Zapiski na marginesie Internetu: zmysł bezsensu

Kasuj-następny, kasuj-następny, kasuj-następny-CZYTAJ, kasuj-następny, kasuj-następny… I już, zaległości z ubiegłego tygodnia nadrobione. Trwało to śniadanie i kawę. Przeczytałem kilka komiksów (ale tylko te z fabułą nie dłuższą niż trzy chmurki), a całą resztę skasowałem. Poleciały wszystkie teksty z pisemek z magicznymi słowami “New York” w tytule. Czy to “review of books”, czy “times magazine”, czy “[york]-er” – proszę iść prosto, pierwszy folder za “wysłanymi”, tam gdzie napisane jest “kosz”. Naprawdę – mam gdzieś wasze problemy z Tea Party, zadłużeniem, Julianem Assange’em, słowem na “n” w autobiografii Marka Twaina, Afganistanem i tymi dziwakami, Europejczykami. Poleciało też wszystko inne. W tym z dziesięć tekstów o Facebooku i z pięćdziesiąt o Wikipedii. (Po co ja to subskrybuję?!)

Czytanie to zbieranie tekstów od wtorku do niedzieli i kasowanie ich w poniedziałek rano, kiedy wiadomo już, że “przeczytam w weekend” to postanowienie z tego samego gatunku, co “wezmę się do roboty”. Coś jednak czytam, choć przez 99% czasu tylko kasuję. Poza komiksami – tekst Mariusza Szczygła o Jarze Cimrmanie (“Fałszywa polędwica”, jakby ktoś szukał). Czesi to pocieszne stworzenia. Mają doskonały zmysł bezsensu. Ich bezsens, to najlżejszy, najmniej samobiczujący się, bezceremonialny bezsens, jaki znam. Gdybym był Czechem pewnie piłbym teraz porannego Pilsnerka w jakiejś praskiej knajpie i nie myślał, a w najgorszym razie – myślałbym o jakimś starym odcinku Krtka (tj. Krecika). A tak załamuję ręce nad upadkiem (mojego) czytelnictwa. …o nie, i znowu w punkcie wyjścia do tego przyciężkiego bezsensu o kryzysie czytania, dealfabetyzacji, deksiążkizacji, dysgazetacji itd.! Boże, epic fail, sam siebie zanudziłem. Żyjcie i nie czytajcie (w Internecie)! ALT-F4.

Advertisements

6 myśli na temat “Zapiski na marginesie Internetu: zmysł bezsensu

  1. Wojtek…nie oszalałeś jeszcze chłopie??? następnym razem zanim coś zaczniesz czytać, kasować, myśleć, znów czytać naparz wiadro melisy:)

  2. Ale widzisz, to jest zupełnie naturalne. W tak zwanym realu, jak nie masz czasu, to nie oglądasz najnowszego odcinka House’a, omijasz co nudnijesze spotkania ze znajomymi czy zajęcia; a wypad do galerii handlowej odkładasz na następny tydzień.

    W czytniku RSS ciężko jest coś takiego wykonać. Oznaczanie jako przeczytane jakoś nie pasuje, jest czymś złym i nienaturalnym. A wpisy same nie znikają. Gdybyś jednak mógł oznaczyć, że nowości z wybranych źródeł mają datę ekspiracji, wszystko jakoś by się ułożyło. W wolnych chwilach miałbyś się przez co przeklikiwać, a w zajętych nie irytowałaby Cię konieczność oznaczania tych wszystkich — jakże istotnych — wpisów jako przeczytane. :)

    1. Myślałem o takiej opcji, ale to jednak też nie jest dobre rozwiązanie, bo komputer zawsze skasuje wiadomości dokładnie wtedy, kiedy są one potrzebne :)

      Czuję, że wymyślenie tutaj jakiegoś super-rozwiązania to gwarancja zarobienia milionów $$$ :] Póki co nie jestem zbyt blisko :>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s