O niedokończonej książce

Pamiętnik Pawła Jasienicy. Brak mi kompetencji, żeby recenzować tę książkę. W zamian – kilka wypisów i drobnych uwag.

Gawędziarski, ironiczny język pozwalający o jakimś rzezimieszku pisać, że nie grzeszył przesadną łagodnością (Jasienica 2007: 56). Wypowiedzi przystrojone w tego typu eleganckie eufemizmy to sprytny zabieg. Czytelnik znajdując je i rozszyfrowując czuje się, jakby wymieniał z Autorem krótkie spojrzenia i porozumiewawcze uśmiechy.

Tu i ówdzie ciekawe, celne – choć czasem przytaczane za kimś innym, a nie własne – uwagi: …pretensje nacjonalistyczne tym są większe, im zasługi dla kultury mniejsze (ibid.: 91). Można to spostrzeżenie wyeksploatować na dwa sposoby. Oczywisty to taki, że wąskie, zamknięte, szowinistyczne patrzenie na świat nie jest kulturotwórcze, że cechuje jednostki miałkie, niekreatywne, pesymistycznie nastawione do życia. Druga droga to – w duchu konfliktowym – intuicja, że osoby odcięte (przez elity, salony; jak zwał tak zwał) od możliwości spełniania się kulturotwórczo odreagowują popadając w nacjonalizm. Teren do eksploracji.

Dalej: Gdyby papieże urządzali plebiscyty w sprawach sztuki, Rzym wyglądałby jak Mejszagoła (ibid.: 100). Arystokratyczne, ale trudno nie przyznać racji.

Dobre anegdoty, jak choćby ta nawiązująca do książki Wacława Korabiewicza. Korabiewiczowi, podróżnikowi i pisarzowi, cenzura w jednej z książek puściła fragment demaskujący, w pewnym sensie, ułudę socjalistycznej ekspansji. Tak o tym pisze Jasienica:

W Republice Mali poinformowano Kilometra [tj. Korabiewicza – WW], że jest ona obecnie państwem socjalistycznym. – Więc nie ma już u was niewolnictwa? – zapytał raczej chyba przezornie niż radośnie. – Jak może nie być niewolnictwa? – zdziwił się postępowy rozmówca (ibid.: 121).

Interesujący, z socjologicznego punktu widzenia, fragment o tym, że w wojsku nie może być żadnej równości:

Z dwóch żołnierzy tego samego stopnia jeden musiał być starszy, o czym z góry rozstrzygała lista lokacyjna, data ostatniego awansu, order. Wyznaczając do jakiejkolwiek funkcji dwóch szeregowców, jednego z nich należało koniecznie mianować doraźnym przełożonym tego drugiego właśnie. Ktoś musiał mieć zawsze prawo rozkazywania związane jak najściślej z kwestią odpowiedzialności (ibid.: 178-179).

Na koniec słowo o uszczypliwej uwadze Witolda Gombrowicza, której ostrze skierowane było w młodzież demonstrującą w maju 1968 we Francji i – pośrednio – w media: Niech gdzieś zademonstruje pięciuset studentów, natychmiast zacznie krzyczeć pięć tysięcy żurnalistów (ibid.: 189).

Książka, mam wrażenie, ważniejsza ze względu na osobę Autora i na okoliczności, w jakich była pisana, niż ze względu na treść. Bo Pamiętnik to dzieło trudne i pisane raczej z myślą o ludziach, dla których tamta rzeczywistość była znana i zrozumiała; trochę esej, trochę wspomnienia, trochę dzieło filozoficzne, a to wszystko bez wyraźnie zaznaczonych przejść, bez trzymania się chronologii, itd. Odwrotnie wspominam Pamiętniki Karola Wędziagolskiego (2007): o Autorze wiedziałem niewiele, o okolicznościach powstawania książki równie mało, ale treść broniła się sama (a przynajmniej takie mam wrażenie po dwóch latach od czasu lektury).

Jeszcze jedno: słaba robota redakcyjna. Jak można w 2007 roku wydać książkę, w której jest dużo wtrąceń po rosyjsku i nie dać tłumaczeń? To są, co prawda, często pojedyncze zdania, ale bywa, że zdania te puentują dany fragment lub akapit i wtedy czytelnik rozbija się o barierę językową. Kpina! (pomijam już brak biogramów choćby najważniejszych wspominanych w książce osób…)

Jasienica, Paweł. 2007. Pamiętnik, Warszawa: Prószyński i S-ka.

Reklamy

2 myśli na temat “O niedokończonej książce

  1. „bywa, że zdania te puentują dany fragment lub akapit i wtedy czytelnik rozbija się o barierę językową” Czytuję od jakiegoś czasu z zainteresowaniem Twojego bloga. Cytaty w języku angielskim, to przyznam ,bariera dla mnie, ale trudno…

    1. Czasem podejmuję się zmagań, żeby coś przetłumaczyć, ale tłumaczem jestem kiepskim, idzie mi to strasznie wolno, nawet wolniej niż pisanie. Ale mam nadzieję, że koniec końców zupełnie Cię to nie zniechęci, żeby tu zaglądać :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s