Biegnij, Ewan, biegnij!

[UWAGA: SPOILER! Proponuję czytać po obejrzeniu filmu.]

W kinie na Autorze widmo Romana Polańskiego. Film zmierza już ku końcowi, główny bohater ocalał, udało mu się wydostać ze spirali wydarzeń, które mogły zakończyć się jego śmiercią. Ulga. Już go nie gonią, nie dybią na jego życie, nie musi się ukrywać. Ale nagle – olśnienie. Odkrywa coś, czego wcześniej nie dostrzegał. I co robi? Powinien siedzieć cicho. Z systemem nie wygra. Nawet jeśli rozegra to po mistrzowsku. Więc najlepiej – gęba na kłódkę. Ale on o tym, że wie, że odkrył prawdę, informuje – nawet nie media, nawet nie właściwe organa, jeśli takie w ogóle istnieją – tylko swoich oprawców! Tak, sam sobie przykleja tarczę strzelecką na plecach, po czym daje nogę. Niech gonią. I ta gonitwa, podnieta pościgu, musiała go solidnie chwycić, musiał mu przypaść do gustu ten dreszcz emocji. Idiota, ale jeszcze bardziej go polubiłem. Szkoda, że na krótko.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s