Przyjechał Zagajewski, idź!

Adam Zagajewski w kafeterii Dworu Artusa. Idę jako wysłannik P. Przed wejściem kupuję Anteny, wyginam, żeby wyglądały na przeczytane i ustawiam się w kolejce po dedykację dla Niej. Zagajewski bardzo miły, ale chyba znużony powierzchownością kontaktów z ludźmi i całym tym zamieszaniem.

Na oficjalnych spotkaniach poetyckich jest wszystko, co zbędne: słabo zorientowani oficjele, prowadzący wyciskający z ludzi oklaski, składający hołdy eksperci w danej dziedzinie, przytłoczeni rutyną goście, zahukana publika – i tylko poezji brak. To znaczy: poezja jest. Książki kupić można, wierszy posłuchać. Ale tu zachwyt nie mieszka.

W trakcie spotkania Adam Zagajewski otworzył swoją teczkę, wyciągnął plik kartek A4 i przeczytał kilka nowych wierszy. Tu i ówdzie – ironiczne fragmenty pełne mądrej rezygnacji: to, co u Zagajewskiego lubię najbardziej. Myślałem wtedy, że lepiej byłoby pogadać, niż słuchać, ale kiedy prowadzący spytał, czy są pytania, ludzie schowali głowy w kołnierze, jak żółwie w skorupy i zapadła niezręczna cisza. Niech Pan już lepiej czyta, Panie Adamie!

Mnie nurtowała jedna kwestia: o czym myśli Adam Zagajewski kiedy siedzi tak jak tu dzisiaj i słucha peanów na swoją cześć oraz pytań zadawanych tonem objaw nam Prawdę. Czy gdzieś ktoś jeszcze z nim rozmawia, jak z normalnym człowiekiem?

Wracam do domu. P. pyta, jaki ma głos. O nie, to nie pytanie do mnie, tylko do Youtube’a. Ja mogę tylko dodać, że głos ma adekwatny do tego, jak pisze, a więc – ma głos prozaika wierszem (cokolwiek to znaczy).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s