O najcenniejszym zasobie w Sieci i hegemonii „teraz”

Dwa wątki (pogrubione) z tekstu Davida Gelerntera, od których wychodząc – płynę, gdzie chcę:

1 – że w internecie zawsze trudniej było znaleźć odpowiednią osobę, niż odpowiedni fakt, informację, wiedzę. Ludzkie doświadczenie i kompetencje to najbardziej wartościowy zasób dostępny w Sieci. Jeśli tylko potrafimy go znaleźć.

O tym, jak piekielnie trudno jest znaleźć „właściwych” ludzi pisałem przy okazji moich zabaw z twitterem. Ostatnio w zabawny sposób podobną myśl wyraził JMaciek na twitterze właśnie:

Jaka jest przewaga Twittera nad Facebookiem? Na Twitterze śledzę ludzi, których chciałbym znać. Na FB – ludzi, których niestety znam. (JMaciek)

:-)

Brzmi zabawnie, ale w tym wszystkim jest dużo głębsza myśl: jesteśmy jak niegdyś Chińczycy. Wynaleźliśmy już proch. Podobnie jak oni, mamy już pod ręką narzędzie podboju świata. Pytanie tylko, czy będziemy potrafili go w tym celu użyć, czy ograniczymy się do fajerwerków.

2 – że wyznacznikiem życia w społeczeństwie informacyjnym może być odpowiedź na pytanie: co wiedzą ludzie dzisiaj, czego nie wiedzieli w przeszłości? Odpowiedź to: „teraz”. Na wyciągnięcie ręki mamy wiadomości o tym, co dzieje się teraz, w tej chwili. W przeszłości wiadomości spływały wolniej, węższym strumieniem, ze stemplem „to już historia”, a zatem i emocje wieści te wywoływały mniejsze. Dziś tyle wiemy – i tyle wiedzieć chcemy – o „teraz”, że nie wystarcza już w naszych głowach miejsca na przeszłość, na kontekst, na ciąg zdarzeń. Ta dominacja „teraz” powoduje też, że tracimy z oczu proporcje, szerszy obraz. W efekcie przeceniamy „teraz”, fiksujemy się na „teraz”, dostajemy głupawki od „teraz”.

Jak działa ten mechanizm? Media mówią o „teraz” nadając teraźniejszości zbyt wysoki priorytet. Przesadzone „teraz” odbierają ludzie i reagują adekwatnie, czyli: przesadnie. Przesadne reakcje ludzi rejestrują media i ponownie, nadając im zbyt duży priorytet, przekazują je nakręconym już odbiorcom, jeszcze bardziej rozkręcając spiralę.

Bronisław Malinowski, gdyby to zobaczył, powiedziałby: dzicy! Dzicy w transie.

Przykłady? Cóż, mechanizm działa na co dzień, ale zdarzają się sytuacje ekstremalne, wydarzenia ukazujące spiralę „teraz” w całej okazałości. Najlepszy temat to coś, czego ani media, ani ludzie nie rozumieją. Kryzys finansowy. Epidemia (grypa ptasia, grypa świńska). Śmierć (Księżnej Diany, Jana Pawła II, Lecha Kaczyńskiego). Spirala kręci się dobrze również wtedy, gdy „teraz” jest „ku uciesze ludu”, tj. kiedy wzbudza niskie instynkty. Nadają się – niszczące politykę – wibratory, świńskie łby, małpki. Na poziomie – powiedzmy – europejskim, równie dobre jest demonizowanie mniejszości muzułmańskiej i podjudzanie do międzykulturowej nienawiści. O tym, że nienawiść mocno rozkręca spiralę wie koncern Axel Springer i dlatego w Fakcie podpuszcza Polaków przeciw Niemcom, a w Bildzie – Niemców przeciw Polakom.

* * *

Kim jest David Gelernter? Jest ojcem chmury (zrodzona w 1992). Na papę Gelerntera zamachnął się listownie Theodore Kaczynski, Unabomber (w 1993). Gelernter przeżył i dziś wszyscy żyjemy w cieniu jego cyfrowej chmury, a wizja Kaczynskiego wydaje się – przynajmniej w krótkiej perspektywie – coraz odleglejsza. Ergo: bomba nie uprawomocnia argumentów (co nie znaczy, że nie czyni ich słyszalnymi).

Reklamy

4 myśli na temat “O najcenniejszym zasobie w Sieci i hegemonii „teraz”

  1. co do „teraz” – osiąga ono największy sukces jeżeli ma skrajnie ciemne oblicze..takie przynajmniej odnoszę wrażenie patrząc na newsy polskich portali. Furorę robią wszelkiego typu tragedie, masakry, zbiorowe morderstwa, gwałty, wypadki itd:/ „teraz” o zabarwieniu pozytywnym przechodzi do przeszłości znacznie ciszej…no chyba, że chodzi o jakieś sukcesy sportowe polskich zawodników! takie „teraz” ma branie! bo przecież to My wygraliśmy, Nasz wkład był nie do przecenienia…żałosne przypisywanie sobie czyjegoś osiągnięcia nakręca wspomnianą spirale nad wyraz sprawnie.

  2. Andrzeju, do morderstw itd. trzeba dodać pył. Jak się okazuje pył to też jest super temat.

    A co do tego, że złe się sprzedaje, pewnie wszystko teraz pokręcę, ale powiem. (Chyba) George Sand powiedziała (chyba) w odniesieniu do literatury, że (i tutaj – mam wrażenie – unika mi sedno tego, i tylko sens pozostaje) przedstawienia tego co dobre zawsze wychodzą zbanalizowane, nudne i mdłe, a przedstawienia tego, co złe zawsze są ciekawe, intrygujące. Pewnie podobnie z mediami. Bez zła nie istnieją. Pytanie, co to mówi o ich naturze.

    PS. A Ty nie myśl, że komentarze Maćka oznaczają, że możesz już odejść na emeryturę ;P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s