U Adama Zagajewskiego ładny przykład konwersji kapitału kulturowego na kapitał symboliczny:

Pani Ch. już pewnie nie żyje. Pani Ch. nie życzyłaby sobie zapewne, żeby jej szlacheckie nazwisko wyjawione zostało czytającej publiczności. Niech więc zostanie tylko panią Ch., byłą ziemianką […], która teraz, po wojnie, zamiast władać majątkiem ziemskim, dysponowała tylko niewielkim mieszkaniem. […] Pani Ch. gardziła swoimi lokatorami i nie rozmawiała z nimi… […] Ale nie, źle się wyraziłem, ona nie gardziła swoimi lokatorami, to nie było aż tak proste, aż tak prostackie. Ona przebywała gdzie indziej, w innej sferze, w jakimś niewidzialnym i trudnym do odgadnięcia rejestrze kosmosu. […] …nawet nie była „rasowa”, „arystokratyczna”; była niską, pulchną kobietą o nieładnej, wiecznie zagniewanej twarzy, przypominającej pognieciony pączek… […] Jej polityka polegała na tym, żeby mało się pokazywać, żeby jak najrzadziej wychodzić z saloniku, który był zarazem jej sypialnią. Być niewidzialną, nie roztopić się w cudzych spojrzeniach, chronić swą esencję… Pani Ch. zajęta była swoją historyczną misją, obroną własnej pozycji społecznej, obroną feudalizmu we wrogim, komunistycznym otoczeniu. Nie wolno jej było dotknąć miotły, obrać ziemniaków, umyć podłogi, ugotować obiadu. […] Uważała, że instrumentem jej panowania nie była orientacja we współczesności ani wykształcenie, tylko pewien styl, pewien sposób mówienia, i ubierania się […], pewien sposób kapryśnego wydymania ust, cztery francuskie słówka (Zagajewski 2007: 8-11; wytłuszczenie moje – WW).

Przez lata zmieniła się treść, ale forma pozostała ta sama. Orientacja w świecie i wykształcenie mogą być kapitałem konwertowalnym na władzę symboliczną, ale są też inne, bardziej widoczne i krzykliwe, również – czasem dużo szybciej – pozwalające osiągnąć cel. Słówka może nie są już francuskie, ubiór odbiega od wzorców ziemiańskich, zmienił się też sposób mówienia (…i być może tylko wydymanie ust pozostało).

* * *

W miesięczniku Film reklama pewnego dramatu (w zasadzie nie wiem, czy to dramat, ale skoro jest w ten sposób reklamowany – to musi być dramat): Odkryj świat niczym z powieści Paulo Coelho. Tak, to ma być zachęta! Szyta grubymi nićmi, pisana piórem będącym na usługach marketingu, dyktowana słupkami sprzedaży, ale jednak – zachęta. Zrozumiałbym, gdyby tak kuszono w piśmie dla czternastolatków. Ale w Filmie? Nie przystoi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s