Netokracja w stylu mikro

Kiedy przystąpiłem do regularnej zabawy z Twitterem, od razu, bez chwili namysłu, zacząłem się poruszać w jego przestrzeni anglojęzycznej. Ale przecież Polacy też z Twittera korzystają. Dlatego ostatnio przyjrzałem się, o czym ćwierka się po polsku.

Pierwsze wrażenie: są tu wszyscy – politycy, dziennikarze, blogerzy, instytucje państwowe, firmy, fundacje, przedsiębiorstwa, stowarzyszenia, inicjatywy większe i mniejsze. Swoje konta mają serwisy internetowe, projekty ideologiczne, społeczne, polityczne; są wydawnictwa, biblioteki, są profile zrzeszające Polaków żyjących na emigracji, zrzeszające sympatyków rozmaitych idei, osób, produktów.

Drugie wrażenie: brakuje zwykłych ludzi!

Fenomenalna sprawa: zanim pojawiło się zapotrzebowanie (tj. nim pojawiła się szeroka publika) – „uprzywilejowani” już na to zapotrzebowanie odpowiedzieli, zaspokoili je z wyprzedzeniem! Ćwierkają jednak w próżnię, bo pod koniec ubiegłego roku Twitter miał w Polsce około pół miliona użytkowników (za: internetstandard.pl).

Gdzie tymczasem są Polacy? Przedstawiciele Naszej-klasy twierdzą, że z ich odpowiednika Twittera – tj. Śledzika – korzysta każdego dnia 7.5 miliona użytkowników (za: internetstandard.pl). Ciekaw jestem, czy użytkownicy Naszej-klasy zrozumieli już ideę mikroblogów. Jeszcze niedawno jedyny komunikat, jaki na Śledziku można było przeczytać to rzecz w stylu:

KONIEC ŚLEDZIKA! ZESPÓŁ NASZA KLASA SP.Z O.O. ul. Gen. J. Bema 2 50-265 Wrocław INFORMUJEMY WSZYSTKICH UŻYTKOWNIKÓW, ŻE NALEŻY W CIĄGU 24h WKLEIĆ TEN TEKST NA SWOJEGO ŚLEDZIKA, ABY SIĘ GO POZBYC, W INNYM WYPADKU ŚLEDZIK POZOSTANIE W WASZYCH PROFILACH

Później zaczęło się wykorzystywanie Śledzika w równie prymitywny sposób, tj. tworząc łańcuszki, takie jak ten:

11111111 JEŻELI TO PRZECZYTAŁEŚ NIE ZDASZ DO NASTĘPNEJ KLASY A JEŻELI TO WKLEISZ NA SWOJEGO ŚLEDZIKA ZDASZ Z SAMYMI 5!!!

Jeśli użytkownicy Naszej-klasy nadal generują tego typu komunikaty i jeśli robi to 7.5 miliona osób dziennie, to mamy bardzo poważny problem. Jeśli jednak Śledzik wykorzystywany jest już „produktywnie” (w co, szczerze mówiąc, bardzo wątpię), to pięknie, należy się cieszyć, że naród zdobywa kompetencje w radzeniu sobie z nowymi narzędziami komunikacji. Gdyby tak faktycznie było, powstałby tutaj, co prawda, inny problem. Otóż, mielibyśmy Śledzika, gdzie rozmawiałyby „masy” oraz Twittera, z którego korzystałaby „netokracja” (termin za Bard, Söderqvist 2006; choć rozumiem go trochę inaczej, mniej „widowiskowo”). Dwie oddzielne, nieprzenikające się w zbyt dużym stopniu grupy ludzi i przestrzenie.

Ale – choć gdybam tylko – mam wrażenie, że problem jest innej, bardziej fundamentalnej, natury: mamy Twittera, z którego korzysta elita i Śledzika, który przez swoich potencjalnych użytkowników jest zwalczany, bo jest zupełnie niezrozumiany. Mamy tych, którzy rozumieją nowe sposoby komunikowania się i budowania swojego kapitału społecznego w sieci, oraz tych, którzy szybko na ten poziom nie wejdą, bo nałożyli sobie na umysły ramę polegającą na konieczności zwalczania intruzji psującej „ich” serwis społecznościowy. Mamy tych, którzy idą do przodu, uciekają wręcz i – no właśnie – nowych wykluczonych.

(Poboczny wątek: Twitter pozwala śledzić ludzi, których chciałoby się znać, a Śledzik – śledzić przede wszystkim ludzi, których się zna, więc potencjał tkwiący w tych narzędziach nie jest taki sam. Uwaga: nigdy nie używałem Śledzika więc mogę się mylić.)

Podsumowując, jeśli jest tak, jak wydaje mi się, że jest, to mamy żywy przykład wykluczenia cyfrowego trzeciego stopnia, o którym wspominałem niedawno. Użytkownicy Naszej-klasy przenieśli swoje kontakty z reala do sieci, ale tylko nieliczni zaczęli używać internetu jako narzędzia do budowania swojego „Sieciowego kapitału społecznego” (celowo wielkie „S”, żeby zaznaczyć, że chodzi o budowanie swojej tożsamości i reputacji w internecie, a nie o „kapitał sieciowy” w pozaSieciowym rozumieniu).

Słowem – wykluczeni swoje kontakty do Sieci wnoszą, ale nowych kontaktów z Sieci nie wynoszą (a nie wynoszą ich, bo w sieci jako autonomiczne, oddzielone od reala tożsamości nie istnieją, nie mogą więc zdobywać zaufania, tworzyć własnych w pełni wirtualnych sieci społecznych, utrzymywać ich i korzystać z nich w razie potrzeby).

(Nie, nie zapomniałem o Blipie; przeklikując się przez ludzi na Blipie stwierdziłem, że siedzi tam przede wszystkim warszawka, a już szczególnie pracownicy wszystkich możliwych firm PR-owych; generalnie mało reprezentatywna grupa ;-))

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s