„My, naród”. A wy? Pucujcie nam buty

A people’s history of the United States Howarda Zinna. Ciekawa alternatywa dla zmitologizowanej, (u)znanej powszechnie, historii Stanów Zjednoczonych. Zamiast demokracji – rząd i sądy pilnujące interesów możnych. Zamiast rzesz obiecujących imigrantów – tłumy ludzi, które za wszelką cenę chciały wrócić do Europy. Zamiast amerykańskiego snu – dopuszczenie do powstania klasy średniej jako bufora zabezpieczającego bogaczy przed buntem nędzników.

W opowieści Zinna wąska elita toczy zaciekły bój o władzę. Los wielkich posiadaczy (ziemi, ludzi, wpływów) zależy od tego, czy uda im się rozbić i skłócić, utrzymać w ryzach i kontrolować przeciwne siły: białą służbę, czarnych niewolników, eksterminowanych Indian, żyjących w biedzie wolnych chłopów nieposiadających ziemi, bojowo nastawionych imigrantów, mieszkających w katastrofalnych warunkach lokatorów, źle opłacanych żołnierzy, pozbawione praw kobiety.

Dziś znamy tę elitę jako światłych ojców narodu. Jako zwycięzcy to oni napisali historię. Ich nazwiska znajdziemy na listach prezydentów, senatorów i sędziów Sądu Najwyższego, w logach banków, uniwersytetów, korporacji. Udało im się, bo skutecznie stosowali zasadę dziel i rządź, a do tego – w odpowiednim momencie pozwolili na wykształcenie się klasy średniej. Jednocześnie stworzyli język, który pozwolił ich, wraz z ową klasą średnią, ujmować jako jeden twór – amerykański naród.

Zinn pokazuje, jakie mechanizmy spowodowały, że historia potoczyła się tak, a nie inaczej. I tak: wojsko to narzędzie pozwalające masom połączyć ich interes (np. zysk materialny, awans w hierarchii wojskowej, lepszy status społeczny) z interesem narodowym (tj. interesem elit). Szkoła to narzędzie wpajające młodym ludziom zasady nieproblematycznego zachowania. Wyższa edukacja to kuźnia kadr obsługujących imperia bogaczy. Rasizm to mechanizm uniemożliwiający sojusz białej służby i czarnych niewolników przeciwko elicie. Rodzina to jednostka pracowniczo-wychowawcza pozwalająca utrzymać półniewolniczy status kobiet, zapewniających opiekę i edukację dzieciom (bywało, że kobiety przeznaczone na żony sprzedawano osadnikom po kosztach transportu; por. ibid. 104). Liberalna retoryka to język powstały, gdy stara władza musiała zacząć liczyć się z uzyskującymi prawo głosu biedakami. Przemiany prawa to metoda ratyfikacji form nierówności, które stworzył rynek (por. ibid.: 238).

Kilka ciekawostek. Białą służbą sprowadzoną zza Oceanu handlowano tak samo, jak czarnymi niewolnikami; bardzo często były to sieroty łapane na ulicach angielskich miast; 80% z nich umierało z powodu chorób po dotarciu do Ameryki (por. Zinn 2001: 44). W 1770 w Bostonie 44% własności prywatnej należało do 1% mieszkańców (por. ibid.: 49). Indianom dawano w prezencie koce ze szpitali, w których leczono ospę (por. ibid.: 87). J.P. Morgan, który sam wywinął się od służby w wojsku podstawiając opłaconą osobę (podobnie zrobili John D. Rockefeller, Andrew Carnegie, czy James Mellon), odkupił od arsenału armii pięć tysięcy uszkodzonych strzelb za kwotę 3.50$/sztuka i odsprzedał wojsku na froncie za cenę 22$/sztuka. Przy wystrzale strzelby wybuchały i urywały kciuki strzelcom (por. ibid.: 255).

Wśród cytatów jeden z mocniejszych to fragment mowy Fredericka Douglassa (1818-1895), rzecznika i obrońcy czarnoskórych niewolników:

What, to the American slave, is your Fourth of July? I answer: a day that reveals to him, more than all other days in the year, the gross injustice and cruelty to which he is the constant victim. To him, your celebration is a sham; your boasted liberty, an unholy license; your national greatness, swelling vanity; your sounds of rejoicing are empty and heartless; your denunciation of tyrants, brass-fronted impudence; your shouts of liberty and equality, hollow mockery; your prayers and hymns, your sermons and thanksgivings, with all your religious parade and solemnity, are, to Him, mere bombast, fraud, deception, impiety, and hypocrisy-a thin veil to cover up crimes which would disgrace a nation of savages. There is not a nation of savages. There is not a nation on the earth guilty of practices more shocking and bloody than are the people of the United States at this very hour.

Go where you may, search where you will, roam through all the monarchies and despotisms- of the Old World, travel through South America, search out every abuse, and when you have found the last, lay your facts by the side of the everyday practices of this nation, and you will say with me that, for revolting barbarity and shameless hypocrisy, America reigns without a rival (za: ibid.: 182-183).

Czytam drugi, trzeci, czwarty raz i muszę stwierdzić: aktualniejsze niż jutrzejsza gazeta.

Zinn, Howard. 2001. A people’s history of the United States. 1492-present, New York, HarperCollins Publishers.

3 thoughts on “„My, naród”. A wy? Pucujcie nam buty

  1. Podobne mechanizmy funkcjonują na całym świecie..w przypadku USA brzmi to jedynie ciekawiej, bardziej kuriozalnie. W polsce nawet nie trzeba było sprowadzać siły roboczej zza Oceanu, o wiele prościej było wprowadzić np system feudalny (chronologicznie to jednak wcześniejszy okres) i tym podobne…dziś pod przykrywką sprawiedliwej demokracji i otwartego kapitalizmu świat funkcjonuje w niemal niezmienionym „stylu”

    1. Dla mnie najważniejsza różnica – w porównaniu do innych państw – to umiejętność dorabiania dobrego PR-u do brudnej roboty, którą wszyscy (choć Amerykanie w szczególności) robili i robić będą. Zinn przywołuje słowa amerykańskiego historyka:

      „The leaders of the Jacksonian labor movement were radicals. … How else describe the men who believed American society to be torn with social conflict, disfigured by the misery of the masses, and dominated by a greedy elite whose power over every aspect of American life was based on private property?” (za: Zinn 2001: 222).

      To jest genialny cytat, bo pokazuje, że nawet znawca historii może wyobrażać sobie Amerykę jako świat, w którym konflikt między klasami społecznymi nie istnieje, masy ludzi nie cierpią ubóstwa, przemysłowcy wyciskający z nich ostatnie krople potu nie są zwykłymi chciwcami, a ich bliscy znajomi z rządów i sądów nie pomagają im dbać o ich (wspólne) interesy itd.

      Jeśli te wszystkie mechanizmy są w stanie sprzedać fałszywą wizję historykowi, to aż strach pomyśleć, co jest w głowach „zwykłych” ludzi.

      (o, prawie czwarta rano :>)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s