Polska egzotyka w drodze do Wiednia w Australii

Produkowałem ostatnio tyle słów za pieniądze (z krótką przerwą na Wigilę), że na pisanie nie starczało już sił. Czas trochę nadrobić. Szkicownik otworzył się na przedświątecznej notce z drogi do Wiednia. Niech będzie.

 *

W 12 godzin można dotrzeć z Polski pod palmy Kapsztadu, w cień wieżowców Nowego Jorku, lub w sam środek tłumu przelewającego się przez ulice Pekinu. Mi w 12 godzin udało się dotrzeć do Ołomuńca w Czechach, 60 kilometrów od polskiej granicy. Dlatego zmysły wyczuliłem na lokalną egzotykę.

Toruń – Wrocław. W przedziale pan po pięćdziesiątce, kobieta w średnim wieku i ja.
– Gdzie pani jedzie? Też do Wrocławia? – pyta pan.
– Do Poznania.
– Aaa… do Poznania. Lepszy rydz niż nic.
Wchodzi konduktor, prosi o bilety. Podaje pan Rydz. Konduktor ogląda bilet i legitymację.
– Pan jest niewidomy?
Pan Rydz patrzy zdziwiony na konduktora:
– Oczywiście – i wyciąga z reklamówki dodatkowe dokumenty.
Konduktor ogląda podejrzliwie, po czym podbija bilet i wychodzi.
– Nic nie ufają, wszystko muszą sprawdzić, niewierne Tomasze! – komentuje zdegustowany pan Rydz.
W Lesznie dosiadają się dwie kobiety. Udaję, że śpię, głowę mam zakrytą kurtką. Jedna z pań mówi:
– Bo ja w podróży to nie mogę tak bezczynnie siedzieć, coś muszę czytać! O, tu może od pana sobie książkę pożyczę! – po czym zabiera mój przewodnik po Wiedniu i zaczyna go studiować tak pilnie, jakby właśnie się tam wybierała.
Pan Rydz gani:
– Mówi się, że nie wypada czytać w towarzystwie.
W Rawiczu długi postój. Niewidomy pan Rycz wychodzi na obchód, po czym wraca i stwierdza:
– Ani po jednej, ani po drugiej stronie nic nie widać, tylko konduktory chodzą i rozmawiają.
W końcu ruszamy. Już pod Wrocławiem kobieta oddaje mi książkę i mówi:
– Ale ciekawa ta historia Australii, jak sobie tak człowiek odświeży!
Przytakuję.

Później trasa Wrocław – Ústí nad Orlicí – Olomouc. W Wiedniu na następny dzień. Do Australii może kiedy indziej.

Reklamy

6 myśli na temat “Polska egzotyka w drodze do Wiednia w Australii

    1. Było tego więcej. Pani od książki na przykład stwierdziła też, że „Książka bardzo ciekawa, tylko dziwne, że nie podali autora” :) Musiałem tłumaczyć, że to klasyczny przewodnik a nie typowa książka autorska :]

  1. – Ale ciekawa ta historia Australii, jak sobie tak człowiek odświeży!
    Przytakuję.”
    Mnie zaintrygowało (także) to jedno słowo dalej, z omawianych niedawno względów ;) Och, wiem, że jechałeś długo, nie-spałeś, przedział jest niebezpiecznie mały a Ty – uprzejmy :)
    A w ogóle – pysznie.

    1. W tym przypadku naprawdę nie chciałem być miły :) Ta pani jadła nad tym przewodnikiem swoje kanapki a i kichnąć się jej zdarzało (na szczęście książka była wypożyczona ;)). Musiałem przytaknąć, bo inaczej byłbym niemiły, a nie wiem, jak się to robi ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s