Ludzie z Antarktydy

Spotkania na krańcach świata Wernera Herzoga. Dobry film. Trochę lęku jeśli pomyśleć o tych wszystkich stworzonkach żyjących w morskich odmętach. Trochę niepokoju jeśli uzmysłowić sobie piękno świata. Bo czym wtedy jest kultura? Na pewno nie tworzeniem piękna, bo w porównaniu z tym, co od niechcenia potrafi zrobić natura, wypadamy śmiesznie i blado. Być może kultura jest – powinna być? – tylko zapisem ludzkiej reakcji na piękno. Świadectwem świadomości, niczym więcej. (Na tym tle kultura o kulturze, czyli między innymi to, co ja robię tu, a miliony ludzi gdzie indziej, to marność zupełna.)

Ale najważniejsze w filmie nie są „krańce świata” tylko – „spotkania”. Antarktyda jako miejsce przyciągające podobnych do siebie ludzi: pozytywnych świrów, podróżników, ludzi ciekawych świata, żyjących inaczej, po swojemu. Gdyby Herzog pokazał tylko Antarktydę, foki i pingwiny, podwodny świat i wulkany, to przestałbym oglądać po trzydziestu minutach. Bo wśród dziwów, jakie Herzog na Antarktydzie znalazł, najbardziej niezwykli byli własnie ludzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s