Moskwa. Chodnikowe ciekawostki

Jak do tej pory – 25 dni chodzenia po Moskwie, czasem po 10 godzin dziennie. Nie wiem, czy zawdzięczam to policji, kulturze Rosjan, czy też licznej grupie dalekowschodnich amatorów psininy, ale na chodnikach nie widziałem ani jednej psiej kupy. Co nie oznacza, że nie warto w Moskwie spoglądać pod nogi:

 

Co do chodnikowej kultury Rosjan, to dziwi mnie jeszcze jedno. Prawie nie występuje tutaj taki typowy nieszczęśnik, jakiego łatwo spotkać w polskich miastach, który musi się dowartościować zajmując jak największą część chodnika. Po Moskwie chodzi się przyjemniej. Każdy trochę zejdzie z drogi, trochę odsunie bark. Banalna rzecz, ale jest w niej dużo zwykłej, życiowej kultury.

Zastanawiam się z czego to wynika. Być może chodzi o to, że łatwo w Moskwie trafić na kowboja, który zakończy sprzeczkę częstując przeciwnika kosą w plecy? Jeśli tak, to chojrakowanie po prostu się nie opłaca. A może to nawyk z metra, które wymusza trzymanie się konkretnej strony, przechodzenie bokiem itd.? Nie wiem.

Wszelkie oznaki kultury u moskwiczan prawdziwy Europejczyk kwituje stwierdzeniem „europeizują się”. A ja, gdy już wrócę do Torunia, pewnie będę miał nadzieję, że niektórzy torunianie trochę zmoskwiczeją.

2 thoughts on “Moskwa. Chodnikowe ciekawostki

  1. Z tym zmoskwiczeniem to chyba marzenie… ;] Przeciętny mieszkaniec kraju nad Wisłą ma przekonanie, że za naszą granicą zaczyna się Azja. Wobec Rosjan jesteśmy uprzedzeni, kierujemy się awersją narosłą na stereotypach i zaszłościach historycznych. Króluje niewiedza. Wiele mamy do nadrobienia.

    1. Ja też miałem takie przekonanie, że przyjadę, a tutaj dzicz, ale muszę przyznać, że nic z tego. Dziwne, ale chodząc po Moskwie (również w piątek-sobotę późnym wieczorem; również po zakamarkach odległego od centrum osiedla) czuję się bezpieczniej niż w Toruniu.

      Zresztą, poznałem tutaj np. dwudziestoletnią Francuzkę, która przyjechała do Moskwy sama, siedziała tu trzy tygodnie, a później sama nocnym pociągiem pojechała na tydzień do Petersburga. I luz. Dla niej to nic dziwnego, bo ma pewnie w głowie trochę inną wizję Rosji niż my.

      Koleżanka mi dziś opowiadała, że studenci stomatologii z Tunezji, którzy od kilku lat mieszkają w Moskwie, pytali się jej, czy w Polsce są dentyści. Jak widać, my PR-u jeszcze trochę musimy za granicami porobić :>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s