Post-państwowy świat (…i US w roli naczelnego etyka)

Na Wired.com lista siedmiu kluczowych umiejętności, których nie wyniosło się ze szkoły wyższej. Na liście: alfabetyzm statystyczny (w 99% przypadków statystyka kłamie ;-], a my nie mamy o tym pojęcia), kultura remiksu, umiejętność wypowiadania się w ramach nowych form komunikacji (że Twitter niby), rozumienie dynamiki procesów poznawczych, zdolności techniczne (tzn. umiejętność tworzenia, naprawiania i udoskonalania urządzeń; coś więcej niż tylko czekanie na nowy model komórki) oraz zarządzanie śmieciami (jak produkować mniej, jak konsumować rozsądniej, jak konserwować lepiej).

Na liście jest również zdolność rozumienia post-państwowej dyplomacji. Diagnoza wydaje mi się słuszna: żyjemy w świecie, gdzie państwo jest tylko jednym z graczy pośród międzynarodowych korporacji, międzynarodowych instytucji, siatek ruchów wyzwoleńczych, prywatnych organizacji charytatywnych, prywatnych armii, ruchów religijnych, mafii, piratów przejmujących kontrolę nad drogami morskimi itd.

Liczba aktorów rośnie. Rośnie też ich znaczenie. Każda z tych organizacji odkrawa kawałek tortu kiedyś pochłanianego prawie w całości przez państwo. Czynią to nawet organizacje charytatywne, które podkopują autorytet państwa kierując strumienie pieniędzy do potrzebujących ludzi i pokazując w ten sposób nieudolność rządzących (stąd całkiem logiczne jest zachowanie przywódców Birmy czy Korei Płn. zakładające totalne odcięcie bezpośrednich kontaktów obywateli ze światem).

Ich – tzn. aktorów innych niż państwo – jest więc dużo. Dlatego: We must learn how they gain loyalty, even if our goal is to undercut it. (I tu uruchamia się moja podejrzliwość.) Po co więc mamy rozumieć post-państwową politykę? Na pewno nie po to, by móc wyjaśnić sytuację danego aktora, by dowiedzieć się, jakie warunki zdeterminowały jego powstanie, jakie problemy jego istnienie rozwiązuje, jakie problemy należy rozwiązać, by jego istnienie nie było potrzebne. Raczej po to, aby móc pokonać wrogów, odciąć ich od zasobów i poparcia, by utrudnić im kontakty, uniemożliwić rozwój. Po to, aby wiedzieć, jak innego aktora zniszczyć, unicestwić, wymazać z kart historii i ze społecznej świadomości. Oraz po to, aby – po całym tym niszczeniu i unicestwianiu – mieć poczucie moralnej wyższości, etycznej nadrzędności i cywilizacyjnej przewagi nad dzikusami.

W ramce obok głównego tekstu wymieniono kilka elementów strategii USA ws. walki z wrogiem. Punkt pierwszy: Create a compelling and simple narrative to counter the enemy’s version of events. Fantastyczne. Z jednej strony autor tekstu z Wired świadomie podaje, że strategia rządu to stworzyć prostą narrację, łatwą i przekonującą po to, aby uniemożliwić wrogom przedstawienie ich wersji. Z drugiej strony swoim tekstem – proponującym jednostronną, banalną, ahistoryczną opowiastkę – wpisuje się w tę strategię. W ten sposób wymieniona na  liście umiejętność nabiera innego znaczenia.

Po co więc obywatele mają „rozumieć” post-państwową dyplomację? Nie po to najwyraźniej, aby rozumieć, co – by wykazać zrozumienie. By wykazać zrozumienie dla nowych strategii i aliansów. By wykazać zrozumienie, gdy pieniądze z budżetu wyrzucane są w błoto. By wykazać zrozumienie, gdy ograniczane są prawa obywatelskie i gdy nagle od zawsze wykluczane podejście staje się scenariuszem obowiązkowym i oczywistym. By wykazać zrozumienie, gdy wczoraj wieczorem wykluczani – dziś rano stają się wiernymi partnerami. By wykazać zrozumienie, gdy nagle trzeba wysłać przebranych w żołnierskie mundury obywateli na drugi koniec świata. Itd. Itp.

Konsekwencja w rozumieniu post-państwowej dyplomacji prowadzi do wniosków, do których obywatele z całą pewnością, dla dobra kruchego globalnego (nie)ładu, dochodzić nie powinni. Co więcej, mam wrażenie, że autorowi tekstu z Wired chodzi też nie tyle o to, że państwa tracą znaczenie, co – że jedno państwo, USA, traci znaczenie, a przynajmniej zyskuje równą sobie konkurencję na politycznej i gospodarczej arenie międzynarodowej. Nie mogłem napisać o tym wcześniej, bo wykazałem zrozumienie, ale potem zrozumiałem i nie chciałem już wykazywać zrozumienia.

PS. W NYT felieton Paula Krugmana o chińskim monopolu na rzadkie minerały (i jego politycznym wykorzystaniu). Krugman oburza się, że Chińczycy zniszczyli amerykański przemysł wydobywczy dzięki niskim pensjom wypłacanym w Państwie Środka (bo amerykański przemysł nigdy nie otworzył w Chinach fabryki z tego właśnie powodu!) oraz dzięki niskim standardom ochrony środowiska (bo USA wiodą na tym polu prym, inicjując wszystkie pro-środowiskowe przedsięwzięcia! I, oczywiście, bardzo leży Amerykanom na sercu ochrona środowiska w Chinach).

Nałożenie przez Chińczyków ograniczeń na eksport to zbrodnia* (Bo Amerykanie, do spółki z Europą, nie dokonują podobnych zbrodni subwencjami dla swojego rolnictwa/przemysłu, co powoduje, że dziesiątki państw Trzeciego Świata nie mogą ruszyć z miejsca). Tupet do kwadratu ma Krugman, gdy uderza w tony etyczne stwierdzeniem, że the world’s newest economic superpower isn’t prepared to assume the responsibilities that go with that status. Wiadomo, Amerykanie nigdy nie posłużyli się swoją potęgą gospodarczą, by osiągać polityczne cele**.

Mistrzostwem jest ostatni akapit, w którym Krugman tworzy a portrait of a rogue economic superpower, unwilling to play by the rules. Komedia polega na tym, że wystarczy zmienić nazwę kraju na United States of America i zmodyfikować kilka detali (nie zmieniających jednak sensu ani wydźwięku tekstu, lecz jedynie jego kierunek) i mamy równie prawdziwy, a nawet prawdziwszy, obrazek.

* – Krugman nie używa słowa zbrodnia. Posługuje się takimi zwrotami jak violation of international trade law, a nawet po prostu China’s behavior w taki sposób, jak o zachowaniu niegrzecznego dziecka mówi rodzic.

** – Najbardziej oczywisty przykład to sankcje ekonomiczne nałożone na Iran. Co ciekawe, Mahmud Ahmadinedżad zapytany o to, jak Iran sankcje te odczuwa, odpowiada, że – pozytywnie! Dzięki sankcjom Iran zyskuje nowe możliwości wzrostu gospodarczego, bo rozwija własne branże przemysłowe (Newsweek 42/2010, s. 8).

PS2. Co do post-państwowości w tekście Krugmana. The United Steelworkers, największy związek zawodowy w Ameryce Północnej, złożył skargę na chińskie praktyki handlowe. (Nie zrobiło tego ani państwo, ani przedsiębiorstwa.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s