Na placu – jeśli można tak nazwać tę kupę betonu rozlaną między supermarketem, sklepikiem o zdradzającej wszystko nazwie „Maluch”, piekarnią, salonikiem prasowym i czynnymi od rana opijniami – stoi staruszka. Zasuszona jak rodzynka, w szarym płaszczu. Na głowie fioletowy beret i ciężkie czarne okulary o grubych szkłach. Stoi, jak nad przepaścią, jakby następny krok miał być decydujący. Jeśli się odważy, może już nie być odwrotu. Ciekawe, co takiego dostrzega w prostej drodze, jaką ma przed sobą. Otchłań? Nieznane?

Staruszka coś mówi, ale nikt się nie zatrzymuje, by posłuchać. Udają, że nie słyszą, przyspieszają kroku. Nie zje cię ta babuszka pieprzony tchórzu, myślę o jednym i o drugim, którzy, jak psy z podkulonymi ogonami, rozpływają się szybko w cieniach i kątach.

Podchodzę bliżej. Mówi: Proszę pana. Cicho, co parę chwil. Podchodzę i pytam, w czym pomóc. Gdzie jestem? Odpowiadam krótko. A gdzie jest szklana ściana? Muszę znaleźć szklaną ścianę. Ktoś mnie odbierze spod szklanej ściany. Podchodzimy do szyb przy wejściu do supermarketu. Kobieta porusza się po omacku, okulary najwyraźniej już nie działają. Dotyka szyb rękami, przechodzi kilka kroków wzdłuż muru i mówi zrozpaczona: To nie tu. Muszę stać tam, gdzie szklana ściana się kończy. Ktoś mnie odbierze spod szklanej ściany. Kiedy jej ręce w końcu rozpoznają znajome powierzchnie, zatrzymujemy się. Znaleźliśmy to miejsce. Która godzina? Odbiorą mnie wpół piątej. Jeszcze 50 minut. Ja tu poczekam, mówi.

Po pół godzinie znowu tamtędy przechodzę. Kobieta stoi twarzą do muru, tak jak ją zostawiłem. Teraz pada deszcz i moknie. Podchodzę i zaprowadzam ją – choć to tylko kilka kroków – pod najbliższy daszek. Korzyść jest podwójna. Gdy ktoś w końcu ją stąd odbierze – będzie sucha, a poza tym, patrzy się teraz w szybę, a nie w mur. To zawsze dużo lepsze alibi dla staruszki, która musi sprawiać jak najlepsze pozory samodzielności, żeby odroczyć wyrok, jakim będzie zamknięcie jej gdzieś zdala od tych wszystkich ludzi, do których ona się garnie, a którzy już się nią nie interesują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s