11.11

Zaglądam do wspomnień pradziadka, Antoniego Walczaka. 23 listopada 1915 r. zostałem powołany do wojska, do Rekruten Depo Ersatz Batalion Reserve Infanterie Regiment 27. Köln Nippes am Rhein (pisownia oryginalna). Po trzech latach – spędzonych „pod Verdunem”, nad Sommą, pod Arras, pod Amiens i Paryżem – powrót. 10 listopada 1918 roku o godzinie dziesiątej byłem jako pierwszy żołnierz ze Świby, który wrócił z wojny do domu. Koniec wojny został podpisany 11.11.1918 o godzinie 11. Wiluś [tj. cesarz Wilhelm II Hohenzollern – WW] jeszcze wcześniej uciekł do Holandji, jak [w znaczeniu „niż” – WW.] ja do domu do Świby.

I tu powinien nastąpić happy end. A już w następnym akapicie jest wybuch Powstania Wielkopolskiego. …było nas w Świbie kilkunastu młodych byłych żołnierzy Polaków, którzyśmy byli zmuszeni służyć w Armii niemieckiej, więc byliśmy dobrze wyćwiczeni. A więc, nawet trzy miesiące nie minęły od strzelania z Niemcami i trzeba było strzelać do Niemców. 17 stycznia 1920 r. Niemcy musieli opuścić tereny zajmowane przez Grenzschutz, Wielkopolskę, w tym resztę powiatu Kępińskiego. 3 Batalion 12 Pułku Strzelców Wielkopolskich wkroczył do Leszna. 3 Pluton 9. Kompanii, do którego ja należałem zajęliśmy wioskę Przedborów. Niemcy wygonieni.

Koniec? Nic z tego! Pułk w tym czasie wyjechał na Front Bolszewicki. …dojechaliśmy do Lidy, gdzie kwaterował Sztab trzeciej Dywizji Wielkopolski… Ten podróż w wagonach Towarowych od Warszawy do Lidy, to żeśmy odczuli, bo to był koniec stycznia 1920 r. Czym dalej to było zimniej, chleb my bagnetami rąbali, bo nożem nie szło ukrajać, taki był zmarznięty. Później: Marszałek Piłsudski w drodze do Wilna zatrzymał się w Lidzie, więc była naszykowana Kompania Honorowa z naszej Dywizji, gdy się zatrzymał, spytał co to za wojsko, nawet bez pytania dobrze wiedział, bo my mieli Rogatywki, a Legiony mieli okrągłe czapki, powiedziano mu, że to jest Wojsko Wielkopolskie. Więc ani nie raczył wysiąś z samochodu, tylko pojechał dalej. Z tego powodu powstało wielkie rozgoryczenie w całym Wojsku Wielkopolskim.

Potem chwila w „kozackiej niewoli” i odwrót. Czterdziestego dnia tego odwrotu wieczorem, to było 13 sierpnia 1920 r. doszliśmy do rzeki Wisły. Nasza Dywizja zajęła odcinek Twierdzy Modlin. Jako kurier pradziadek przewozi rozkaz: 15 sierpnia 1920 r. nad ranem od godziny 3.00 do 4.00 rozpocznie nasza Artyleria przygotowanie, a o godzinie 4.00 Piechota pójdzie do ataku. …punktualnie o trzeci rozpoczęła Artyleria przygotowanie, tak że aż w uszach szumiało, i to trwało całą godzinę, o godzinie czwartej grzmot Artylerji ustąpił, a rozpoczęła Piechota swym gromkim głosem Hura-a-a. I tak rozpoczął się wczesnym rankiem Bochaterski (sic) „Cud nad Wisłą”. W Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Dnia 15 sierpnia 1920 roku. …więc 15 sierpnia 1920 r. za wstawiennictwem Matki Najświętszej odparliśmy Hordę Bolszewicką, która za pomocą zdrajców Ojczyzny, zbliżyła się do Bram naszej Kochanej Stolicy Warszawy.

Do tego czasu pradziadek nie skończył jeszcze nawet 25 lat (!).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s