Drugie spotkanie z Terzanim

Pierwsza książka Tiziano Terzaniego, jaką przeczytałem, zaczynała się od przepowiedni: jeśli w 1993 roku wejdziesz na pokład samolotu – zginiesz.

Przepowiednia? Nic wielkiego.

Ale autor podporządkował się jej. Zmienił tryb życia, sposób funcjonowania. Odstawił na bok samoloty i helikoptery, a w zamian – przesiadł się na statki, kolej, samochody. Dla reportera to duża zmiana. Szczególnie w Azji. Jak w takiej sytuacji dotrzeć w miejsca, gdzie akurat coś się dzieje, gdzie trzeba znaleźć się przed konkurencją, gdzie nikt nie zwleka, nie czeka, bo gorączka jest zbyt duża, moment zbyt ważny? W takiej sytuacji tygodnie oczekiwania na statek, albo dni stracone na wędrówce przed dżunglę to absurd tak dla czytelników, jak i dla samego reportera, a już na pewno dla redakcji czekającej na tekst.

Akceptując azjatyckie zasady gry – sprzeczne z jego zawodem i, do pewnego stopnia, przekonaniami – Terzani musiał zmienić podejście, sposób patrzenia na świat, a to, co miało być przeszkodą – zamienić w swój atut. Dlatego przepowiednia staje się pretekstem do odbycia podróży innej niż zwykle. Bez dziennikarskiego pośpiechu, z dala od reporterskiego tłumu.

Pod tym względem druga książka – Nic nie zdarza się przypadkiem – jest podobna. Zaczyna się od diagnozy: ma pan raka.

Rak? Oto kolejny powód, by odbyć podróż inną, niż pozostałe.

W obydwóch książkach obecna jest idée fixe Terzaniego: człowiek Zachodu, wkraczając na autostradę nauki, zbyt łatwo zapomniał o ścieżkach swej dawnej mądrości i teraz, podbijając ze swoim modelem nowoczesności Azję, ryzykuje, że również tam doprowadzi do zniknięcia ogromnej części wiedzy związanej z miejscowymi tradycjami (Terzani 2008b: 12). Sam Terzani oddaje się jednak w ręce „naprawiaczy” z jednej z najlepszych nowojorskich klinik. Zawierza więc nauce, rozumowi. Pomiędzy kolejnymi etapami leczenia jeździ po świecie i ogląda, jak inni radzą sobie z rakiem.

Ociera się o homeopatię we Włoszech i USA, zapisuje na kurs reiki w Indiach, podąża śladami zielarzy, przygląda się medycynie tybetańskiej, na wyspie u wybrzeży Tajlandii poddaje się kuracji polegającej na poszczeniu i płukaniu jelita grubego, w Australii pobiera lekcje quigong u byłego agenta CIA, który przeszedł na stronę Wschodu, w okolicach San Francisco spędza czas w ustroniu dla chorych na raka, uprawia jogę, szuka magicznych chińskich grzybów, bada lecznicze właściwości piramid, zapoznaje się z ajurwedą, na Filipinach poddaje się „operacji” prowadzonej przez specjalistę od „chirurgii psychicznej”, dociera do człowieka leczącego metalami. To tylko część wyliczanki, w której new-age’owe wariactwo przeplata się z leczniczymi tradycjami całego świata.

Terzani towarzyszy innym chorym szukającym lekarstwa, ale jego uczestnictwo jest nieszczere. Sporządzonych specjalnie dla niego mikstur nie używa, sprowadzone lekarstwa odkłada na bok, swoją chorobę często ukrywa, do kolejnych kuracji podchodzi sceptycznie, czasem odkrywając ich – z racjonalnego punktu widzenia – nonsens.

Kieruje nim raczej ciekawość, niż chęć uratowania siebie. Dla siebie robi co innego – szuka ciszy, spokoju, harmonii. Spędza całe miesiące w pustelniach, zamyka się na odludziu w kamiennym domku z widokiem na Himalaje. Cały czas jednak pozostaje Europejczykiem. Wewnętrzną pustkę zagłusza ciekawością świata. Po 11 września opuszcza chatę, leżącą u podnóża Dachu Świata, jedzie do Pakistanu i Afganistanu, i pisze swoje Letters Against the War.

Wyjeżdża też do Nowego Jorku, do swoich „naprawiaczy”. W końcu dowiaduje się jednak, że już niewiele mogą zrobić. Nowa terapia da mu co najwyżej 6 miesięcy życia. Odmawia. Na odchodne lekarz mówi: Jeśli za rok będzie się pan tu jeszcze kręcił, przejdzie pan do historii medycyny (Terzani 2008b: 708). Terzani wraca w Himalaje. Z daleka od świata poddaje się jedynej terapii, w którą naprawdę wierzy: szuka ładu wewnętrznego i harmonii ze światem. I przechodzi do – niespisanej przez naprawiaczy – historii medycyny.

Terzani, Tiziano. 2008. Nic nie zdarza się przypadkiem. Warszawa: Świat Książki.

One thought on “Drugie spotkanie z Terzanim

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s