Grać każdy może…

…ale nie każdy wymiata jak Rafał Blechacz. A on wymiata wyjątkowo niepospolicie: samym talentem, pasją, pracą; żadnej wulgarności, zniżania się, miałkości. Od kilku dni jestem na wygnaniu (czyli poza Toruniem) i zmagam się z ciągłym gwałceniem mojej dzwiękosfery. Ratunkiem jest Blechacz i Preludia Chopina w jego wykonaniu. Muzyka bez efekciarstwa i wyskoków, skupiona i spokojna, kondensująca i porządkująca myśli. Jeśli nie można pozbyć się wszechotaczającego hałasu, a mimo tego chce się pozostać jak najbliżej ciszy – wtedy ta płyta jest słusznym wyborem.

Zaglądam na stronę Blechacza, do zakładki koncerty: Paryż, Londyn, Berlin, Barcelona, Dortmund, Nowy Jork, Praga, Heidelberg, Genewa, Rzym, i tak dalej. Chłopak witany jest z otwartymi ramionami przez światową publiczność – w najważniejszych z wyżej wymienionych miast koncertował po kilka razy w ciągu ostatniego 1.5 roku – a w tym czasie naród się podnieca, kiedy jakaś cizia z okładki uciuła na bilet do Nowego Jorku albo Mediolanu, kupi tam ciuch z przeceny, suwenir plastikowy i podrzędną flachę, po czym wróci i będzie dmuchać swoją wizerunkową bańkę bredniami o podbijaniu zagranicy. Dlatego Blechacz, na tle codziennej celebryckiej trucizny sączącej się z mediów, jest jak miód, jak złoto.

Polecam, choć jednocześnie podkreślam: żaden ze mnie znawca, grać potrafię tylko na zwłokę i trochę na komputerze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s