Kunszt (Zadie Smith) i szaleństwo (Dostojewskiego)

Białe zęby Zadie Smith. Dziwna książka: z jednej strony nie podkreśliłem ani jednego zdania*, ale z drugiej – każde zdanie przeczytałem (to znaczy: naprawdę przeczytałem, bez trybu „skanowania”). Zadie Smith nie próbowała zaczarować na poziomie  konstrukcji poszczególnych sentencji, ale wyżej – przede wszystkim na poziomie postaci. A te skonstruowane były kapitalnie: inne charaktery, języki, perspektywy, rytuały. Szczególnie udali się Archie, Samad i Joyce. Po kilkuset stronach (z pięciuset) można nimi myśleć i mówić, zauważa się ich styl i wie się, co w danej sytuacji powiedzą i zrobią. Z tak zbudowanymi postaciami nie trzeba wiele akcji ani szczególnie widowiskowej fabuły. Wystarczy opowiadać ich (solidnie porąbane) losy. I to się udało.

Swoimi słowami więcej nie powiem. Postaram się za to powiedzieć coś o książce stylami jej głównych bohaterów.

Archie: „Białe zęby? Słyszałem o tej książce w telewizji. Na pewno jest bardzo pouczająca. Ale czy dobra czy zła? Nie wiem, doprawdy, trudno powiedzieć. Może rzućmy monetą?! Mam monetę! Orzeł – dobra, reszka – zła. Uwaga, rzucam…! Zobaczmy co wyszło… O, tak jest w porządku, wyszło zupełnie w porządku”.

Samad: „Zadie Smith wspomina o moim pradziadku, Mangalu Pande, wielkim bohaterze, który zapoczątkował powstanie w 1857 roku. Ale pradziadek nie został pokazany tak jak powinien. Nie dziwi mnie to. Zadie Smith, pół-Jamajka, zatraciła swoją tożsamość, dała się zbrytyjszczyć, uległa i rozpłynęła się w tej obcej kulturze. Dlatego przysługę zrobiła Brytyjczykom, a nie wielkiemu Mangalowi Pande, który swoim buntem, z całą pewnością, wyrażał również dążenia Jamajczyków”.

Joyce: „Białe zęby? Ach, ta książka jest taka chalfenowska! Zadie Smith powinna zjeść obiad z moją rodziną. Na pewno bardzo by skorzystała, gdyby mogła poznać mojego męża, Marcusa i nasze fantastyczne dzieci. Czytając książkę myślałam też, że Zadie Smith ma tyle problemów, że potrzebuje pomocy i na pewno chętnie skorzystałaby z usług naszego psychoanalityka, my wszyscy regularnie chodzimy i proszę zobaczyć! Zadie Smith też powinna, tak chętnie jej pomożemy!”.

* – czytałem w tłumaczeniu na polski.

Smith, Zadie. 2003. Białe zęby, Kraków: Wydawnictwo Znak.

*

Dziennik pisarza Dostojewskiego (1982). Pierwszy tom to portret nacjonalistycznego nawiedzeńca.  Teksty z Dziennika pisane były już po zesłaniu (4 lata katorżniczej pracy i 6 lat w wojsku), a im dalej od katorgi i bliżej śmierci, tym więcej szaleństwa w głowie Dostojewskiego. Czytałem sporo książek obcokrajowców o Rosji. Leitmotiv tego chóru brzmi tak: Rosjan zrozumieć w pełni nie można, oni mają duszę, rosyjski duch przekracza pojmowanie. Nigdy w te brednie nie wierzyłem, a kiedy o rosyjskim duchu czytam u Dostojewskiego, to aż śmiech mnie ogarnia. Dostojewski krąży i krąży wokół tych paranoicznych oparów wyjątkowości, ogólnoludzkiej misji (s. 125), szczególnej roli „rosyjskiego plemienia” i gdy już sam zapędzi siebie do narożnika, gdy już musi odpowiedzieć na pytanie na czym polega ów rosyjski duch, mówi: „Odpowiedź jest jasna: trzeba choć trochę rozumieć poezję” (s. 123). Książka szaleńca. Jeśli czytelników literatury rosyjskiej można podzielić na zwolenników Dostojewskiego oraz zwolenników Czechowa, to ja zdecydowanie i w pełni jestem po stronie tego ostatniego.

Dostojewski, Fiodor. 1982. Dziennik pisarza, t. 1, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.

4 thoughts on “Kunszt (Zadie Smith) i szaleństwo (Dostojewskiego)

  1. Re: Rosyjski duch
    Kiedys rozmawialam z kanadyjczykiem, studentem rosyjskiego, ktory siedzial w Rosji rok i to w jakiejs prowincji, prawie zostal alkoholikiem i zalil mi sie ze nie ma zadnego ‚rosyjskiego ducha’ i jakie to wszystko brednie i oszukanstwo.
    Nie wiedzialam co mu powiedziec.

    Dla Rosjan przyjazn jest wazniejsza niz rozne inne wartosci, czesto wiezy przyazni sa tak silne jak rodzinne albo silnejsze, czego nie uswiadczysz w innych krajach, zwlaszcza tych zachodnich.
    Rosjana nie szkoda czasu dla ludzi.(Oczywiscie to jest miecz o dwuch ostrzach, przez kolesiostwo i pomaganie sobie nawzajem tworzy sie mafia wszedzie)
    Pozatym silna wiara w przeznaczenie, rozne zababony i przesady. Szczodrosc i goscinnosc…

    Ale trudno wytlumaczyc to obcokrajowcowi, jezeli sam tego nie zaznal bo mial pecha albo jest po prostu innym typem czlowieka to nie wytlumaczysz.

    1. Ja nie podważam odmienności Rosjan, podważam tylko ich wyjątkowość. Nie widzę powodów, dla których inne narody miałyby mieć „charakter” a Rosjanie „ducha”. To mnie irytuje. Dla mnie odmienność Rosjan, to jest po prostu odmienność charakterów, trochę inna niż w innych miejscach hierarchia wartości. A już szczególnie nie widzę w Rosjanach materiału na „ogólnoludzką misję”. Póki co realizowanie przez Rosjan tej swojej myśli skończyło się dla milionów gułagiem; dziękuję za taką ogólnoludzką misję ;-)

      Jednocześnie zgadzam się m.in. z Mariuszem Wilkiem, kiedy krytukuje relacje z Rosji oparte na jakimś szybkim tournee po Rosji, jakiejś krótkiej wycieczce. Temat jest wieeelki i wymaga poważnego podejścia. Ale zakładam, że jak się już poważnie podejdzie (tak jak to zrobił Mariusz Wilk), to znajdzie się prawdziwe skarby, ale ducha – nie.

      Pozdrawiam! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s