Łabędzice i kolibry. „Capote” Geralda Clarke’a

Capote Geralda Clarke’a. Najbardziej wciągająca książka, jaką przeczytałem w tym roku. Dziwny człowieczek, mały duszek, przyjeżdża z prowincji do Nowego Jorku i w krótkim czasie szturmem podbija kręgi towarzyskiej śmietanki. Zapraszają go wszędzie: do swoich willi rozsianych po świecie, na rauty i ekskluzywne bale, do samolotów i na jachty. Jest świetnym rozmówcą i szybko staje się powiernikiem sekretów kobiet ze świecznika (choć sypia tylko z mężczyznami). Jednocześnie odnosi oszałamiający sukces literacki: wydawnictwa płacą mu za książki, których nawet jeszcze nie ma w planach. I gdy w końcu dociera na sam szczyt – od razu zaczyna błyskawicznie staczać się na dno. Popada w alkoholizm i lekomanię, angażuje się w wyniszczające związki i wyczerpujące projekty, wciąga w skandale swoich przyjaciół i ich sekrety. Niszczy wszystko.

Truman Capote, fot. Henri Cartier-Bresson, 1946
Truman Capote, fot. Henri Cartier-Bresson, 1946

Jeśli ta książka jest tak cholernie dobra, to w dużej mierze właśnie dlatego, że życie Capotego było gotową opowieścią. Przytoczę jedną kapitalną anegdotę o tym, jak poznał Babe i Billa Paleyów (ona – ikona stylu lat 50.; on – twórca potęgi CBS):

David i Jennifer Selznickowie dostali zaproszenie na długi weekend w letnim domu Paleyów w Round Hill na Jamajce. „Czy masz coś przeciwko temu, że weźmiemy ze sobą Trumana?” – spytał David Billa Paleya. „Nie, oczywiście, że nie” – odparł Paley. „Będziemy zaszczyceni”. Wczesnym rankiem pewnego chłodnego dnia Truman znalazł się na pokładzie prywatnego samolotu Paleyów i został przedstawiony tej złotej parze. Bill wydawał się zaskoczony, gdy zobaczył, że wsiada do jego samolotu, a za nim ciągnie się nieodzowny długi szal. Dopóki samolot nie wystartował, nie powiedział ani słowa. Gdy już byli w powietrzu, zwrócił się do Davida:
– Wiesz, kiedy powiedziałeś: „Truman”, sądziłem, że masz na myśli Harry’ego Trumana. KTO to jest?
– To jest Truman Capote, nasz wielki pisarz – odparł David. (Clarke 2008: 296)

I w ten oto sposób Capote, wzięty omyłkowo za prezydenta Stanów Zjednoczonych, poznał ludzi, przed którymi wszystkie drzwi – których nie zamykano przed Żydami – były otwarte (a oni pozwolili Capotemu przez nie przejść).

Jest jeszcze jeden powód, dla którego ta książka wypełniała mi każdą minutę między jednym brakiem czasu a drugim: Clarke wykonał naprawdę monumentalną pracę. Z samym Capotem prowadził wywiady przez 10 lat. Rozmawiał z ludźmi, którzy go otaczali, łącznie z tymi, którzy mieli wszelkie powody, by Capotego nienawidzić (a Capote ciężko pracował, by tych było jak najwięcej). Czytał ich dzienniki i listy. Wszedł wszędzie, gdzie jako biograf mógł wejść.

Dlatego to nie jest tylko biografia Capotego. To jest biografia elitarnych kręgów lat 50., 60. i 70., przede wszystkim gwiazd i bogaczy, ale też redaktorów, profesorów i polityków. To biografia pewnej epoki, świata Franka Sinatry i Marilyn Monroe, włoskiego rodu Agnellich i rodziny Kennedych. To biografia świata „łabędzic”: Glorii Guinness i – wspomnianej już – Babe Paley. Świata, w którym dziś pływa się po Morzu Śródziemnym, jutro je się kolację z rodziną królewską w Londynie, pojutrze ląduje się w rezydencji gdzieś we Włoszech, następnego dnia urządza się wystawne przyjęcie w Nowym Jorku, a później – jedzie się wypocząć do Palm Springs.

Brzmi bajkowo? W tym rzecz, że to nie jest historyjka jak z kolorowego tygodnika. Już biografia Capotego pokazuje, jak działa ten mechanizm: szybko odnosi się sukces, ale nim się człowiek zdąży rozejrzeć, jak świat wygląda ze szczytu – już leci się w dół. I dlatego te wszystkie postaci pojawiają się w biografii w blasku sławy, by za chwilę pogrążyć się we własnych kłopotach i ustąpić miejsca kolejnym pchającym się na górkę. Na pięciuset stronach pojawiają się ludzie piękni, bogaci, sławni i genialni – ale nie ma tu ludzi szczęśliwych. Wszyscy są jak kolibry, które piją nektar, ale nie widzą, jak piękny jest sam kwiat.

Truman Capote, fot. Irving Penn, 1965
Truman Capote, fot. Irving Penn, 1965

Wracając do Capotego: nie miał w życiu łatwo. Ale to nie jest powód, żeby z nim sympatyzować. Clarke doskonale zachował proporcje między uwzględnieniem trudnego dzieciństwa Capotego i toksycznych relacji z rodzicami, a opisem jego megalomańskiego, dwulicowego, napędzanego zazdrością i złymi emocjami charakteru. Dzięki temu napisał taką biografię, jakie najbardziej lubię: nie starał się, aby czytelnik mógł Capotego polubić, lub znielubić, lecz starał się, aby mógł go zrozumieć. Wielka książka.

PS. Zdjęcia Capotego załączam nie przez przypadek. To jeden z pierwszych pisarzy-celebrytów, który rozumiał i potrafił wykorzystać potęgę fotografii do swoich celów. Polecam też zdjęcia Babe Paley: miała kobieta gust. Gdyby tak wyszła z tych fotografii i przeszła się dzisiaj po mieście, nikt by nie zauważył, że chodzi w ciuchach sprzed 50-60 lat. Co nie znaczy, że przeszłaby niezauważona.

Clarke, Gerald. 2008. Capote, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.

Advertisements

4 myśli na temat “Łabędzice i kolibry. „Capote” Geralda Clarke’a

    1. Widziałem, Hoffman jak zwykle świetny. I ten drugi film o Capotem, „Bez skrupułów”, też widziałem. Planuję obejrzeć je ponownie, przez pryzmat książki. Może wtedy będę w stanie stwierdzić, który lepszy, bo pamiętam, że jak oglądałem je kilka lat temu, to miałem kłopot.

  1. Świetny tekst. Że aż: ach, pożycz mi tę książkę! ;)
    A tak na poważnie, to Capote był fascynującym człowiekiem. Pamiętam poświęcony mu film i teraz, po przeczytaniu Twojego tekstu mam ochotę dowiedzieć się więcej.

    1. Dzięki :) Ja czytałem tę książkę w czasie, kiedy dużo pracowałem. Kończyłem pracę o północy i potem czytałem do 2-3 rano. Żadnej kawy nie potrzebowałem, ani innych wspomagaczy – książka działała lepiej niż kofeina.

      No nic, czekam, aż się recenzja pojawi na Poczytalni :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s