Moskwa. Wkusne jedzenie

Przepastne muzea, galerie-labirynty, majestatyczne cerkwie, stacje metra niczym podziemne pałace, stoiska z książkami na Starym Arbacie, godziny nicnierobienia w Parku Gorkiego, czterdziestoletnie samochody na ulicach, urokliwe Rosjanki poszukujące NAWET MOJEGO spojrzenia, przyglądający się nam zewsząd Lenin, czyhający na nasze życie i zdrowie kierowcy aut z przyciemnianymi szybami – wszystkie te osobliwości nic nie znaczą, jeśli w okolicy nie ma dobrej knajpy z jedzeniem.

My naszej kulinarnej Mekki poszukiwaliśmy przez tydzień. Nie było łatwo, bo Moskwa gardzi turystami, którzy nie planują zakupów u Cartiera albo królewskich śniadań za kilka tysięcy złotych w Ritzu. Rzecz jasna – Moskwa gardzi też nami, biednymi studentami. Nas oczekują tu tak, jak przybyszów z Kamerunu.

Do tej pory jadaliśmy podrobione bliny (zwykłe naleśniki, jak w toruńskim Manekinie), zapychaliśmy się ziemniakami w kartoszkowych fast-foodach urządzonych na modłę naszych kebabowni, a nawet – w akcie desperacji – dwukrotnie pochłonęliśmy pizzę. I czuliśmy niedosyt.

Ktoś, kto zna Moskwę powie: a Jołki-Połki? A Mu-Mu? Tak, tam jeszcze nie byliśmy. Do Jołek-Połek zniechęciły nas trochę recenzje znajomych, a Mu-Mu nigdy nie ma w pobliżu, gdy jest najbardziej potrzebna. Ale na liście mieliśmy jeszcze jedno miejsce. Wypatrzyliśmy je kilka dni wcześniej podczas bezcelowego plątania się po zakamarkach centrum miasta. I tam właśnie postanowiliśmy pójść.

Brodziliśmy przez deszcz. P. prowadziła nas, niczym Mojżesz. My wątpiliśmy. Może Kofe Hauz? Może ten japoński ristaran, o, tu, na rogu? Może ponownie Kroszka-Kartoszka, w której kilka dni wcześniej pani przygotowała dla nas ziemniory nim jeszcze złożyliśmy zamówienie? Ale – nie. Nie zatrzymaliśmy się nigdzie po drodze. Decyzja została podjęta. Minęliśmy Teatr Balszoj. Weszliśmy na Plac Czerwony. Wkroczyliśmy na ulicę między małą cerkiewką a GUM-em. Szliśmy przed siebie. Druga w prawo. Doszliśmy do końca ulicy i tam, między rusztowaniami, zwisającymi foliami i przejściami z desek znaleźliśmy tę knajpkę. Nazywała się Pelmeshka. Ot, zwykła stołówka, o ciepłym, czystym, nowoczesnym wnętrzu.

Rosjanie mają taki zwyczaj, że nie sprzątają po sobie. Czy to Ritz, Pelmeshka, czy McDonald’s – zostawiają tacki, talerze i resztki na stole, i odchodzą. Dlatego nawet w samoobsługowych stołówkach pracuje sporo osób sprzątających po klientach. Zanim połapaliśmy się, co jest w menu, zlitowała się nad nami jedna z pań sprzątających ze stołów i wzięła od nas zamówienie. Rzecz zupełnie niestandardowa w tym miejscu, o czym może świadczyć fakt, że sztućce w chusteczki jej koleżanka zwijała w pośpiechu na stole obok (gdybyśmy byli bardziej rozgarnięci po prostu wzięlibyśmy sztućce ze stojaka przy ladzie, gdzie wydają jedzenie).

A jedzenie? Fantastyczne. Absolutnie wkusne. Pielmieni z mięsem w maśle, posypane koperkiem. Płow – smacznie przyprawiona uzbecka potrawa z ryżu i mięsa. Pierś z kurczaka z serem i grzybami. Ziemniaczane puree. Słodkie blinki z twarogiem na deser. Kawa.

Wreszcie! W końcu! Rozpływaliśmy się z kulinarnej rozkoszy. W euforii domawialiśmy jeszcze dokładki, co wprawiało w zdumienie obsługującą nas filigranową kobietę o dalekowschodniej urodzie. Po uczcie poprosiliśmy o rachunek. We czwórkę za dziewięć głównych dań, kawę i herbaty zapłaciliśmy 125 złotych. Dorzuciliśmy napiwek. Pani zabrała pieniądze, poszła do kasy i wróciła z resztą. W końcu to knajpa samoobsługowa: tu nie daje się napiwków. Nalegaliśmy, dzięki czemu nasza reputacja dziwnych klientów ugruntowała się. Wyszliśmy na moskiewski deszcz wblinawzięci.

Trzy rzeczy, które na pewno polecam w Moskwie: Park Gorkiego, Muzeum Gułagu (z przewodnikiem) i knajpa Pelmeshka.

AKTUALIZACJA: Mu-Mu to też świetne miejsce. Jedliśmy tam 7-8 razy, zawsze smacznie, płacąc od 35 do 45 złotych (z piciem) za dwie osoby. Jeśli się stołować w Moskwie to właśnie w Mu-Mu i Pelmeshce. Niejednego blina zjedliśmy też w fast-foodowym Teremoku, choć zawsze, gdy blisko było Mu-Mu lub Pelmeshka – Teremok przegrywał.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s