Wrocław. Herbata nad przewodnikami po Pradze i Budapeszcie. Na jednej ze stron zdjęcie z muzeum: turystka patrząca na rzeźby. Nie zauważam kamieni – spoglądam na kobietę, dzieło Pierwszego Rzeźbiarza. Kilka stron dalej zdjęcie sprzed kościoła, a tam – długa kolejka osób oczekujących na wejście do środka. Straszne. Zgraja bezbożników rządna obejrzenia niebiosami natchnionych dzieł (stworzonych oczywiście na zamówienie).

* * *

Na Świdnickiej we Wrocławiu stoją twarzą w twarz młoda dziewczyna i bezdomny. On mówi, ona słucha. I patrzy. Patrzy bez strachu, niechęci, wyższości, ale – z wielką uwagą, skupionym wzrokiem, jakby każdy detal tej doskonale zwyczajnej sytuacji chciała zapamiętać: starte i brudne adidasy, dwie pary spodni (ciemne wychodzą spod beżowych), wypchaną po brzegi reklamówkę, głębokie bruzdy na twarzy, siwe włosy wystające spod czapki, opaloną skórę dłoni i twarzy.

Dla osób tak patrzących tworzy się dzieła sztuki. Dla pozostałych jest telewizja.

* * *

Kępiński rynek (odnowiony na wzór wrocławskiego). Żule siedzą na ławce i debatują, czy piwko z dopalaczem to dobra alternatywa dla wódy. Do tej pory myślałem, że dopalacze to domena młodych, a tu się okazuje, że każdy – na swój sposób – stara się być na czasie.

2 thoughts on “

  1. Co do ostatniego: może chodziło im po prostu o energy-drinka, w sensie tak jak się robi Red Bulla z wódką, czy Jägerbomb, no chyba że kontekst sugerował co innego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s