Kwadratura Sieci

szczypta codzienności, garść książek i kropla ekstraktu z netu

Tag: przyszłość

Nazywają nas “seeds of dystopia”

Ukazał się raport Global Risks 2012 Światowego Forum Ekonomicznego. Poniżej trzy ujęcia z promującego go filmiku.

Pierwsze:

Źródło: WEF, http://www.youtube.com/watch?v=itKwB4QC1rk

Źródło: WEF, http://www.youtube.com/watch?v=itKwB4QC1rk

Jakie skojarzenia?

Moje pierwsze jest takie: “hej, uznano mnie za zagrożenie!”. Maska Guya Fawkesa, uniesiony megafon i powiewające flagi kojarzą mi się jednoznacznie z protestami przeciw ACTA, Arabską Wiosną, protestami Oburzonych i ruchem Occupy Wall Street. Więc kojarzą mi się pozytywnie. A tutaj mam raport Światowego Forum Ekonomicznego – organizatora konferencji w Davos, podczas której swoją interpretację rzeczywistości ustalają prezesi najbogatszych światowych korporacji, przywódcy polityczni, intelektualiści, akademicy i dziennikarze – i to, co ja traktuję jako zjawisko pozytywne, postrzegane jest przez nich jako zagrożenie wynikające z dwóch “niepokojących” tendencji: 1) rosnącego niezadowolenia obywateli z działań politycznego i ekonomicznego establishmentu oraz 2) możliwości błyskawicznej mobilizacji społecznej wspieranej przez usieciowienie (por. WEF 2012: 16).

Brrr. Ciarki chodzą mi po plecach, bo to znaczy, że społeczeństwo, my, przestajemy być postrzegani jako element, który trzeba chronić a stajemy się elementem będącym zagrożeniem. Trafiamy do jednego worka z terroryzmem, epidemiami, globalnym ociepleniem, bronią masowego rażenia, czarnym rynkiem, zanieczyszczeniem wody i powietrza, brakiem płynności finansowej itd. Nie jesteśmy społeczeństwem. Jesteśmy seeds of dystopia.

Ale zostawmy na chwilę filmik. Raport zwraca uwagę, że splot czynników (ryzyk) takich jak trendy demograficzne (starzenie się społeczeństw, malejąca liczba urodzeń), ekonomiczne (trwały brak równowagi fiskalnej, poważne różnice wynagrodzeń, systemowa niewydolność finansowa, trwały brak równowagi na rynku pracy), społeczne (nastroje antyglobalistyczne, izolacjonistyczne, nacjonalistyczne), może doprowadzić do zerwania umowy społecznej, co oznaczałoby rewolucję w do-niedawna-bogatych-krajach.

Pod tym względem pierwsze wrażenie z filmu jest błędne. W raporcie ziarnami dystopii są właśnie wszystkie te ryzyka. Możemy jednak założyć (sam raport daje tu podpowiedzi), że nie tego stakeholderzy się boją. Większość z tych zagrożeń jest nieunikniona. To raczej pewniki niż ryzyka. Prawdziwą niewiadomą jest reakcja społeczeństw na zbliżającą się całkowitą niewydolność systemu. Strach stakeholderów budzi dopiero niezadowolenie społeczne, które skierowane zostanie (już zostało) na nichbo nie podołali zadaniu rządzenia.

Drugie:

Źródło: WEF, http://www.youtube.com/watch?v=itKwB4QC1rk

Źródło: WEF, http://www.youtube.com/watch?v=itKwB4QC1rk

Mamy tutaj taki postulat, związany z przeciwdziałaniem “ciemnej stronie” usieciowienia: As power shifts from the physical to the virtual world, a new paradigm for ensuring a healthy digital space must emerge (WEF 2012: 24). Pytanie, co to znaczy healthy i healthy dla kogo? Jeśli stakeholders spotykający się w ramach WEF dostrzegają, że (ich) władza ucieka (im) do świata wirtualnego, to nic dziwnego, że zgłaszają potrzebę “nowego paradygmatu” zmieniającego sposób dystrybucji władzy w sieci na bardziej korzystny dla siebie.

Trzecie:

Źródło: WEF, http://www.youtube.com/watch?v=itKwB4QC1rk

Źródło: WEF, http://www.youtube.com/watch?v=itKwB4QC1rk

Ten zrzut ekranu dotyczy nie tyle obecnych zagrożeń, co nowych, “niepokojących” zjawisk, które w przyszłości mogą mieć duże znaczenie a dziś nie da się oszacować ich konsekwencji (por. WEF 2012: 46). W raporcie sieciowe neoplemiona określone są jako wirtualne, pozbawione granic wspólnoty, które mogą uzyskać wpływ na political regimes in the real world (por. WEF 2012: 46). Mamy tu zatem wirtualne, pozbawione granic wspólnoty, będące zagrożeniem dla władzy.

