Pochwała beznormia

1.

Gdy słucham lub czytam o upadku obyczajów, włącza mi się w głowie czerwona lampka. Mam wtedy wrażenie, że mówi się o mnie. Ale to nie wszystko. Biadanie nad upadkiem moralności jest dla mnie problematyczne o tyle, że z reguły zapomina się o ciemnej stronie narzucania społeczeństwom rygorystycznych norm. Rzekoma moralna wyższość przeszłości (mam wrażenie, że to mit zbliżony do mitu „tradycyjnej rodziny”), pociągała za sobą konieczność stosowania systemu okrutnych kar, od tortur psychicznych i ostracyzmu, przez okaleczenia i zniewolenie, po śmierć.

Mówiąc o ciemnej stronie trzymania ludzi pod butem moralności mam – po obejrzeniu Sióstr Magdalenek – na myśli bardzo konkretną sytuację. Mianowicie, chodzi mi o praktykę zniewalania kobiet „upadłych” – zgwałconych, mających nieślubne dzieci, osieroconych, niedorozwiniętych i wszystkich innych, których lepiej się pozbyć, bo albo stanowią ciężar finansowy dla „tradycyjnej” rodziny, albo obiekt sąsiedzkich plotek, oburzenia i kpin. Kobiety te zamykano w instytucjach o charakterze gułagów, prowadzonych przez różne zakony kościoła katolickiego. (Tutaj drobna uwaga, jeśli czytają tę notkę jacyś antykatoliccy siepacze: bilans kościoła katolickiego uważam za dalece problematyczny, ale dostrzegam też pozytywne skutki jego funkcjonowania).

Kobiety te, więzone wbrew swojej woli (na przykład w azylach sióstr magdalenek), były zmuszane do ciężkiej pracy, bite, poniżane i wykorzystywane seksualnie, a pieniądze zgromadzone w wyniku ich działalności zasilały kasę zakonu. A wszystko to w imię moralności i uwalniania społeczeństwa od ciężaru nieprzystosowanych jednostek. Mając w pamięci działalność instytucji kościelnych, edukacyjnych, rodzinne praktyki umoralniania oraz przemoc sankcjonowaną przez prawo, podchodzę bardzo sceptycznie do wizji błogiej i zdrowej – bo przesiąkniętej normami – przeszłości.

Dziewiętnastowieczny wątek? Ostatni klasztor sióstr magdalenek zamknięto w Irlandii w 1996 roku! W filmie pokazano też, jak owe „azyle” żyły w symbiozie z innymi instytucjami: od „tradycyjnej” rodziny, przez sierocińce, po szpitale dla psychicznie chorych. „Tradycyjna” rodzina dostarczała jednostek, które dokonały zamachu na ową tradycyjność i przyniosły wstyd (lub koszty) rodzinie. Sierocińce dostarczały jednostek, którym trzeba było większego drylu niż dostarczał sierociniec. A do szpitali psychiatrycznych trafiały jednostki, z którymi ani „tradycyjna” rodzina, ani „azyl” nie mogły sobie poradzić.

2.

Skoro już napomknęliśmy o XIX wieku i mówimy o obyczajach – fragment ze wspomnień Magdaleny Samozwaniec, dotyczący reguł obowiązujących panny na wydaniu:

…jak najmniej mówić, a jeśli, to po francusku, całować w rękę wszystkie starsze damy, a księży, biskupów i kanoników w ramię, siedzieć zawsze koło swojej rodzicielki z rączkami w małdrzyk i buzią w ciup, a z nóżkami w tak zwanej trzeciej pozycji i, broń Boże, nie zakładać nogi na nogę, ponieważ to było w bardzo złym tonie (Samozwaniec 2009: 101).

I anegdotka, jak to pod koniec XIX wieku, podczas balu „Pod Baranami” pewna młoda mężatka założyła nogę na nogę tak wysoko, że widać jej było kawałek kostki w czarnej, ażurowej pończosze:

Ujrzawszy to, hrabina Andrzejowa Potocka przeszła do owej damy przez całą salę i naciągnęła jej własnoręcznie fałdy sukni na nóżkę, mówiąc tak głośno, by wszyscy słyszeli:
– Czy pani czeka na szewca, aby jej wziął miarę?!
Dama załkała spazmatycznie i z chusteczką przy oczach wybiegła z sali. Odtąd nikt jej nie ujrzał na arystokratycznych salonach (Samozwaniec 2009: 101-102).

Ciekawe, do jakiego zakładu trafiła panienka z dalece nieobyczajnym zwyczajem obnażania się, ale mam nadzieję, że do bardzo surowego, wszak dokonała straszliwego zamachu na moralność.

Reklamy

2 myśli na temat “Pochwała beznormia

  1. Jaśnie Szanowny Panie, wspomnienia Magdaleny Samozwaniec, należałoby już raczej potraktować jako opis obyczajowości XX-wiecznej. Odnosi się ona oczywiscie do lat swojej młodości, ale na XIX wiek nachodzi ona niewiele. (Ur. 1894.) Choćby i pół wieku wcześniej – obyczaje zmieniły się diametralnie. Miłych lektur!

    BTW: Więcej temu podobnych blogów!

    1. Pełna zgoda. Miałem z tym trochę problem, gdy pisałem notkę, to znaczy: nie chciałem tworzyć wrażenia, że przeciwstawiam wiek XIX wiekowi XX na zasadzie „mroki” – „jasność”. Pisząc o wieku XIX trzymałem się dosyć dokładnie tego, co Autorka napisała, a zaznaczała, że opisuje sytuację, która miała miejsce „pod koniec XIX wieku”.

      Dziękuję za uwagę i dziękuję również za BTW :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s