O trudnej sztuce pytania

Na ten temat powiedziano już wystarczająco dużo. Ja jednak dorzucę od siebie 20 groszy, bo ten wątek komponuje się w pewnym stopniu z poprzednim postem.

Kilka tygodni temu miała miejsce premiera długo wyczekiwanej aplikacji internetowej – WolframAlpha. Narzędzie to szybko zaczęto porównywać do wyszukiwarki Google, choć podobieństwa kończą się w zasadzie na podobnym interfejsie: po wejściu na stronę widzimy okienko, w które wpisujemy zapytanie, a po przesłaniu go do serwera otrzymujemy jakąś – trafną, nietrafną lub żadną – odpowiedź.

Mimo fundamentalnych wręcz różnic w stosunku do zwykłych wyszukiwarek, WolframAlpha miało być „odpowiedzią„, „rywalem„, „lepszym Googlem„. Tego typu oceny, wynikające z podniecenia, z niewiedzy, z niechęci do najpopularniejszej obecnie wyszukiwarki, lub z jakiegokolwiek innego powodu – są i będą chybione, bez względu na dalszy rozwój WA.

Problem bowiem nie w narzędziu, lecz – w użytkownikach. Zastanówmy się najpierw nad tym, jak używamy Google’a. Z mojego doświadczenia wynika, że gros wpisywanych zapytań to li tylko intuicje, pojedyncze wyrazy, słowa, których pisowni nawet nie muszę być pewien. Co więcej, zdecydowanie częściej szukam odpowiedzi opisowych. Chcę wiedzieć, ile kosztuje dana książka/płyta/cokolwiek. Chcę poznać know-how, dowiedzieć się, jak czegoś używać. Wpisuję słowo i chcę się dowiedzieć co znaczy, podaję nazwę miejsca i chcę zobaczyć je na zdjęciu. Jednym słowem, wybaczę Internetowi, jeśli nie obliczy za mnie całki, ale obrażę się śmiertelnie, jeśli nie podpowie mi, skąd zamówić pizzę.

Z kolei WolframAlpha pozwala mi dokonać szerokiej gamy obliczeń matematycznych, chemicznych, fizycznych, itd. Co więcej, pozwala sprawdzić, ile lat miał Jóźef Piłsudski w 1935 roku, jaka była przewidywana długość życia w Polsce w 1990 roku. Mogę porównać PKB Polski i Niemiec, sprawdzić ile osób na świecie mówi po Polsku , jakie kraje są najbiedniejsze w Europie, a to tylko ułamek jego możliwości.

Narzędzie, jak widać, jest dosyć bogate. Problem polega jednak na tym, że potrafi ono odpowiadać na pytania, których sobie nie stawiam. Co więcej, WA wykorzystuje tylko jeden rodzaj wiedzy zawartej w Sieci: słownikową, encyklopedyczną, standaryzowalną, pomijając jednocześnie rodzaj drugi, moim zdaniem ważniejszy: wiedzę produkowaną każdego dnia przez internautów. Jest jeszcze jeden kłopot…

Matematyczny i fizyczny gwałt na umysłach młodych ludzi, praktykowany na wszystkich kluczowych szczeblach edukacji, nie owocuje – mam wrażenie – wyrobieniem w nich nawyku do logicznego i precyzyjnego formułowania i artykułowania swoich myśli (tak samo jak gwałt językowy nie czyni z każdego krasomówcy i znawcy gramatyki czy ortografii, a gwałt historyczny nie w każdym budzi patriotyczne uczucia). Autor narzędzia, fizyk, zapomniał najwyraźniej, że język formalny, ścisły i precyzyjny, przy całym jego wewnętrznym pięknie, nie jest językiem, w jakim ludzie myślą i pytają.

Popularność wyszukiwarki Google polega więc również na tym, że w okienko wyszukiwania można wpisać każdą głupotę, a ona i tak wypluje jakąś odpowiedź. Gdyby przeciętny użytkownik Google’a co chwilę oglądał odpowiedź podobną do znanego użytkownikom WA: „Wolfram|Alpha isn’t sure what to do with your input” i musiałby zastanawiać się, jak przeformułować swoje zapytanie, aby nabrało ono sensu dla komputera, niewielu z nas usłyszałoby kiedykolwiek o firmie na „G”. Jeśli postęp napotka kiedyś na przeszkodę nie do przejścia, to przeszkodą tą będzie człowiek. Bo im więcej zaawansowanych możliwości mamy, tym mniej osób potrafi – chce? – z nich korzystać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s