***

Poranna kawa w słoneczny sobotni poranek. W takich warunkach nawet internet wydaje się lepszy niż zwykle. Zamiast hejtspiczu i miałkości, trafiam na dość krytyczną recenzję książki Jonaha Lehrera Imagine. How creativity works. Pod tekstem – w komentarzach – dyskusja autora książki z autorami recenzji. Inny komentujący przypomina tekst z 1969 roku o tym, jak nagradzanie delfinów za kreatywne zachowania zwiększało liczbę tego typu zachowań (komentarz z bibliograficznym odnośnikiem). W innym komentarzu ktoś zwraca uwagę na różnicę między kreatywnością praktyczną a abstrakcyjną (co innego skonstruować młotek a co innego namalować Guernikę).  Albo różnicę między kreatywnością a inteligencją. Ogólnie, the internet at its best, kulturalna dyskusja, że aż miło czytać.

*

Najważniejsza część recenzji i dyskusji dotyczy bardzo cienkiej granicy między twierdzeniem a niezbitym faktem. Między naukową spekulacją popartą jakimiś dowodami a pewnością, że dane zależności zachodzą i są właściwie interpretowane. W tym konkretnym przypadku omawiana jest literatura neurobiologiczna i zasadność wniosków wyciąganych z badań wykorzystujących fMRI do obrazowania mózgu.

Przykład: pokazanie badanym filmu z dzwoniącym telefonem spowodowało, że w części mózgu określanej jako wyspa, obserwowano zwiększoną aktywność. Wcześniejsze badania powiązały tę część mózgu z  uczuciami miłości. Wniosek? Ludzie kochają swoje telefony, kochają, gdy telefony dzwonią. Problem polega na tym, że zwiększoną aktywność tej części mózgu obserwuje się również, gdy ludzie czują wstręt lub fizyczny ból. Ta cześć mózgu odpowiedzialna jest też za koordynację ruchów dłoni, utrzymywanie równowagi itd.

W efekcie wszystko co możemy powiedzieć, to tyle, że przy określonym bodźcu (np. pokazanie wideo z dzwoniącym telefonem) uaktywnia się określona część mózgu (reakcja). Ale co ta reakcja oznacza? Jeśli badacze, dziennikarze i pisarze popularnonaukowi dają na to pytanie jednoznaczną odpowiedź, to reakcja ta oznacza tylko tyle, że chcą oni mieć fajne, ciekawe, chwytliwe wyniki, o których będzie się dobrze czytało w słoneczne sobotnie poranki (a przy okazji dostanie się następny grant, pochwałę od redaktora albo kontrakt na kolejną książkę).

About these ads

6 responses to “***

  1. Fragmentaryczność, migawkowość – zdaje się, że to nam, odbiorcom, odpowiada. Więc łykamy – jak pelikany – niekoherentny, nieprecyzyjny, pozbawiony znaków zapytania przekaz.

  2. Xitami

    z jednej strony: wiemy że to szamani ale z drugiej
    to zbyt ważne i ciekawe by o tym zapomnieć
    dajmy tym paru “naukom” czas jaki miała np. alchemia by dojrzeć
    z jednej strony przykro mi, że trafiło na mnie, a z drugiej cieszę się, że jeszcze nie wszystko jest odkryte i dzieje się za maichczasów

    • Tak jest, to samo postulują autorzy recenzji: dajmy neurobiologii czas na rozwój i poczekajmy, aż będzie nam mogła dać jakieś odpowiedzi. Tylko, że zaznaczają jednocześnie, że i badacze i popularyzatorzy nauki nie mogą iść na łatwiznę i wciskać publice takich prostych nadinterpretacji jak to się obecnie często dzieje.

  3. Xitami

    przypomniało mi się coś
    Panowie KK&P, autorzy kochanej “Sondy” tak jakoś określili nie pamiętam, być może tylko badanie mózgu

    “wyciąganie wniosków o temacie rozmów z odgłosów dobiegających z centrali telefonicznej”

    [kiedyś centrala to było "fizyczne" komutowanie połączeń, nawet gdy panie telefonistki odeszły do agencji towarzyskich czy na emeryturę
    to było sporo żelastwa podrygującego pod dyktando tarczy telefonicznej
    (czy pokolenie taczSmartFonów wie o czym mówię?)((czy znajomość mitów np. greckich i chrześcijańskich przydaje się?))(((ale to jużzupełnieinna historia)))]

    mimo, że znamy przykłady wymiernego działania metody to jakoś trąci to magią
    a magia to wiemy… istnieje tylko ta nieprawdziwa

    • Niezłe porównanie, szczególnie, że można postawić tezę, że obecnie nie wiemy nawet w jakim języku się te rozmowy odbywają: nie wiemy jak aktywność w mózgu przekłada się na działanie konkretnych procesów kognitywnych (nawet jeśli jesteśmy w stanie coraz lepiej określać, co musi być na wejściu, żeby coś pojawiło się na wyjściu, to sposób działania przetwarzającej dane maszynki cały czas jest niedostępną czarną skrzynką).

      Tylko trzeba pamiętać, że taki stan jest ekscytujący a nie dołujący – fajnie, że wciąż są wielkie rzeczy do odkrycia.

  4. Pingback: Co powiedział Bob Dylan? O upadku Jonaha Lehrera « Kwadratura Sieci

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Co na blogu

  • literatura - przede wszystkim non-fiction; mam alergię na powieści
  • media - bo wypada wiedzieć jak działa maszyneria pokazująca nam świat
  • internet - ale nie piszę o zmianach rozmiaru czcionki na głównej Google.pl
  • nauka - a raczej jej funkcjonowanie w społeczeństwie
  • raptularz - urywki z dziennika zapisane tu z braku zeszytu pod ręką (specjalizuję się w narzekaniu i spisywaniu fragmentów rozmów)

Czego tu nie znajdziesz

  • pseudo-polityki - nie komentuję tego, co w porannym programie jakiś Mietek powiedział u jakiejś Zochy
  • programowania - temat nie jest zbyt popularny wśród mojego kobiecego targetu
  • fanbojstwa - nie jestem wyznawcą żadnej marki, nie podniecam się dotykowymi ekranikami, bezsensownymi aplikacjami i podobnym chłamem


%d bloggers like this: