Ku chwale absurdu. (Ciężki) przypadek George’a Reismana

Różne bzdury czytam w internecie, ale to co powypisywał ostatnio ekonomista George Reisman omal mnie nie zabiło. W zasadzie przy każdym akapicie wpadałem ze śmiechu, zdziwienia i/lub przerażenia pod stół. Memami mówiąc – nie mogłem uwierzyć, co ja pacze.

Reisman, emerytowany profesor ekonomii Uniwersytetu Pepperdine i uczeń Ludwiga von Misesa, w tekście Ku chwale kapitalistycznego jednego procenta wystąpił w obronie 1% najbogatszych a pozostałym 99% wytknął naiwność, niezrozumienie sytuacji i szkodzenie samym sobie. Ale jak on tego dokonał! Klasyk, naprawdę klasyk. (Proporcję najbogatszych do reszty w stosunku 1 do 99 przyjmujemy tutaj umownie, w myśl ideologii ruchu Occupy Wall Street.)

Zaczęło się od stwierdzenia, że protestujący z ruchu Occupy Wall Street chcą „przejąć” majątek jednego procenta najbogatszych. Zwracałem tu już kiedyś uwagę, że niedookreśloność programu ruchu OWS może działać na jego szkodę (np. w taki sposób, że przeciwnicy ruchu mogą przypisywać mu różne niecne cele), ale to co wymyślił Reisman przypomina propagandę anty-OWS rodem z Fox News. Cele OWS określiłbym raczej jako: 1) równiejsza dystrybucja zysków (a to coś zupełnie innego od przejmowania majątków), 2) ograniczenie wpływu korporacji na politykę, 3) wprowadzenie regulacji uniemożliwiających nieuczciwe bogacenie się korporacji. Pierwszy błąd Reismana to zatem albo celowa manipulacja, albo niezrozumienie tego, co się obecnie w USA dzieje (niezrozumienie, bo Reisman rysuje wizję, w której OWS chce obecny ład obalić, a OWS chce go – niestety? – tylko zreformować pozwalając dominującym zachować dominującą pozycję.).

Już w trzecim akapicie kolejna groteska: Protestujący nie zdają sobie jednak sprawy z faktu, że bogactwo jednego procenta zapewnia standard życia pozostałych 99 procent (źródło: Mises.pl). Najpierw ustawił Reisman ruch OWS tak jak mu pasowało – teraz ustawia 1%. Tak, tak, to nie praca 99% jest źródłem bogactwa 1%. To bogactwo 1% jest źródłem pracy i dobrobytu 99%. Najbogatszy 1% wspaniałomyślnie dzieli się swoim dobrobytem z 99%. I mimo tej nadzwyczajnej hojności jednego procenta, 99% motłochu jeszcze śmie protestować! Mówiąc słowami Reismana: Nic nie służy osobistemu interesowi przeciętnego człowieka bardziej niż życie w społeczeństwie pełnym kapitalistów-multimiliarderów i ich korporacji… (źródło: Mises.pl). Drugi błąd Reismana polega więc na tym, że za ważniejszą uznaje rolę najbogatszego 1% jako organizatora pracy niż rolę pracowników jako osób faktycznie wytwarzających jakąś wartość (to wydaje mi się postawieniem sprawy na głowie: człowiek może wytwarzać jakąś wartość – choć zapewne mniej wydajnie i w znikomej skali – poza strukturą organizacyjną miejsca pracy; tymczasem struktura organizacyjna miejsca pracy nie może istnieć bez pracowników).

Mamy już ustawionych aktorów. Teraz trzeba jeszcze zbudować scenę, na której funkcjonują. Ontologię swojego świata tworzy Reisman w dwóch krokach: po pierwsze, odwołuje się do ideału leseferystycznego kapitalizmu, zupełnie jakby najbogatszy 1% w takim środowisku faktycznie funkcjonował. Po drugie, w jego wizji nie ma polityki, społeczeństwa, środowiska ani etyki. Kapitalizm i gospodarka rynkowa funkcjonują niezależnie od nich.

