Co tam, panie, w ruskim holiłudzie?

Weekend z rosyjskimi filmami. Najpierw Słowo jak głaz, brutalna opowieść o moskiewskiej policji-mafii. W zasadzie wszystko da się załatwić. Przeważnie wystarczy łapówka. Płaci się za spokój, ale także za przysługę – żeby na coś przymknęli oko, żeby w czymś pomogli. Czasem jednak pieniądze nie wystarczą. Bo przestępstwo jest już w papierach, bo zbrodnią zajęli się prokuratorzy. Kiedy sprawa zacznie być mielona przez tryby biurokracji nie jest już tak łatwo. Bo biurokracja jest święta, stoi ponad śmiertelnikami. Ale – jeśli w papierach będzie się zgadzało – to nawet biurokrację da się okantować. Potrzeba sprawcy? Trzeba kupić (dosłownie) jakiegoś Chińczyka (dosłownie), który myślał, że do Moskwy przyjechał pracować i zarabiać na rodzinę, i podstawić go jako sprawcę. Chińczyk się przyzna. Musi się przyznać. W najprostszym przypadku gra tylko o swoje życie, w najgorszym – również o życie swojej żony i dzieci. Albo wszyscy zginą, albo jego czeka więzienie a rodzinę – nędza. Taki wybór daje moskiewska machina stojąca na straży sprawiedliwości.

Oczywiście, mient (policjant) jest mientem także poza Moskwą. To półtoramilionowa armia ludzi. Statystycznie na stu obywateli Rosyjskiej Federacji przypada jeden milicjant. Cztery razy więcej niż w Polsce. […] Prokuratura generalna obliczyła, że dochody urzędników państwowych z korupcji równają się trzeciej części budżetu Rosji. Oznacza to, że wysysają ze społeczeństwa około stu dwudziestu pięciu miliardów dolarów w ciągu roku. Ogromny w tym udział ma milicja, zwłaszcza drogowa. O jej niewiarygodnej bezkarności, pazerności i korupcji krążą legendy (Hugo-Bader 2009: 23). Ostatnio nawet pojawiły się na Youtube filmiki, w których byli rosyjscy milicjanci opowiadają o korupcji i nadużyciach.

Drugi film – Bikiniarze. Moskwa lat 50., komunistyczny dryl, szarość i smutna dyktatura takosamości, a na tym tle – kolorowi, zafascynowani wolnością, jazzem, seksem i wszystkim co „wywrotowe” młodzi ludzie. Świetny musical. Dużo humoru, dobra ścieżka dzwiękowa, prosta i ciekawa opowieść. I moment, gdy Fred rozwiewa iluzje Melsa, piękne. Aż dziw, że mówię o rosyjskim filmie! A jednak – kiedy ludzie kaszleli za plecami (najpierw jedna osoba, w połowie filmu już dwie, a pod koniec, gdy uruchomiła mi się psychoza, słyszałem co najmniej trzech kaszlących), myślałem sobie: no, dobra, może to i nawet A/H1N1, ale za to film był dobry.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s