Depesze z wirtualnej wojny domowej (1)

Obecnie najcięższe walki toczą się o Wawel. Odgłosy starć słychać również pod powstającym stadionem narodowym. Portale blokują możliwość komentowania pod artykułami, na facebooku powstają grupy za i przeciw, na twitterze ludzie, którzy rozmawiali ze sobą od dawna „ponad podziałami” usuwają się wzajemnie z list śledzonych, na youtube do skasowania zgłaszane są filmiki przygotowane przez wrogie stronnictwa, a siepacze wszystkich opcji krążą po sieci i na ślepo ścinają głowy komentarzami. Nikt nie jest bezpieczny. Nawet umarli. W obawie o własny spokój wielu mieszkańców sieci emigruje poza granice świata wirtualnego. Wyludniają się fora, mikroblogi, komunikatory. Wśród osób wciąż obecnych na placu boju przeważają wieloletni najemnicy, osobnicy o grubych skórach i pancerzach, na których śmierć człowieka nie robi wrażenia. Dyplomaci zamilkli już dawno, świadomi, że to jest wojna do ostatniego naboju.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s