Kumulacja, głupku!

Zirytował mnie wspomniany wczoraj tekst Setha Godina. Dlaczego? Bo irytujący jest Amerykanin, który najpierw demaskuje formatującą umysły moc edukacji, a potem sprzedaje mi – jak gdyby nigdy nic – koncepcję amerykańskiego snu, którą w ten właśnie sposób nabył. Żeby oddać mu sprawiedliwość, stwierdzić należy, że pisał o edukacji jako o metodzie zabijania kreatywności, a nie o metodzie przekazywania społecznych postaw i wartości. Różnica bardzo subtelna (i można się spierać, czy w ogóle istnieje), ale jednak.

Kluczowy zarzut do tekstu brzmi tak: Seth Godin daje rady, jacy ludzie powinni być, podczas gdy problemem nie jest brak tego typu ludzi. Problemem jest nieumiejętność wykorzystania mocy tych ludzi, którzy są, żyją, myślą, tworzą. Produkowanie ich w jeszcze większych ilościach niczego nie rozwiąże (a wręcz pogłębi problem rozdrobnienia), nie zbliży nas do świata, w którym wiedzę da się kumulować przy użyciu skuteczniejszych metod. Oto jest pytanie: jak to zrobić, żeby mieć łatwiejszy dostęp do większych zasobów wiedzy?

Z mojej perspektywy wygląda to następująco. Mam bloga – moją zewnętrzną pamięć. Wrzucam coś tu i odciążam mózg. Bloga zintegrowałem z moim kontem na fejsbuku, dzięki czemu moi znajomi wiedzą nad czym aktualnie siedzę (i bywa, że spotkany/-a znajomy/-a podsyła lub mówi coś, co jest ważne, ciekawe, co się przydaje), mam konto na deliszusie, na którym gromadzę warte zapamiętania linki (pomijam, że przez to moja lokalna baza linków odeszła w zapomnienie). Siedzę od lat na IRCowym kanale z ludźmi, którzy – przynajmniej w teorii ;-) – mogą odpowiedzieć szybko na wiele pytań. Mam jakieś pojęcie o używaniu wyszukiwarek, wiem, jak pytać WolframAlpha, pracuję cały czas nad redukcją śmiecia, jaki subskrybuję przez RSSy, itd.

Korzystam z tych protez coraz skuteczniej i w efekcie siedzenie przed komputerem bywa czasem całkiem produktywne (czasem!). Jest nieźle, ale ostatnie pchnięcie w dziedzinie kumulacji wiedzy to póki co odległa wizja. I chyba lepiej, żeby nadeszła szybko, albo wcale, bo każda przesiadka to ból straszliwy. Pojawia się coś nowego i po raz kolejny to, co przez lata się nazbierało – idzie w niepamięć (albo pożarte zostają dni i godziny spędzone na eksportowaniu/importowaniu danych). Dzięki, o Wielki Postępie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s