Kwadratura Sieci

szczypta codzienności, garść książek i kropla ekstraktu z netu

Tag: metafory

Kryształ i płomień

Italo Calvino:

W jednej z naukowych książek, w które wtykam niekiedy nos, szukając bodźców dla wyobraźni, wyczytałem niedawno, że modelem dla kształtowania się żywych istot jest “z jednej strony k r y s z t a ł (wzór niezmienności i regularności poszczególnych struktur), z drugiej zaś p ł o m i e ń (wzór trwałej formy zewnętrznej pomimo nieustannego ruchu odśrodkowego)”. [...] Przeciwstawione sobie figury płomienia i kryształu służą zobrazowaniu rozmaitych rozwiązań, wobec których stają nauki biologiczne, a następnie służą także teoriom o języku i o zdolnościach przyswajania wiedzy. [...] Kryształ i płomień, dwie figury doskonale piękne, od których trudno oderwać spojrzenie, dwa sposoby przyrostu w czasie kosztem przylegającej materii, dwa moralne symbole, dwa absoluty, dwie kategorie służące klasyfikacji faktów, idei, stylów i doznań (Calvino 1996: 64).

Nasza historia: nigdy kryształ, zawsze – płomień. W podręcznikach historii napiszą, że dziesiątego kwietnia 2010 ledwie się tliliśmy.

Od Mickiewicza do iPada w kilku krokach

Pan Tadeusz miecie. Dan Brown to może nie jest: od dwóch lat czytam i jestem na 156 stronie, a ze względu na powolność lektury sam już nie pamiętam, który to był zajazd, ile było ksiąg i komu Tadek zaglądał w cycki. Ale to są szczegóły. Dużo ważniejsze są dwie rzeczy: język i obserwacje. Bogactwo języka i bystrość obserwacji. Mickiewicz miał dobre oko. W i d z i a ł. I potrafił opowiedzieć. Do każdej teorii/opowieści socjologicznej da się w tej książce znaleźć obrazek. Dziś trafiło się ANT:

Hreczecha na milczenie miał słuch bardzo czuły,
Sam gawęda, i lubił niezmiernie gaduły.
Nie dziw! ze szlachtą strawił życie na biesiadach,
Na polowaniach, zjazdach, sejmikowych radach;
Przywykł, żeby mu zawsze coś bębniło w ucho,
Nawet wtenczas, gdy milczał lub z placką za muchą
Skradał się, lub zamknąwszy oczy siadał marzyć;
W dzień szukał rozmów, w nocy musiano mu gwarzyć
Pacierze różańcowe albo gadać bajki;
Stąd też nieprzyjacielem zabitym był fajki,
Wymyślonej od Niemców, by nas scudzoziemczyć;
Mawiał: “Polskę oniemić – jest to Polskę zniemczyć”

(Pan Tadeusz, Księga V; w. 426-436; wytłuszczenie moje – WW)

Wpływ pojawienia się fajki na język, na mowę! Dostrzec (możliwe i ważkie) konsekwencje wprowadzenia jakiegoś przedmiotu/aktora – socjologia jak się patrzy. Mógł Hreczecha nie widzieć pełnej złożoności zjawiska, bo jednak aparat pojęciowy nie ten, ale licencjat i tak by zgarnął.

Żelazna logika stoi za tym, aby przeskoczyć teraz do… iPada (sic!). Ludzie zastanawiają się już, jak bardzo szatański jest ten ekranik. Gdzie i dla kogo będzie zamykającą usta fajką? Jedna z propozycji: dla młodych programistów. Stare geeki zrzędzą i twierdzą, że gdyby w dzieciństwie dostali iPada, zamiast normalnego komputera, byliby innymi ludźmi. Gorszymi, oczywiście, bo nigdy by nie dłubali we wnętrznościach systemu. Ale z drugiej strony – iPad daje możliwość tworzenia aplikacji użytkowych i handlowania nimi w ramach app store. I dzieciaki to robią. Fragment dyskusji na ten temat tu. (W długiej perspektywie: czarne chmury nad FLOSS ze względu na utratę kadr?)

Z tą fajką też nie do końca wiadomo. Fajka kojarzy się z destylowaniem słów i myśli, a więc z ograniczeniem liczby wypowiedzianych bzdur. Być może pykanie fajki powinno się propagować, zamiast – spychać do lamusa i zakazywać? Ja bym – poza fajką – potrzebował jeszcze dwóch piłeczek antystresowych, żeby czymś ręce zająć i mniej w klawisze klepać (…no i znowu – ukryta funkcja piłeczek antystresowych: rozładowuje stres, ale nic nie robi ze źródłem stresu! Chrzanić takie piłeczki!).

GMO czy SMR (Słownie Modyfikowana Rzeczywistość)?

Wynalazek to tylko połowa drogi. O glorii stanowi dopiero sukces komercyjny. Weźmy genetycznie modyfikowaną żywność. Genialne odkrycie, ratunek dla przeludniającej się planety. Truskawki są większe, bardziej czerwone, słodsze i zaczynają gnić dopiero po miesiącu. Z drugiej strony, nie brak przykładów na katastrofalne skutki – często dostrzegalne w pełni dopiero po wielu dekadach – nadmiernej ingerencji człowieka w środowisko, a GMO to jest ingerencja w środowisko. Jak wynika z badań PBS DGA, Polacy są przezorni i nie chcą żywności modyfikowanej genetycznie.

Przemysł jednak nie śpi i cały czas pracuje nad tym, jak przekonać ludzi, żeby kupili przeinwestowanego genetycznego kota w worku. Jedną z metod jest wypracowanie języka, który uśpi czujność konsumentów. Według badań przeprowadzonych w 1992 przez G. C. Rapaille’a na zlecenie m.in. takich koncernów jak Monsanto, NutraSweet, DuPont, FritoLay, Coca-Cola, czy Nestle:

In communicating about food biotechnology and genetic engineering, we now know a variety of trigger words that will help consumers (sic! – W.W.; wytłuszczenie moje) view these products in the same vein as farming, hybrids, and the natural order, rather than as Frankenfoods (International Food Information Council, How Americans Relate to Genetically Engineered Foods, September 14, 1992, za: Sheldon Rampton, John Stauber, Trust Us, We Are Experts!, New York 2001, s. 54).

Jakie to słowa? “Dobre”: beauty, bounty, children, choices, cross-breeding, diversity, earth, farmer, flowers, fruits, future generations, hard work, heritage, improved, organic, purity, quality, soil, tradition, wholesome.
“Złe”: biotechnology, chemical, DNA, economic, experiments, industry, laboratory, machines, manipulate, money, pesticides, profit, radiation, safety, scientists (na podstawie: Rampton, Stauber 2001: 54).

Warto te słowa zapamiętać. “Dobre” są miłe dla ucha, budzą pozytywne skojarzenia… ale jednocześnie służą odwróceniu uwagi od ich przeciwieństw – słów “złych” – często dobrze opisujących rzeczywistość, ale wzbudzających niepokój, niechęć, sprzeciw.

Nie pozostaje mi nic, jak tylko życzyć “smacznego” podczas konsumowania tradycyjnej, ulepszonej, czystej, wysokiej jakości, dobrej dla przyszłych pokoleń, szanującej nasze dziedzictwo, ziemię, owoce i kwiaty genetycznie modyfikowanej – nie mającej nic wspólnego z biotechnologią, chemią, DNA, eksperymentami, przemysłem, laboratoriami i zyskiem – papki.