Moskwa. Wódka, papierosy i banany

Że kręgosłupem Moskwy nie jest klasa średnia – najlepiej widać po samochodach. Jeździ się albo super-bryką prosto z salonu albo starą jak świat wołgą. Zamiast silnego kręgosłupa – mamy dwa bieguny: biednych i bogaczy. Tymi drugimi miasto się szczyci: „Moskwa zajęła w 2011 po raz kolejny z rzędu pierwsze miejsce pod względem liczby zamieszkujących ją miliarderów (79 osób)” (źródło: Wikipedia).

O biednych raczej się nie wspomina, choć nie da się ich nie zauważyć. Dużo wśród nich emerytów, co nie dziwi, skoro przeciętna emerytura to 850 złotych. Przeważają stare, zwiędłe babuszki. Albo żebrzą zgarbione, pochylone, wyciągające rękę, klęczące, wykonujące znaki krzyża, albo starają się coś, cokolwiek, sprzedać. Czy to kontakty elektryczne, zamki do drzwi, czosnek, podeszwy do butów, czy kwiaty – nieważne. Mają za to gdzie się obuć i odziać, bo uczciwe ceny w sklepie obuwniczo-odzieżowym gwarantuje rosyjski symbol sprawiedliwości, to znaczy – sierp i młot:

Biednych mężczyzn widać znacznie mniej. To nie dlatego, że mężczyźni nie są biedni albo dlatego, że nie chce im się żebrać lub handlować. Oni po prostu już nie żyją. Oczekiwana długość życia dla mężczyzn w Rosji to prawie 60 lat. Dla kobiet – prawie 76 lat. Nawet jeśli mężczyzna żyje dłużej niż wskazują statystyki – pewnie jest tak pijany, że nie wie nawet, że żyje. Ani, że kiedyś miał taką brykę:

Brak klasy średniej widać też w zwykłych knajpach: nie ma tu tłoku. W Polsce miejsce, w którym za 40 złotych można zjeść kurczaka w sosie słodko-kwaśnym z ryżem i warzywami, sałatkę, dwa duże pierogi z kapustą i grzybami, dwa bliny z malinami a do tego wypić pół litra soku pomarańczowego – byłoby oblegane. Tutaj jest zupełnie normalnie: ani wielkich kolejek, ani tłoku (chyba, że mowa o Mu-Mu na Arbacie w niedzielę w porze obiadowej – wtedy bywa naprawdę ciasno).

Mam na myśli przede wszystkim dwie restauracje, obydwie działające na zasadzie stołówki (podchodzi się z tacką i wybiera poszczególne potrawy): Mu-Mu i Pelmeshka. W każdej z tych knajp jedliśmy przynajmniej 5 razy. Zawsze smacznie i tanio. I zawsze były wolne stoliki a kolejek w zasadzie nie było. Dlaczego? Bo jest za tanio dla bogatych i za drogo dla biednych. Bogacze jedzą w restauracjach, w których portierzy otwierają drzwi, młodzi wolą McD i Rostik’s (tak się tutaj nazywa KFC), a biedni mają inne pomysły na obiad. Jakie? Najtańsza moskwiewska dieta składa się z trzech produktów: wódki (~8 złotych za 0.5l), papierosów (~1.60 za paczkę) oraz bananów (za cztery sztuki płaciliśmy około 70 groszy).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s