatrzony salonik prasowy. Świeże gazety, kolorowe magazyny i poważne periodyki z całego świata, w tym nawet prasa arabska. …i ani jednej polskiej gazety :-)

2 responses to “Ołomuniec – Brno – Bratysława

  1. Zawsze zazdrościłem naszym południowym sąsiadom tej szczypty relatywizmu ;] A propos pieczonych kasztanów, też im ich zazdroszczę. Ciekawe, czy mają tam klony empików?

    • O tak, poziom spiny wśród Czechów w stosunku do nas jest o niebo niższy. To się przekłada pozytywnie na kontakty międzyludzkie, nie tylko na podejście do diabła ;)

      Co do klonów Empików – nie zaobserwowałem czegoś takiego, ale jest w Czechach mnóstwo księgarń, więc możliwe, że czegoś tak silnego jak u nas Empiki jeszcze się nie dorobili. Ale nie wiem, mogłem nie zauważyć. W każdym razie widać po liczbie księgarń, że Czechom książki obce nie są.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Co na blogu

  • literatura - przede wszystkim non-fiction; mam alergię na powieści
  • media - bo wypada wiedzieć jak działa maszyneria pokazująca nam świat
  • internet - ale nie piszę o zmianach rozmiaru czcionki na głównej Google.pl
  • nauka - a raczej jej funkcjonowanie w społeczeństwie
  • raptularz - urywki z dziennika zapisane tu z braku zeszytu pod ręką (specjalizuję się w narzekaniu i spisywaniu fragmentów rozmów)

Czego tu nie znajdziesz

  • pseudo-polityki - nie komentuję tego, co w porannym programie jakiś Mietek powiedział u jakiejś Zochy
  • programowania - temat nie jest zbyt popularny wśród mojego kobiecego targetu
  • fanbojstwa - nie jestem wyznawcą żadnej marki, nie podniecam się dotykowymi ekranikami, bezsensownymi aplikacjami i podobnym chłamem


%d bloggers like this: