Prestiż, głupku! Czyli o The Social Network

The Social Network. Nie mam pojęcia, do jakiego stopnia film trafnie oddaje portret psychologiczny Marka Zuckerberga, ale za to bardzo przejrzyście pokazuje, jaki wpływ na dyfuzję idei ma prestiż. Jeśli założymy, że pomysłowość w miarę równomiernie rozkłada się po świecie, to powstaje pytanie: jak to się dzieje, że gdy jakieś pomysły chwytają i niszczą konkurencję, to są to pomysły ludzi z Harvardu, Stanford, czy Yale?

Dlaczego z setek serwisów społecznościowych istniejących równocześnie chwycił ten jeden, a nie – pomysł chłopaków z Nairobi albo z Warszawy? Odpowiedź (a): bo ci drudzy nie mieli kasy, a zorganizowanie podstawowych funduszy zajęłoby im tyle, ile Facebookowi zajęło zdobycie 100 milionów użytkowników. Łatwość organizowania środków to sprawa ważna, ale nie tłumaczy dlaczego ludzie uznali bycie na Facebooku za istotne; tłumaczy tylko, dlaczego Facebook był w stanie infrastrukturalnie nadążyć za rosnącą popularnością.

Tutaj ważniejsza jest odpowiedź (b): elitarność. Najpierw w ramach Harvardu: już na samym początku działalności – zdobycie użytkowników spośród członków jednego z najbardziej poważanych bractw, do którego wielu studentów aspirowało (zakładam, że film pod tym względem oddaje rzeczywistość, choć nie wiem, czy tak faktycznie było). Po osiągnięciu tego celu podbicie Harvardu było tylko kwestią czasu. Później w skali Stanów: zdobycie użytkowników z najlepszych uczelni w kraju. Gdy jakaś szkoła stawia opór, bo ma swój serwis – osaczyć ją, zdobyć użytkowników ze wszystkich szkół w okolicy i pokazać, że albo Facebook albo wypada się z gry. Następnie – rozszerzenie działalności na uczelnie w Europie i w świecie, od Wielkiej Brytanii poczynając. Biorąc pod uwagę liczbę obcokrajowców na tych wszystkich uniwersytetach, łatwo było przekroczyć masę krytyczną pozwalającą rozlać się Facebookowi na wszystkie kontynenty i wyjść poza brać studencką.

Krótko mówiąc, kulkę śniegu mogą mieć i chłopaki z Harvardu, i z uniwersytetu w Nairobi. Różnica jest taka, że ci pierwsi zrzucają kulkę śniegu z Mount Everest i patrzą, jak kulka obrasta śniegiem, jak rośnie i rośnie, podczas gdy nieszczęśnicy z Nairobi kulkę śniegu turlają po pustyni i patrzą, jak się kulka topi.

Elitarność jednak kiedyś się kończy. W zasadzie już się skończyła. Bycie jednym z 500 milionów to jak elitarność bycia Chińczykiem. Ale bez obaw. Jest jeszcze jeden feature zapewniający Facebookowi popularność, również w filmie ujęty wprost: zawarcie w profilu opcji „status związku”. Nic dziwnego, że na ten pomysł wpadł geek. W ten banalny sposób rozwiązał (swój) problem z dostępem do najbardziej tajemnej i trudnej do zdobycia wiedzy – wiedzy o tym, czy dana fruźka jest wolna i czy szuka seksu. A, że przy okazji ułatwił to połowie miliarda ludzi na świecie? To się nazywa skalowalność!

PS. P.: Co za ironia, że człowieka, który stworzył Napstera i przekształcił branżę muzyczną, gra piosenkarz i producent!

PS2. Świetny tekst gościa, który grał rektora Harvardu o studentach z jego uczelni: wszyscy kombinują, jak sobie pracę stworzyć, a nikt nie myśli, żeby pracę znaleźć. Genialne w swojej prostocie i doskonale definiujące różnicę między uczelniami twórczymi a odtwórczymi.

3 thoughts on “Prestiż, głupku! Czyli o The Social Network

    1. A już w ogóle byłoby super, gdyby trochę tego było w mentalności ludzi. Nie mówię, żeby od razu Harvardy robić z polskich uczelni, ale TROSZKĘ więcej by się takiego podejścia podało. No nic, doktorantem jestem, zajęcia prowadzę, będę zaszczepiał :]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s