Zinn i przypadek Obamy

Obama w połowie kadencji. Przy tej okazji drobna notatka na marginesie książki Howarda Zinna (2001). Otóż, jak stwierdza Peter Baker po rozmowie z liderem wolnego świata (przypis: Baker nie używa tego sformułowania, posługuję się nim ja, bo jest przezabawne):

Most of all, he has learned that, for all his anti-Washington rhetoric, he has to play by Washington rules if he wants to win in Washington (źródło: NYTimes.com).

Piękne. Obama przychodził z wiarą, że nie tylko będzie grał w grę, ale również zmieni jej zasady. Okazało się, że władza rozkłada się inaczej i zasoby pozwalające kontrolować reguły gry posiadają inni. Zajęło to dwa lata, ale dziś już wiadomo: kolejny chojrak spokorniał (co oczywiście zostanie odebrane jako oznaka słabości Obamy, a nie przejaw siły gracza, z którym musiał się on zmierzyć).

W USA mówią „Waszyngton”, u nas mówią „służby”, ale dynamika jest ta sama. Przychodzisz i myślisz, że teraz ty definiujesz sytuację, ustalasz reguły. Mija trochę czasu i już jest oczywiste, że reprezentant narodu to funkcja dosłownie taka, jak nazwa wskazuje: reprezentuje się naród przed obliczem możniejszych. Dlatego nic dziwnego, że w artykule poruszana jest kwestia zmian wystroju, jakiego Obama dokonał w Białym Domu. Komunikat jest prosty: Waszyngtonie, możesz spać spokojnie, rozumiem już, co jest w mojej kompetencji.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s