#occupyWallStreet pączkuje

Bardzo kibicuję Amerykanom protestującym przeciwko wszechwładzy Wall Street. Wyobrażam sobie, do czego mogliby doprowadzić, gdyby nie odpuścili. A są to naprawdę śmiałe wizje. Nie, nie chodzi mi o wieszanie bankierów na słupach. Póki co określmy te możliwe zmiany dosyć mgliście i powiedzmy: deglobalizacja. Mam wrażenie, że demonstrujący tego nie wiedzą i nie dostrzegają, ale ich postulaty można by w dużej mierze określić mianem gospodarczego odpowiednika doktryny Monroe’a. Gdyby taki ład wprowadzić – oznaczałoby to nowy globalny porządek gospodarczy.

I choć bardzo tym demonstrantom kibicuję, to nie bardzo w nich wierzę. Najpierw zakładałem, że rozejdą się do domów, gdy tylko w telewizji zacznie się jesienna ramówka i nowe sezony seriali. No cóż, nie rozeszli się. Livestream z Nowego Jorku przez pierwsze dwa tygodnie był oglądany jednocześnie przez max. 6000 osób. Wczoraj, podczas aresztowania ludzi na Brooklyn Bridge – widzów było 22000. OccupyTogether, strona na FB koordynująca protesty w różnych miastach, miała 25 września 3245 członków. Dziś ma 27500. Powoli, powoli ruch #occupyWallStreet pączkuje.

Ale cały czas nie bardzo w nich wierzę. Sprawa jest zbyt poważna, aby pozwolić sobie na intelektualną próżnię i brak przywództwa – a w takich warunkach te protesty się odbywają. Nawet jeśli Wall Street pójdzie na ugodę i zaproponuje jakiś sposób redystrybucji bogactwa, będzie to rozwiązanie iluzoryczne, ale wystarczające, bo motłoch i tak nie zrozumie, że znowu został nabity w butelkę i potraktuje to, jako swoje zwycięstwo. Bo – skoro nie ma konkretnych postulatów – to skąd ma być wiadomo, co Wall Street musi zrobić, aby demonstrujący mogli ogłosić sukces i zakończyć demonstracje? Skoro nie ma przywódcy, to kto ma ocenić, czy Wall Street zrobiła to, co zmuszona została zrobić?

Warto jednak wspomnieć, że póki co Wall Street milczy, a protestujący co rusz identyfikują kolejne macki korpokracji, która zewsząd ich otacza. Tag #occupyWallStreet jest cenzurowany na Twitterze. Dlaczego? Protestujący wiedzą dlaczego: bo niedawno bank JPMorgan Chase zainwestował w Twittera 400 milionów dolarów. Wczoraj policja skierowała protestujących na Most Brookliński i tam dokonała aresztowań – według różnych doniesień – od 300 do 800 osób. Dlaczego? Bo ten sam bank przekazał nowojorskiej policji 4.6 miliona dolarów na wzmocnienie ochrony w Nowym Jorku. Ludzie widzą też framing reżimowych mediów. NYTimes napisał najpierw, że policja celowo skierowała protestujących na Most Brooklyński, aby tam ich zablokować i dokonać aresztowań, a po 20 minutach zmieniła framing: policja aresztowała ludzi PONIEWAŻ wdarli się oni na most.

Wkurw rośnie aż miło patrzeć.

AKTUALIZACJA: na stronach Krytyki Politycznej pojawiło się tłumaczenie „Deklaracji okupacji Nowego Jorku” (tu w oryginale) przyjętej kilka dni temu przez protestujących. Nie ma tam, jak można się spodziewać, konkretnych postulatów, ale jest dosyć jasno wyrażona diagnoza – bezpośrednia antykorporacyjna krytyka.

AKTUALIZACJA 2 (3.10.2011r.): ciekawy tekst Matta Stollera. O ile tutaj staram się spoglądać na #OccupyWallStreet z perspektywy potencjału tego ruchu do wymuszenia długoterminowych i poważnych przemian w amerykańskim (i w efekcie – światowym) systemie politycznym i gospodarczym, o tyle Stoller spojrzał na protestujących z perspektywy – tak to nazwijmy – psychologii społecznej. W tym świetle ruch #OWS to po prostu reakcja na bezsens życia na dnie, bez głosu, z długami, bez instytucji, do których można się zwrócić, bez kogoś, komu można zaufać i bez kogoś, kto danemu petentowi zaufa; to nie tyle protest, nie ruch, co – próba nadania znaczenia swojemu życiu. Stoller: They are asserting, together, to each other and to themselves, “we matter”. Szalenie słuszna uwaga, bo – mam wrażenie – że właśnie wiary, że we matter musi zabraknąć, aby ludzie w końcu wyszli na ulice i zaczęli we matter szukać i się o we matter dopominać.

Przy okazji aktualizacji: blog We are the 99 percent.

Filmiki po staremu:

Aresztowania na moście:

Demonstranci w San Francisco:

Moim zdaniem najlepszy wyraziciel gniewu ludu i człowiek, który mógłby spełnić rolę przywódcy tego bałaganu to Michael Moore. Tutaj w wywiadzie dla reżimowego CNN:

A tu Michael Moore wśród ludzi protestujących w Nowym Jorku:

Advertisements

4 myśli na temat “#occupyWallStreet pączkuje

    1. Dzięki za linka. Prawdziwe, czy nie – wyjaśnienie mniej więcej trzyma się kupy, ale to co jest najlepsze w rewolucyjnym ferworze to to, że i tak nikt takiego wyjaśnienia nie kupi :)

      W ogóle obserwuję stream na Twitterze z dużą dozą nieufności. Newsy typu „weterani wojenni deklarują, że będą bronić protestujących przed policją” itd. traktuję już w ogóle z wielką rezerwą. Podobnie jak wszelkie informacje o liczbie protestujących, czy też aresztowanych. To 4.6 miliona dolców od JPMorgana dla NYPD zamieniło się już w niektórych tweetach w 4.6 miliarda dolarów. Trzeba patrzeć na to z wielką rezerwą i tym Twój link cenniejszy :)

    1. ja się z tym w pełni zgadzam, ale dla mnie to jest diagnoza, a nie postulat. Od tego punktu możemy spróbować zrobić jakiś bardzo ogólny postulat np. tak: „Należy wyeliminować znaczenie potęgi ekonomicznej w procesie demokratycznym”. No i OK, ale teraz – jak to zoperacjonalizować? Bo w tej chwili to jeszcze nic praktycznego nie oznacza. Co KONKRETNIE musi się stać, jakie zmiany muszą zostać wprowadzone, aby wyeliminować/zredukować wpływ potęgi ekonomicznej? Nie wierzę, że da się cokolwiek zrobić bez jasnego określenia CO, KIEDY i JAK. I Wall Street właśnie na tym może wygrać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s