Jagielski cenny jak złoto

Wojciech Jagielski to obecnie najlepszy polski pisarz wśród reporterów i korespondentów zagranicznych. Nocni wędrowcy, jego ostatnia książka, tylko umacniają mnie w tym przekonaniu. Jagielski nie pisze dużo. W ciągu piętnastu lat opublikował cztery książki. Wszystkie świetne, mające swoją wagę, ale to najnowsza, przywieziona z Afryki, jest najlepsza, bo – najbardziej dojrzała.

Co w książce?

Warstwa pierwsza to kronika rozpadającego się świata. Tutaj dzieci zabijają, kobiety niepodzielnie rządzą domostwami, nad mężczyznami można się tylko litować, a wodzowie niczym już nie władają. Wszystko stanęło na głowie. Warstwa druga to – obecny we wszystkich książkach Jagielskiego – opis mechanizmów wynoszących ludzi do władzy i strącających ich w otchłań. Przekleństwo własnej potęgi, zaślepienie władzą, megalomania dyktatorów, okrucieństwo, dwór, lud, wojsko, nadzieja, ulga i strach. Jagielski wie, jak te – i pozostałe – elementy poukładać, by opisać fenomen władzy.

Najciekawsza jest jednak warstwa trzecia: dylematy reporterskiej roboty. Albo inaczej, lepiej: ciężar reporterskiej roboty. Jak żyć, skoro nie da się być w pełni uczciwym w stosunku do siebie samego, do ludzi, o których się pisze i do czytelników? Reporter musi być wrażliwy, musi posiadać duże pokłady empatii, żeby móc dobrze wykonywać swą pracę, a z drugiej strony musi unikać angażowania się, stać z boku, być odpornym na ludzkie dramaty. Musi zbliżać się do ludzi, tworzyć poczucie przyjacielskiej atmosfery, skłaniać ich do wyznań, ale jednocześnie nie może zaoferować przyjaźni, nie może zaproponować dłuższego kontaktu; musi zdradzić.

Uczciwość w stosunku do czytelników to najmniejszy problem, ale również występuje: reporter nie może napisać, że czegoś nie wie, nie jest pewien, że pisze to co usłyszał, pisze, o czym mówiło się w barze. Nie ma czasu, miejsca, ani możliwości, by opisać, jak jednym kopnięciem, na drugi dzień, cały zbudowany wcześniej obraz rozpada się, a sens korespondencji wysłanej już do redakcji bierze w łeb. Na szczęście dla nich, poza własnymi rozterkami, problem w zasadzie nie istnieje, bo który czytelnik podważy – na przykład – opis meandrów środkowoafrykańskiej polityki?

W Nocnych wędrowcach Jagielski jest uczciwy w swojej nieuczciwości i mówi, jaka jest cena wykonywania zawodu reportera i korespondenta wojennego. Korzyści też są, oczywiście. Można zaspokoić swoją ciekawość świata, nakarmić swoje ego. Można też zdobyć wdzięczność czytelników za to, że idzie się tam, gdzie oni nie mają odwagi i/lub możliwości iść, że przeżywa się za nich i dla nich to, czego oni mogliby nie chcieć/nie potrafić przeżyć. Ja jestem Wojciechowi Jagielskiemu wdzięczny, że jest także moim wysłannikiem.

Jagielski, Wojciech. 2009. Nocni wędrowcy, Warszawa: Wydawnictwo W.A.B.

Reklamy

5 myśli na temat “Jagielski cenny jak złoto

  1. heheh..przez chwilę myślałem, że chodzi o Jagielskiego z TVN..ciemniak ze mnie:D wygląda na to, że książki tego Pana należą do tych które dobrze jest przeczytać..zachęciłeś mnie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s