Life, Liberty and the pursuit of Happiness? Nie, raczej: Bombs, Killings and the pursuit of Terrorists

Skończyłem A People’s History of the United States Howarda Zinna. Ta książka to liczący 700 stron akt oskarżenia, traktat potępiający wszystkie kolejne rządy Stanów Zjednoczonych, wraz z całym ich korporacyjnym oraz militarnym zapleczem. Zinn pokazuje, jak Republikanie i Demokraci zbudowali konsensus w kwestiach takich jak polityka międzynarodowa, podatki, pomoc socjalna, czy wspieranie korporacji i przemysłu militarnego. Konsensus ten powoduje, że bez względu na to, który kandydat wybory wygra – interesy kluczowych graczy zawsze będą dobrze zabezpieczone.

Co więcej, Zinn opisuje, jak ponadpartyjna zgoda prowadziła (i nadal prowadzi) do drenażu zasobów – od pieniędzy, przez godność, po fizyczną wolność – najbiedniejszych obywateli; jak rzeczone porozumienie skutkuje powtarzanymi z zadziwiającą regularnością zbrodniczymi pokazami siły na całym świecie (co kończy się kolejnymi tysiącami zabitych). Zinn nie przyjmuje optyki ani Republikanów, ani Demokratów. Patrzy z perspektywy ostatniego ogniwa, czyli rodziny, której odmawia się pomocy, bo potrzeba pieniędzy na „zrównoważenie” budżetu militarnego, lub z perspektywy człowieka, któremu ni stąd ni zowąd spada na głowę amerykańska bomba.

Wniosek Zinna – jak sam zaznacza: jest to raczej nadzieja, niż próba przewidzenia przyszłości – jest taki, że Amerykanie w końcu się przebudzą. Od wojny w Wietnamie społeczny opór powoli rośnie, powoli pojawiają się wyrwy w establishmencie, mityczna zdolność Amerykanów do samoorganizacji powoli znajduje również zastosowanie w organizowaniu się przeciw rządowi, który zamiast dbać o obywateli, poświęca się takiemu (zbrojnemu) ustawianiu pionków na światowej szachownicy, aby korpo-Ameryka miała z tego jak najwięcej profitów.

Zinn stwierdza, że strażnikami tego systemu są wszyscy obywatele: nauczyciele, kierowcy, policjanci, sprzedawcy, taksówkarze, drobni przedsiębiorcy, twórcy kultury itd. Tylko oni i tylko w swojej masie mogą powiedzieć Dość! Inaczej ten piekielny system będzie trwał ze szkodą dla wszystkich (oprócz górnego procenta społeczeństwa: polityków, sędziów, generałów, szefów korporacji, członków najbogatszych rodzin, właścicieli „zaprzyjaźnionych” mediów, bankierów, maklerów). Jednym słowem, Zinn chciałby rewolucji, która Amerykanom oddałaby zasoby trwonione na zbrojne konflikty prowadzone na całym świecie oraz odwróciłaby prawodawczy trend ku budowaniu zamordystycznego, totalitarnego społeczeństwa; na arenie międzynarodowej z kolei rewolucja ta dałaby zwykłym ludziom gwarancję, że ich kraj, ich miasto, ich dom nie stanie się nagle poligonem, na którym Amerykanie będą prężyli muskuły.

