(ocenzurowano)

Marzenie każdego pisarza: sprzedać cały nakład swojej książki w jednej chwili. Udało się to (ocenzurowano). Około 9500 egzemplarzy jego wspomnień rozeszło się lepiej niż ciepłe bułki. (ocenzurowano) służył w (ocenzurowano) jako człowiek do zadań specjalnych i o tym właśnie napisał. Cały nakład jego książki pt. (ocenzurowano) wykupiły służby. Po co? Czy chodziło o to, aby książkę tę dostał do ręki każdy agent, bo to książka ważna, potrzebna, dokształcająca? Czy może po prostu kumple z (ocenzurowano) chcieli wyświadczyć (ocenzurowano) przysługę i zapewnić mu wysokie miejsce na listach bestsellerów? Nie. Nic z tego. Nabywca po wykupieniu książki cały nakład przemielił.

Co robi się z książką, której pierwsze wydanie rozeszło się na pniu? Robi się dodruk, to oczywiste. Tym razem jednak zawartość książki uległa sporym zmianom. O ile pierwszą wersję książki zaakceptowali bezpośredni przełożeni Autora (tzn. książka została uznana za nie zawierającą informacji mogących zagrażać bezpieczeństwu żołnierzy i agentów znajdujących się w terenie), o tyle drugą wersję wziął pod skalpel (ocenzurowano) . Ocenzurowane zostały pojedyncze wyrazy, zdania i całe akapity. W drugim wydaniu już na początku książki można przeczytać następujący fragment:

Here I was in Afghanistan (redaction) My job: to run the Defense Intelligence Agency’s operations out of (redaction) the hub for U.S. operations in country. (źródło: CNN)

Jak wynika z opisu książki na jej okładce, a także z tekstów o (ocenzurowano) rozsianych po sieci (np. tu), (ocenzurowano) zdradza coś ważniejszego niż tajemnice państwowe. Zdradza arogancję oraz ignorancję osób odpowiedzialnych za inwazję na (ocenzurowano). Zdradza nieznajomość kultury, nieadekwatność i kontrproduktywność rozwiązań siłowych w stosunku do napotkanej materii. Zdradza więc amatorszczyznę (ocenzurowano) służb, ich niezdolność do zapanowania nad przerastającą je sytuacją. Cenzor zrobił więc coś, co dobrze znają badacze biurokracji – przemieścił swój cel: zamiast zapewniać bezpieczeństwo (ocenzurowano), stara się przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo sobie.

Robi to jednak tak samo nieudolnie, jak prowadzi wojnę w (ocenzurowano). W epoce cyfrowej zajmować się mieleniem książek to rzecz równie idiotyczna, jak stosować regularną armię w walce z przeciwnikiem korzystającym z metod terrorystycznych, rozproszonych, sieciowych. Najlepiej absurd ten podsumowuje tweet WikiLeaks:

Burn all the books you want, Nazi punks. We already have a copy. | CNN http://bit.ly/acJnX9

PS. Ta ilustracja potwierdza tezę Howarda Zinna, że nie ma znaczenia, czy rządzą Demokraci, czy Republikanie. Establishment jest jeden. Każdy wybór obywatela jest wyborem chroniącym przede wszystkim elitę (często wbrew interesowi społecznemu).

Advertisements

3 myśli na temat “(ocenzurowano)

  1. Ta ilustracja potwierdza moja teze, ze zdarza ci sie pisac na temat, ktorego kompletnie nie rozumiesz. To tutaj to nie jest cenzura, tylko skopany review, ktorego skutki trzeba odkrecic. Roznica polega na tym, ze cenzura to ograniczenie dystrybucji niewygodnych informacji, ktorego to ograniczenia autorzy zasadniczo nie chca, ale wladzy to nie obchodzi. Tutaj natomiast mamy do czynienia z sytuacją, w której instytucja poproszona o sprawdzenie, czy publikujac ksiazke nie ujawnia się niechcący informacji niejawnych, zawaliła sprawę.

    Mowiac prosciej: cenzura jest wbrew autorowi; to, o czym jest artykul – nie.

    1. Co do pierwszego, potwierdzam Twoją tezę. Nie piszę bloga po to, żeby Czytelnikom przekazywać moją bezbrzeżną wiedzę ekspercką, tylko po to, żeby sobie i Czytelnikom zwrócić uwagę na ciekawe tematy. Piszę bloga, ŻEBY zrozumieć, a nie – BO rozumiem.

      Co do drugiego. Mieszają się dwie sprawy tutaj, których jestem w pełni świadom. Skopany review to jedno, a nadmierna gadatliwość autora na temat ignorancji jego przełożonych – to drugie. I rzecz w tym, że cenzorzy w tym wypadku (tak wynika m.in. z tekstu na CNN) nie cięli tylko tego, co jest tajne, ale także to, co niewygodne i ja do tego drugiego piję (nie jestem zwolennikiem publikowania materiałów, których ujawnienie naraża żołnierzy/agentów, nawet jeśli nie popieram prowadzonych przez nich misji).

      Bezpośrednio o tym jest zacytowany poniżej akapit z wpisu (jeden fragment dałem kapitalikami + ostatnie zdanie z tego akapitu, to fragmenty kluczowe w tym kontekście):

      „Jak wynika z opisu książki na jej okładce, a także z tekstów o (ocenzurowano) rozsianych po sieci (np. tu), (ocenzurowano) ZDRADZA COŚ WAŻNIEJSZEGO NIŻ TAJEMNICE PAŃSTWOWE. Zdradza arogancję oraz ignorancję osób odpowiedzialnych za inwazję na (ocenzurowano). Zdradza nieznajomość kultury, nieadekwatność i kontrproduktywność rozwiązań siłowych w stosunku do napotkanej materii. Zdradza więc amatorszczyznę (ocenzurowano) służb, ich niezdolność do zapanowania nad przerastającą je sytuacją. ***Cenzor zrobił więc coś, co dobrze znają badacze biurokracji – przemieścił swój cel: zamiast zapewniać bezpieczeństwo (ocenzurowano), stara się przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo sobie.***”

      Podsumowując, mam wrażenie, że na tym poziomie rozumiem o czym piszę. Co nie znaczy, że rozumiem na każdym i nie zamierzam udawać, że jest inaczej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s