Trzeci błąd Reismana polega zatem na tym, że postrzega biznes prowadzony przez 1% najbogatszych zupełnie tak, jakby to był jakiś książkowy model leseferyzmu, podczas gdy cały ten biznes działa dzięki zabiegom politycznym zarówno wewnętrznym (patrz np.: too big to fail albo wojny patentowe zabijające innowacyjność i konkurencyjność), jak i międzynarodowym (odwołajmy się chociażby do Johna Perkinsa, który jako economic hit-man miał dbać o to, żeby pieniądze inwestowane przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy w krajach „rozwijających się”, były wydawane na produkty dostarczane przez amerykańskie firmy – por. Ferguson 2010: 307-317). Serdecznie dziękuję za taki „leseferyzm”. Co prawda w jednym miejscu mówi Reisman, że powyższa analiza nie odnosi się do bogactwa, które osiągnięto dzięki środkom interwencji państwa, ale to absurd, bo znaczy to, że jego analiza zbawiennej roli bogactwa 1% nie odnosi się do tegoż bogactwa! (Jeśli choć trochę jest trafna, to raczej w stosunku do małych i średnich przedsiębiorstw.)

Czwarty błąd Reismana polega na tym, że widzi tylko sferę gospodarczą, oderwaną od warunków, w jakich sfera ta funkcjonuje. To, że najważniejsi gracze należący do 1% znajdują się w ciągłej rotacji i raz zajmują stanowiska w biznesie, za cztery lata wykładają na uniwersytetach, za kolejne cztery trafiają na posadę państwową a za kolejne cztery lata wracają do biznesu – to wszystko jest bez związku a korzystne regulacje i ideologiczne wykłady mają się nijak do zarobionych wcześniej pieniędzy. Na niższym poziomie Reisman widzi świat tak, że wielkie fortuny gromadzi się osiągając wysokie zyski a zyski generowane są przez wprowadzanie nowych i coraz doskonalszych produktów oraz wdrażanie bardziej efektywnych i tańszych metod produkcji (źródło: Mises.pl). Czysta ekonomia. Ekologiczne koszty tych efektywnych i tańszych metod produkcji nie istnieją. Społeczne i etyczne konsekwencje to także jakieś mrzonki. Chętnie zaprosiłbym George’a Reismana do Polski, posadził go przy stole i nakarmił kilkoma kiełbasami wyprodukowanymi przy użyciu soli przemysłowej. Niech poczuje słony smak bardziej efektywnych i tańszych metod produkcji, które tak zachwala. A na drugie danie nafaszerowany antybiotykami kurczak, na zdrowie!

W zasadzie, przy tak ustalonych warunkach brzegowych, wszystko co się napisze musi być bzdurą i dalsza część tekstu Reismana stanowi dowód, że tak faktycznie jest. Miłej lektury (komentarze również polecam).

4 thoughts on “Ku chwale absurdu. (Ciężki) przypadek George’a Reismana

  1. Wow! Różne bzdury czytam w internecie, ale to co powypisywał ostatnio autor tego bloga omal mnie nie zabiło.W zasadzie przy każdym akapicie wpadałem ze śmiechu, zdziwienia i przerażenia pod stół. Nie mogę tylko napisać i/lub, bo koniunkcja łamana przez alternatywę zwykłą jest pozbawiona sensu.

    Wpis Walczaka to skrajny przykład niewiedzy, ignorancji i kompletnego niezrozumienia tekstu.

    1. A przecież jak uczuł tow. Lenin, bogaci kapitaliści się bogacą coraz bardziej, a pozostałe 99% biednieje. 1% żyje w niewyobrażalnym luksusie, ma swoje inne miasta, autostrady tylko dla siebie, samochody o których 99% może tylko marzyć, prywatne fabryki super-samolotów, loty na Marsa, telefony komórkowe, arrasy na ścianach, bieżącą wodę w domach, służbę i winogrona z Izraela.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s