Mój wniosek jest trochę inny. Nie da się ukryć, że nie aspiruję tu do przewidywania przyszłości ani wyrażania nadziei na cokolwiek. Żółć wylewam po prostu. Otóż, gdyby Amerykanie byli konsekwentni w swojej walce z terroryzmem, gdyby szczerze dążyli do unieszkodliwiania producentów i handlarzy bronią, gdyby naprawdę przeciwstawiali się ingerencjom w wewnętrzne sprawy innych państw, gdyby uczciwie oponowali przeciw państwom będącym zagrożeniem dla światowego porządku, gdyby dla dobra ludzkości obalali dyktatorów, eliminowali wspólników dyktatorów, niszczyli państwa wspierające terroryzm i gdyby naprawdę chcieli zniszczyć źródło napędzające spiralę terroryzmu – to powinni zacząć od zbombardowania Białego Domu, zrównania z ziemią Pentagonu i siedziby CIA w Langley, od zniszczenia swoich fabryk broni chemicznej, nuklearnej i konwencjonalnej, od wymazania z mapy świata swoich szkół tortur oraz ośrodków szkolenia rebeliantów, powinni przystąpić do rozbiórki swoich 800* baz wojskowych rozsianych po całym świecie, swoich tajnych i jawnych więzień znajdujących się poza granicami i jurysdykcją USA, oddać pod sąd każdego, kto zasiadał kiedykolwiek w Izbie Reprezentantów lub Senacie, oczywiście poprzedzając tę część oddaniem pod sąd wcześniej urzędujących sędziów, a wszystkich żyjących prezydentów, wiceprezydentów, sekretarzy obrony itd. dostarczyć przed oblicze Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości…

* – tę liczbę podaję za Noamem Chomskym.

Uf. Na tym tle nawet utopijna wizja Zinna nie wydaje się taka utopijna.

Poważnie mówiąc: jedna uwaga na koniec przygody z A People’s History… – książka Howarda Zinna, bez względu na to, jak to przedstawiam, to przede wszystkim głos pacyfisty (…który zasmakował wojny jako pilot bombowca podczas II wojny światowej). Nie chodzi tu o antyamerykanizm. Zinn jest patriotą, któremu nie jest obojętne dobro jego narodu i kraju; chciałby, żeby USA przodowały światu, ale nie w eksporcie broni i macek krwiopijczych korporacji, lecz w eksporcie wsparcia cywilnego i służących rozwojowi rozwiązań. Jeśli czemuś się Zinn sprzeciwia, to przede wszystkim przemocy, przemocy pod każdą postacią, od tej sankcjonowanej społecznie i prawnie, po przemoc fizyczną. Przemocy stosowanej przez USA nie uznaje za lepszą, bardziej usprawiedliwioną, bardziej słuszną. …co różni go od tak wielu jego rodaków (z establishmentem na czele).

(Tym akcentem zamykam, mam nadzieję, temat amerykańskiej pasji bombardowania świata.)

Reklamy

5 myśli na temat “Life, Liberty and the pursuit of Happiness? Nie, raczej: Bombs, Killings and the pursuit of Terrorists

  1. „Od wojny w Wietnamie społeczny opór powoli rośnie..” – hahaha, rzeczywiście powoli:D w tym tempie zdecydują się na zryw narodowy, gdy już nawet w szkołach nie będą uczyli co to była ta wojna wietnamska:D
    Czytam i czytam i dochodzę do wniosku, że jednak jesteście (z tym Zinnem) idealistami:D

    1. Zinn faktycznie idealizuje, gdy wychodzi poza historię. I oczywiście powodem do ewentualnego buntu nie będzie dla Amerykanów naruszanie praw człowieka przez amerykańską machinę wojenną gdzieś w odległych zakątkach świata. Jeśli już, to zmobilizuje ich własna bieda i to, jak są oszukiwani przez banki i korporacje. Głosy o rewolucji pojawiają się nie pod artykułami o zabitych w Iraku, tylko pod artykułami o chodzących wolno przestępcach z Wall Street (przykład z dzisiaj: http://www.propublica.org/article/banks-self-dealing-super-charged-financial-crisis). Zinn, przy całym swoim idealizmie, dostrzegał jednak, że amerykańskie społeczeństwo jest tak doskonale podzielone (a rząd instytucjonalnie te podziały wspiera), że różne grupy ludzi, choć ich sytuacja jest fatalna, nie potrafią dogadać się między sobą. Pytanie tylko, kiedy to się zmieni.

  2. W sumie to szkoda, że naród potrafi się zbuntować z powodu podwyżki czy przeginki bankowców..a jak giną ludzie w jakimś zadupiu w imię rzekomej wolności USA i całego świata to już do buntu nie jest tak prędko:/świadczy to o niedojrzałości społeczeństwa..pozostaje mieć nadzieję że kiedyś dojrzeje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s