***

Niedziela, wieczór. Od razu po przyjeździe do Torunia idę na zakupy do biedry. Teoria szoku kulturowego zakłada, że czujemy się nieswojo w konfrontacji z przedstawicielami obcej kultury. W Moskwie szoku kulturowego nie doznałem. Doznaję go za to teraz – po powrocie. Po sklepie chodzą ogolone typki z Bydgoskiego i podniesionym głosem mówią, że tu jebie. Przed sklepem widzę, jak stare, pijane żulisko (dla znajomych Maro) wali pięścią w biedronkową gablotę na ulotki i bełkocze przekleństwa pod nosem. Kilka kroków dalej stoją następni młodzi chodnikowcy. Właśnie wyrzucają butelki na trawnik. Ot, taki toruński welcome home.

*

Niby nic, niby zawsze tak było, niby już pisałem o chodnikowcach z Bydgoskiego, niby pięć lat już tu mieszkam. Ale w porównaniu do świeżych obrazów w głowie, do tego, co uchwyciłem na zdjęciach, do tego, co udało mi się zapisać na blogu – Toruń to po prostu DEPRESJA. A było tak:

Cerkiew Wasyla Błogosławionego

*

W pociągu czytam Microtrends Marka J. Penna. Świetna książka. Wyobraźnia socjologiczna w praktyce na przykładzie wielu krótkich analiz fenomenów społecznych. Zastanawiając się nad spadkiem liczby urodzin i profitami, jakie mają z tego zwierzęta domowe, Penn przytacza taką oto statystykę: In America today, the top 1 percent of pets live better than 99 percent of the world’s population (Penn, Zalesne 2008: 148).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s