Wolny rynek znajomości?

Najpierw muszą urosnąć drzewa. Gdy urosną – trzeba je ściąć. Ścięte przetransportować. Przetransportowane przerobić na papier. Papier dostarczyć do drukarni. Dostarczony papier zadrukować. Zadrukowany rozdystrybuować. Gotowe. Mamy gazetę. Nic dziwnego, że (w USA) tylko około 15% budżetu redakcje przeznaczają na dziennikarzy, edytorów, teksty i analizy. Wśród niewielu gazet poświęcających większą część środków na dziennikarstwo per se, niż na całą resztę tego absurdalnego systemu, są The New York Times i The Wall Street Journal (źródło: The Atlantic).

Taki system nie może się opłacać. Dlatego nic dziwnego, że amerykański Newsweek został sprzedany za… jednego dolara. (Szczęśliwy nabywca dodatkowo otrzymał w pakiecie 70 milionów dolarów zadłużenia tygodnika.) (Źródło: TheGuardian).

Na pocieszenie: według jednego z badań za korzystanie z Twittera nie zapłaciłby żaden z jego użytkowników (źródło: TheGuardian). Ja też bym nie zapłacił. I za korzystanie z Facebooka też nie. Chyba, że dolara. Rocznie. Ale to ciekawe – płacić za znajomości.  Powinno to zostać wprowadzone w realu. Powiedzmy: abonament za każdą znajomość. Od złotówki do stu złotych miesięcznie od znajomego. Zniżki jedynie na rodzinę. I jeszcze – gdy wykupuje się abonament na dłużej niż trzy miesiące. Im bardziej pożądana znajomość – tym droższa. Mechanizm ustalania cen – wolnorynkowy. Szczerość pieniądza. Opustoszałyby puby.

2 thoughts on “Wolny rynek znajomości?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s