Około-RK-owo

Wciąż wokół Kapuścińskiego. Bardzo wokół. Tak bardzo, że Kapuścińskiego już nie widać. Teraz chodzi między innymi o reportaż. O to, że reportaż jest przede wszystkim KOGOŚ, a dopiero później O CZYMŚ. Zawsze wydawało mi się to oczywiste, ale okazuje się, że to jedynie teza, której trzeba bronić. I to nie bronić byle jak. Tutaj potrzebne są solidne działa. Dlatego – w wolnym czasie (?) – wytapiam je.

* * *

Nawiasem mówiąc, w komentarzach czytelników na gazeta.pl Artur Domosławski określany był już mianem pisowskiego sługusa (i wiele innych w ten deseń). To chyba oznaka przetresowania komentujących (nie mylić z komentatorami), bo tak się już w ferworze walki pogubili, że gryzą nawet swoich. Ale sam mechanizm jest ciekawy. Jeśli ktoś coś odkrywa, demaskuje, ujawnia, to od razu uruchamia się automatyzm: pisowiec, ipnowiec, teczkowiec. Aż strach powspominać dzieciństwo.

* * *

Agata Tuszyńska udzieliła wywiadu w Metrze. Strasznych rzeczy naopowiadała. Sednem jest – dla mnie – to zdanie: Kto jedzie w podróż śladami mistrza, by udowodnić, że tamten oszukiwał czytelnika? Jak to kto? Zły biograf. Ale dobry biograf to nie taki biograf, który jedzie, żeby udowodnić, że obiekt biografii nie oszukiwał czytelnika. Dobry biograf jedzie, żeby się dowiedzieć i napisać o tym, czego się dowiedział. Zły jedzie, żeby udowodnić coś, co sobie założył, żeby móc napisać pod tezę. Domosławski – takie odnoszę wrażenie po lekturze około 150 stron książki – nie pisał pod tezę. Teza przyszła sama, wynikła ze spostrzegawczości, z myślenia out-of-the-box, poza przyjętymi schematami. Dostrzegł braki, nieścisłości (czasami szalenie oczywiste, aż dziw, że nikt ich – przynajmniej w Polsce – nie dostrzegał). I napisał. Obiektywnie (haha)? Oceniająco? Uczciwie? Plując jadem? Hm. Ocena cząstkowa póki co, bo do końca księgi daleko, ale najwłaściwsze słowo, jakie na tym etapie znajduję to, mimo wielu uwag – rzeczowo.

* * *

Na półce mam Krzywicką. Długie życie gorszycielki Agaty Tuszyńskiej. Szkoda, że Krzywicka musi jeszcze poleżeć, bo moment jest doskonały: Autorka w kilku zdaniach przedstawiła swoją optykę, więc wiadomo, jak czytać (Jak czytać? Czytać pod tezę!). Powiedzmy jednak, że Krzywicką już otworzyłem, a teraz, jak wino jeszcze w butelce, musi trochę pooddychać, nim zostanie przelana do kieliszka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s