Jak nie stałem się neuronem w społecznym mózgu

Od kilku dni na Twitterze. Bez obaw, nie ćwierkam. Nie mogę. Pióro mam za ciężkie i nawet zdania nie rozpocznę, a tu już limit 140 znaków. Ale podglądam, co ćwierkają inni i ewentualnie – przećwierknę.

Po co mi Twitter? Nie mam pojęcia. Od podglądania znajomych jest Facebook. Od gadania IRC. Od czytania RSSy. Od zakładek – delicious. Od pisania – ten oto skromny kąt.

Co więc tam robię? Otóż, naczytałem się Venessy Miemis, która pisze o Twitterze jako wielkim społecznym mózgu, w którym (uwaga: nie pamiętam, do jakiego stopnia ta metafora jest moja, a do jakiego da się znaleźć u VM) człowiek jest pojedynczym neuronem, połączonym z innymi neuronami i mającym ogląd na to, co się w ramach tych najbliższych neuronów dzieje.

Teraz będzie po amerykańsku: dobranie sobie odpowiedniej sieci neuronów, neuronów ciekawych, piszących ważne rzeczy, będących wartościowymi rozmówcami, tworzy z Twittera narzędzie powiększania wiedzy, maszynkę wspomagającą kooperację w uczeniu się i tworzeniu nowych idei. Dobranie ich i zgranie się z innymi neuronami, to sposób na skupienie i podtrzymywanie bazy wiedzy, znajomości i opinii, na skupienie sieci, z której da się wycisnąć dużo i szybko. Być może więcej, niż wykorzystując inne narzędzia, no i prawie na pewno – szybciej.

Teraz będzie po europejsku: idea piękna, ale jak wiadomo, 99% tweetów to śmieci, znalezienie czegoś ciekawego trwa dłużej, niż jak by się miało pójść do biblioteki, a zbudowanie efektywnej sieci to tyle pracy, że alternatywnie można by napisać w tym czasie habilitację. W dodatku utrzymywanie owej sieci, utrzymywanie wysokiego poziomu zaufania i chęci kooperacji ze strony innych, to już praca na pełen etat.

Ostatecznie ideę zostania neuronem w ramach społecznego mózgu odkładam na lepsze czasy. Twitter okazał się za to – i tutaj bez zaskoczeń – dobrym źródłem dowcipów. Przykłady:

The existence of lolcats confirms everything I feared about our society. (roughdiction)

Leno: New medical test determines if ur body burns calories or stores them as fat. Or u could look in the mirror. latimes.com/ticket (latimestot)

Shopping at Victoria’s Secret is better than a date because I see her bra and panties without spending any money on alcohol. (roughdiction)

No i coś z klasyka:

„War hero? No. I was a doc in Vietnam. My job was to say „This is what happens when you screw a hooker, kid. Put this cream on your pecker.” (shitmydadsays)

Kilka niegłupich tweetów też się przewinęło, ale to perełki, a nie standard:

Love @dries’ question: You’re busy? Fragmented busy or focused busy? Wonderful distinction. (timoreilly)

Dear journalists: Your anonymous sources give me more insight into you (and it’s not flattering) than the people/issues you cover… (dangillmor)

just came across a powerful idea, interesting in a social media context: „a gift increases in value as it is passed along” (VenessaMiemis)

Rozróżnienie fragmented busyfocused busy naprawdę fajne. Tryb focused busy to jak nirwana. Stan tylko dla wybrańców. Analogicznie można wprowadzić jeszcze rozróżnienie fragmented [disturbable] leisurefocused [undisturbable] leisure. Fragmented leisure to wtedy, kiedy coś lub ktoś wypoczynek może przerwać. Dzieciak, telefon, niezałatwiona sprawa, goście, cokolwiek. A focused leisure? No cóż, wiadomo. Marzenia o błogim wypoczynku, jakby świat nie istniał. Bajka tak samo jak tryb focused busy, bo (złe wieści) świat istnieje i (jeszcze gorsze wieści) ludzie sux i niczego nie potrafią robić dobrze ;-)

Wracając jeszcze do pierwszych dni na Twitterze: jedna z pierwszych zasad jakie przyjąłem: wybieram tych, którzy retweetują innych. Bo jak retweetują, to może znaczyć, że potrafią robić selekcję. Niby proste, ale w praktyce – koszmar, bo trzeba znaleźć tych ludzi, którzy robią selekcję stosując kryteria jakoś zazębiające się z moimi, a to jak wygrać milion w zdrapce za dwa złote. Druga zasada: od razu wywalam delikwentów, którzy wychodzą pojeździć na rowerze i z jakiegoś parku tweetują swoje współrzędne geograficzne.

Advertisements

Jedna myśl na temat “Jak nie stałem się neuronem w społecznym mózgu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s