Jeden dzień z życia świata (i kilka naszych sekund)

Wśród projektów, których Ryszard Kapuściński nie zdążył wykonać jest ten, którego zarys odnaleźć można w Lapidariach:

Napisać historię „Jednego Dnia Świata”:
– jak słońce wstaje nad Tybetem, nad Saharą, nad Florencją i Limą,
– jak budzą się dzieci, jak budzą się kobiety,
– jak budzą się robotnicy,
– jak budzą się bojownicy,
– jak rozchodzi się zapach kawy, herbaty, jajecznicy, krwi świeżo zarżniętej kury, kasawy,
– jak chłopi idą do pracy,
– jak ruszają muły,
– jak ruszają pociągi,
– czołgi,
– jak stojące nad brzegiem rzeki kobiety zaczynają pranie,
– potem przychodzi południe i życie zamiera (w tropikach – w Czadzie, w Mali, na pustyni Atakama, Gobi, Kara-Kum itd.),
– jak rzeźbią w drewnie, jak rzeźbią w glinie, jak kują w kamieniu, w metalu, jak szlifują diament,
– jak ubijają maniok, okopują ziemniaki, jak sterują okrętem i prowadzą samolot,
– jak wszędzie słychać jakąś maszynę,
– potem zamieranie pracy, powrót z pracy,
– jak wszystko zaczyna zwalniać obroty,
– zbliża się zmierzch,
– wieczór,
– jak zapalają się ogniska, światła w oknach, latarnie i neony, powłoki robaczków świętojańskich, oczy węża boa,
– jak płonie sawanna, jak płonie wieś, miasto po nalocie,
– jak w Czarnobylu otwierają się wrota piekła,
– jak siadamy do kolacji, patrzymy w telewizory,
– jak maleństwo (niuńka, kruszynka, dziubeczek) chce (nie chce) spać,
– ale w sumie ogólne, powolne zasypianie,
– przed tym – zbliżanie się ciał,
– jak to słychać,
– szepty, głosy, wołania, krzyki (cała wieża Babel języków, tonów, dźwięków, brzmień, inkantacji, b-molli i c-durów),
– powolne wchodzenie w ciemność, w noc,
– w męki bezsenności, w zwidy i koszmary albo w krzepkie chrapanie, w niepamięć, w sny,
– jak ziemia zapada się w niebyt i jak powraca za kilka godzin, ze świtem.

(Kapuściński 2003: 193-194)

To czego nie zdążył zrobić Kapuściński – robią inni. Jeden z tego typu projektów: One Day on Earth. Dziesiątego października 2010 (a więc: 10-10-10):

…across the planet, documentary filmmakers, students, and inspired citizens will record the human experience over a 24-hour period. By participating in this historic event, you will help capture the diversity of life and culture on this planet. Together we will create a document that is a gift to the world.

Z tego jednodniowego kręcenia ma powstać dwugodzinny film dokumentalny będący – no właśnie – historią jednego dnia świata. Zastanówmy się. 120 minut filmu. Polacy to 0.56% populacji świata. W tym filmie powinniśmy więc – przy dobrych wiatrach – mieć dla siebie około 40 sekund. Co pokazać w ciągu tych 40 sekund? To wbrew pozorom dużo czasu. Powinny się zmieścić dwa odrębne kawałki.

A więc co? Jak ludzie gapią się na bociana? Raczej nie powinniśmy pokazywać trębacza grającego Hejnał Mariacki, bo coś podobnego zrobią muzułmanie pokazując muezina śpiewającego z minaretu. Może picie wódki? Nie, wódka będzie cliché. Ale od wódki blisko do następnego pomysłu: pokazać kogoś, kto schodzi do piwnicy po ogórki kiszone. A może górala jak gna owce na polanę, albo górnika jak wychodzi umorusany z kopalni? Albo pielgrzymkę, najlepiej z Licheniem w tle? Ewentualnie – grillowanie.

Trzeba pamiętać, że w filmie nie chodzi o to, żeby reklamować nacje. Świat to świat. Nie ma znaczenia, jaki kraj, bo znój wszędzie ten sam. Nikt oglądający fragmenty z naszych stron nie będzie wiedział, że „teraz Polska”. Więc co w końcu? Materiał będzie kręcony w październiku. Więc jesień. Spacer w parku? O. (Czyli, mimo wszystko, pokazać polskie złoto: jak przebijające się z góry słońce żółci liście, a liście – ścieżynę. No i szelest, szelest!)

Swoją drogą to bardzo krzepiące, że – biorąc pod uwagę statystyki dotyczące populacji – w dwugodzinnym filmie jesteśmy aż czterdziestoma sekundami.

3 thoughts on “Jeden dzień z życia świata (i kilka naszych sekund)

  1. Tak sobie myślę…40 sekund aby zaprezentować Polskę to w zasadzie i dużo i mało, selekcja materiału musiałaby być solidna. Ale co zrobić przykładowo z Luksemburgiem, który ma mniej obywateli niż Kraków mieszkańców nie licząc studentów:/ to wychodzi pół sekundy na prezentację! a taki Watykan?? tu dopiero jest co pokazywać a nawet pół sekundy nie będzie..haha:)za to oglądanie przez 40 minut opowiastki o Chinach i Indiach to chyba przesada..kryterium liczebności populacji jest według mnie mało sprawiedliwe:)

    1. no właśnie, nie chodzi o to, żeby „zaprezentować Polskę”. Chodzi (moim zdaniem) o to, żeby pokazać ludzi, życie, coś co jest ponadnarodowe, wspólne. Budynki, widoki, sztuka to inna bajka, nie ten film :) A jeśli prezentować ludzi to jakieś kryteria muszą być, choć to wyliczanie co do sekundy to mój żart i mam nadzieję, że twórcy filmu tak do tego nie podejdą. Ale gdyby podeszli, to jak mignie na ekranie zgarbiony pan w białej pelerynce, to będziemy wiedzieli, że właśnie był Watykan ;-)

  2. noo..jeżeli prezentować ludzi, to jak już zwróciłeś uwagę lepiej zabrać się za to ponadnarodowo:) mniejsze komplikacje z cechami danego narodu..
    Za to spodobały mi się Twoje pomysły: „górala jak gna owce na polanę, albo górnika jak wychodzi umorusany z kopalni”..hahah:)owiec to w Polsce już nie wiele zostało, chyba więcej jest Amstafów pod blokami:D a i górników też już nie za wielu..lekcja geografii gospodarczej by się przydała:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s