Korpo Wars

Wspominałem już kiedyś o książce Vadima Makarenki Tajne służby kapitalizmu (2008). Dziennikarz Gazety wyborczej pisał w niej o tym, jak korporacje inwigilują (potencjalnych) klientów, to znaczy – nas. Eamon Javers, dziennikarz Politico, napisał książkę podobną, ale opowiadającą nie o tym, jak korporacje śledzą klientów, lecz – jak korporacje śledzą inne korporacje. Po przeczytaniu rozdziału o „czekoladowej wojnie” między Marsem a Nestlé zupełnie zmieniła mi się optyka patrzenia na towary w sklepach. Ja biorę do rąk batonika, a w tle toczy się totalna – i totalnie brudna – bitwa o informacje, zysk, przewagę i podłożenie nogi konkurentom. I nie chodzi tu tylko o batonika. Jeśli przejrzeć listy marek i produktów (1 i 2), które należą do tych dwóch koncernów, to naprawdę trzeba się nagimnastykować, żeby wyjść ze sklepu nie kupując żadnego z ich produktów.

Najciekawsza jest uwaga poczyniona na samym końcu książki (choć wcześniej kilka podobnych sygnałów da się znaleźć). Otóż, po upadku ZSRR zimnowojenna kultura szpiegowska – wielka maszyneria warta  setki milionów dolarów i zatrudniająca dziesiątki tysięcy ludzi w wielu krajach – odnalazła dla siebie nową niszę: gospodarkę światową. Usługi wcześniej świadczone państwu stały się teraz rynkowym produktem oferowanym dużym firmom, a firmy z tej oferty skwapliwie skorzystały (por. Javers 2010: 392; wcześniej w książce pojawiają się informacje m.in. o tym, jak niewielki rynek zalali po 1991 agenci KGB).

Na koniec mały cytat związany z przesłuchaniami, torturami i… etyką? Nie, nic z tego, nie z etyką. Raczej – z etosem pracy:

BIA została założona przez niewielką grupę byłych pracowników CIA, w tym Phila Houstona, jednego z najlepszych specjalistów od przesłuchań. Według byłego dyrektora generalnego firmy grupa założycielska opuściła CIA zdegustowana stanowiskiem administracji Busha wobec stosowania tortur po 11 września. Ta grupa byłych pracowników agencji (niektórzy pracowali tam ponad 20 lat) uważała, że tak zwane ulepszone metody przesłuchań administracji Busha są zaprzeczeniem wszystkiego, za czym się opowiadali jako oficerowie – nie dlatego, że tortury są czymś niewłaściwym pod względem moralnym, ale dlatego że dostarczają kiepskich informacji. Dla oficera CIA, który jest dumny ze swojej pracy, nie ma nic gorszego niż produkt niskiej jakości (ibid.: 258).

Javers, Eamon. 2010. Agent, handlarz, prawnik, szpieg, Kraków: Wydawnictwo Literackie.

UPDATE (6.11.2010): mówiąc, że wojna jest brudna miałem na myśli takie praktyki jak grzebanie w śmietnikach innych firm, składanie do kupy dokumentów przepuszczonych przez niszczarki, zatrudnianie komputerowych włamywaczy, podsyłanie do danej firmy kretów, podszywanie się pod pracowników, podsłuchiwanie rozmów, czy podkopywanie pozycji przeciwnika u organów regulacyjnych. Naprawdę – nic przyjemnego.

4 thoughts on “Korpo Wars

  1. Kwestia szpiegowania firm przez firmy robi się coraz powszechniejsza. Dobrym przykładem jest korporacja w której pracuje..do tej pory każdy klient miał założoną kartę na papierze, gdzie wpisywało się różne informacje o firmie. Do rejestracji takiego klienta wystarczyły proste dane jak nazwa, NIP itp.
    Teraz korpo się unowocześnia i wprowadza karty i rejestrację on-line. Super!! tylko, że teraz elektroniczna karta jest mega obszerna i żeby takiego klienta zarejestrować trzeba wypełnić wszystkie, z pozoru mało znaczące pola…ogromna baza danych, z przeróżnymi informacjami z dużych firm, wielce prawdopodobne że i Mars i Nestle są w tej bazie.
    Tylko szpiedzy trochę mniej spektakularni..bo przedstawiciel handlowy z CIA nie ma zbyt wiele wspólnego:D

    1. Andrzej! Już się o Ciebie martwiłem :-)

      …no i Twoje „szpiegowanie” jest w pełni legalne i etycznie w zasadzie OK. Przecież musisz wiedzieć z kim handlujesz. Inna sprawa, że z wielkiej bazy wielu danych można wyciągnąć informacje, których gołym okiem się nie dojrzy, a dzięki temu – skuteczniej podejść klienta.

      „Czekoladowa wojna” między Nestle a Marsem była brudniejsza. Tak długo, jak nie grzebiesz w śmietnikach innych firm, nie składasz do kupy dokumentów przepuszczonych przez niszczarki, nie zatrudniasz komputerowych włamywaczy, żeby łamali zabezpieczenia i wydobywali dane z komputerów, nie podsyłasz do danej firmy kretów, nie podszywasz się pod pracowników, nie podsłuchujesz rozmów, nie podkopujesz pozycji przeciwnika u organów regulacyjnych (przemysł spożywczy ma to do siebie, że regulowany jest), to nie ma tragedii :)

  2. hehe..nic się nie martw:D żyje…sorry za chwilową nieobecność:)
    mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał łazić po śmietnikach klientów:/ garniaki zniszczyłyby się na nic..ale kto wie do czego dojdzie, jak obroty firmy trzeba będzie mocno podnieść. Im większa kasa na tapecie tym większa tolerancja dla środków wykorzystanych w biznesie. I tak sobie myślę, że lepiej nie będzie..globalizacja w pełni, sami ją napędzamy, czerpiemy z tego systemu pełnymi garściami to i trudno robić potem wyrzuty korporacjom. Pozostaje wygadać się na blogu a na najbliższych zakupach i tak okupimy się w markowe różności:)

    1. Ty się nie bój, ta robota w śmietnikach dobrze płatna jest :)

      Co do globalizacji w pełni – spójrz do komentarzy we wpisie o „Afrykańskiej odysei”, tam się pojawiają nie pierwsze jaskółki odwrotnego trendu.

      PS. Doszły kompromitujące płyty CD. Podziękuj K. :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s