Jest ład w globalnym nieładzie

Saskia Sassen w Globalizacji. Esejach o nowej mobilności ludzi i pieniędzy (2007) pokazuje, jak płytko myślimy o migracjach. Emigracja bierze się stąd, że w danym kraju panuje przeludnienie, ubóstwo i stagnacja gospodarcza. Koniec i kropka. Dlatego też mamy prawo narzekać, kiedy zalewają nas przybysze. Bo czemu niby mamy płacić za problemy w ich kraju?

Saskia Sassen proponuje bardziej zniuansowaną perspektywę. Po pierwsze, nie z każdego przeludnionego kraju ludzie emigrują. Nie emigrują też z każdego kraju ubogiego i doświadczającego zapaści gospodarczej. To za mało. Ludzie muszą jeszcze czymś zostać zmuszeni. Po drugie, (pozornie bez związku z sytuacją w odległych krajach) wewnętrzne decyzje państw – szczególnie globalnych i regionalnych graczy, takich jak USA, czy Japonia – też stanowią ważny czynnik, często pomijany, niedostrzegany.

Motorem dla migracji jest umiędzynarodowienie produkcji. Inwestycje zagraniczne powodują przede wszystkim oderwanie ludzi od tradycyjnego sposobu życia: wykorzenienie przez przeprowadzkę ze wsi do miasta, odwrócenie ról w rodzinach wynikające z przejęcia przez kobiety funkcji żywicieli rodziny (inwestorzy chętnie zatrudniają młode kobiety, bo ich wiek i wychowanie w patriarchalnych społeczeństwach gwarantuje posłuszeństwo i dyscyplinę w pracy), upadek tradycyjnej, małej przedsiębiorczości. Ludzie wyrwani ze swoich tradycji, zwolnieni z pracy (co z reguły następuje już po kilku latach, kiedy np. wzrok pracownika – istotna rzecz, gdy składa się elektronikę pod mikroskopem – jest wyeksploatowany) i bez szans na następną, nie mają już hamulców, które utrzymałyby ich w miejscu (por. Sassen 2007: 41-60).

Rzecz druga: wpływ lokalnej polityki ważnych graczy na sytuację w innych krajach. Ilustracja: na początku lat 80. XX wieku USA wprowadziły dopłaty do ceny cukru dla rodzimych rolników. Dla podatników oznaczało to subwencjonowanie produkcji amerykańskiego cukru 3 miliardami dolarów rocznie. Dopłaty spowodowały, że producenci z basenu Morza Karaibskiego nie byli w stanie konkurować z dofinansowywaną produkcją amerykańską. W latach 1982-1988 w tych krajach pracę straciło około 400 tysięcy osób. W tym samym czasie emigracja do USA z państw dotkniętych bezrobociem – surprise, surprise – znacznie wzrosła (por. Sassen 2007: 27).

Nic w przyrodzie nie ginie. W świecie społecznym, jak widać – również nie.

*

W Prawodawcach i tłumaczach (1998) Zygmunt Bauman ładnie o „sztuce cywilizowanej rozmowy”:

Rozmawiać z ludźmi, a nie zwalczać, rozumieć ich, a nie kwitować wzruszeniem ramion czy wręcz unicestwiać jako mutantów; wzbogacać własną tradycję przez swobodne czerpanie z innych źródeł, a nie odgradzać ją od wszelkiej wymiany myśli (Bauman 1998: 186).

O.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s