Moskwa. W drodze

Noc przed wyjazdem. P. po raz kolejny przepakowuje rzeczy tak, aby wszystko się zmieściło. Ja robię miejsce na dysku, żeby było gdzie zgrywać zdjęcia. Udaje mi się usunąć ponad 50GB śmieci. Mówię z satysfakcją:
– Mamy już 63 giga wolnego!
P. patrzy na mnie jak na wariata:
– To może zmieści się tam jakaś jebana koszulka!

*

Rano. Wiedz, że jesteś starym, zasiedziałym grzybem, jeśli przed wyjazdem na miesiąc do innego świata, w obce i dotąd niepoznane miejsce, czujesz satysfakcję, że rano zdążyłeś jeszcze rozmrozić lodówkę.

*

W pociągu relacji Warszawa – Moskwa. Dużo rozmawiam z fizykiem jądrowym, jadącym na delegację do ośrodka badawczego pod Moskwą. Powoduję u niego ciężkie westchnięcia, gdy naiwnie pytam o neutrony, techniki kontrolowania rozszczepień, różnice między reaktorami badawczymi w Polsce i w Rosji, i tak dalej. Jeszcze cięższe, gdy pytam o Fukushimę, przestrzeganie procedur i adekwatność medialnych raportów o tym wydarzeniu.

Dużo mówimy o Rosji, ponieważ mój rozmówca jeździ na wschód już od 20 lat. Zebrał przez ten czas zestaw barwnych, mrożących krew w żyłach anegdot (i blizn). Jednak mimo kradzieży dokumentów, napadu w mieszkaniu, czy próby zadźgania nożem – Moskwa ma nie być straszniejsza niż polskie miasta w podobnych sytuacjach. Trzymam za słowo.

Ciekawa rzecz o chińskich studentach wyjeżdżających na zagraniczne wyjazdy. Po części funkcjonują oni jak szpiedzy przemysłowi: mają pojechać gdzieś zagranicę na praktyki do jakiejś firmy, nauczyć się określonej technologii, zdobyć jak najwięcej dokumentacji, a później wrócić i wesprzeć proces odtwarzania/kopiowania tego, co się widziało. W okresie pięcioletnich studiów – 2 pierwsze lata to teoria przyswajana na miejscu, a 3 kolejne to właśnie praktyka gdzieś w świecie. Ja też miałem na studiach praktyki. Przez jeden weekend.

*

Tomek załatwia czaj w kolejowych stakanach :

*

Śpimy w Instytucie Puszkina w Moskwie. Na kilkunastu piętrach jest cały świat. Od USA, przez Wielką Brytanię, Francję, Polskę (5, 10 i 14 piętro), kraje afrykańskie, Indie, Chiny, po Koreę Południową. Tylko Rosjan nie ma.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s