Ale jeszcze na jedną rzecz chciałem zwrócić uwagę: mamy na powyższym zrzucie ekranu facebookowe “f” i dwa twitterowe ptaszki. A z tyłu co? Intencja nadawcy jest mniej więcej znana: pokazuje on pewne zjawisko, które w przyszłości może mieć duże znaczenie (tzn. może być zagrożeniem) i trudno przewidzieć jego konsekwencje (dla władzy należącej do nadawcy). Co to może być? Jakie macie pierwsze skojarzenie? Trzeba pamiętać, że ten zrzut ekranu odbiorca filmu widzi przez ~sekundę (w raporcie nie ma graficznych odpowiedników zrzutów ekranu z filmiku promującego raport). Moje pierwsze skojarzenie było takie, co ustanawiało jasną (ciemną!) ramę dla zła jakie sieją cyberplemiona :-)

Choć patrzę tutaj krytycznie na pewien wycinek raportu, bardzo polecam przeczytać go w całości (proponuję jednak pamiętać, że pisali go obecni stakeholders, z którymi my, zwykli zjadacze chleba, dzielimy większość globalnych zagrożeń – ale nie wszystkie). Poza warstwą merytoryczną – raport jest majstersztykiem graficzno-interaktywnym. Naprawdę robi wrażenie.

The finest young scientific brains i ich nowy, wspaniały świat

Financial Times artykuł typu “nowy wspaniały świat”. W leadzie czytamy, że the planet’s brightest quantitative analysts are now calculating our future. Bóstwa w artykule są dwa: computing power oraz the finest young scientific brains. Zrewolucjonizują wszystko: giełda będzie funkcjonowała bez traderów z krwi i kości (bo są wolni i omylni), miejsce politologów zajmą “politolodzy obliczeniowi”, efekty programów społecznych będą modelowane komputerowo itd., itp. Wszystko będzie pięknie działać, komputery dadzą nam wszelkie niezbędne odpowiedzi i wykonają całą pracę.

Trudno tego tekstu nie czytać z przymrużeniem oka. Szczególnie, gdy autor jako przykład the most successful financial equation of all time podaje wzór Blacka-Scholesa pozwalający określić optymalną cenę opcji na kupno akcji lub towarów. Na czym polegał wielki sukces tego równania? Chyba na tym, że Robert C. Merton i Myron Scholes otrzymali w 1997 roku nagrodę Nobla z ekonomii za teorię wyceny opcji (o czym autor artykułu wspomina). Bo raczej nie na wykorzystaniu tego wzoru w praktyce (o czym autor artykułu nie wspomina). Fundusz hedgingowy – zarządzany przez Mertona i Scholesa – bazujący na ich teorii i wzorach stracił w 1998 roku 4.6 miliarda dolarów w 4 miesiące i zbankrutował. Jeśli ten wzór był the most successful of all time, to aż się boję pomyśleć, jakie “sukcesy” będą odnosić inne genialne modele opracowywane obecnie przez the finest young scientific brains.

Daniel Bell się mylił. W 1996 roku. (…ale w 2011 już nie)

Od razu, gdy tylko skończyłem notkę o Kulturowych sprzecznościach kapitalizmu Daniela Bella, zajrzałem do netu, żeby sprawdzić, co o książce myśleli światlejsi ode mnie. Oczywiście uznałem, że światlejsi to ci, których Google wyświetla na pierwszej stronie wyników wyszukiwania. Gdzieś u góry był tekst ze Slate’a, którego autor, Rick Perlstein, zaczął od stwierdzenia, że Bell prawie we wszystkich swoich przewidywaniach się mylił. Zabawne, bo ja zacząłem notkę od stwierdzenia, że prognozy Bella się sprawdziły. A najzabawniejsze, że zarówno Perlstein, jak i ja mieliśmy rację. Tyle tylko, że Perlstein miał ją w 1996 roku, gdy pisał swój tekst, a ja mam rację dziś.

Cudny jest fragment, gdy Perlstein wymienia różne przewidywania Bella, by następnie stwierdzić, że się nie spełniły:

Of course, none of this–bigger and bigger government, permanent inflation, world government, the implosion of capitalism’s reward structures–has come to pass (źródło: Slate.com).

Nie wiem, co robi obecnie Rick Perlstein, ale z jego wiarą w wolny rynek, w który nie ingerują państwa i w gospodarkę, która nie pozwala czerpać zysków bez generowania realnej wartości – bardzo możliwe, że jest bankrutem.