Korponet wygrywa

Yochai Benkler w Bogactwie sieci pisze o tym, jak internet – likwidując bariery wejścia i eliminując trudności związane z dystrybucją dóbr kultury – stworzył przestrzeń dla pozarynkowej produkcji społecznej. Stąd już tylko krok do idealistycznych wizji (nieobcych Benklerowi), w których wesoła twórczość wolontariuszy zmienia naturę kapitalizmu, egalitaryzuje społeczeństwa i zwiększa partycypację polityczną obywateli. Bliska mi ta wizja, podpisuję się pod nią wszystkimi dostępnymi mi klawiaturami, ale na szansę jej realizacji patrzę sceptycznie.

Najpełniej ten sceptycyzm wyraził Tim Wu w książce The Master Switch, gdy opisywał „Cykl”, czyli historycznie obserwowalną prawidłowość polegającą na tym, że wszelkie systemy przekazywania informacji przechodzą drogę od otwartości i rozproszenia do konsolidacji i komercjalizacji. Tak było z komunikacją telefoniczną, przemysłem filmowym czy telewizją. Teraz to samo dzieje się z internetem. Słowem, wszystkie innowacje technologiczne prowadzą do zawiązania się relacji konsument-produkt, nawet jeśli we wczesnej fazie dana innowacja zdaje się mieć jakiś potencjał emancypacyjny.

Podobnie sceptyczny jest autor The Shallows, czyli Nicholas Carr. Otóż Benkler i Carr założyli się w 2006 roku, że – według Benklera – do 2011 roku najpopularniejsze strony internetowe będą się opierały na społecznej produkcji treści dostarczanej przez wolontariuszy. Carr obstawiał, że będzie inaczej: treść będą dostarczali opłacani pracownicy zatrudnieni przez korporacje.

W swojej ostatniej notce Carr ogłasza zwycięstwo: w dzisiejszej (amerykańskiej) blogosferze najpopularniejsze są komercyjne serwisy bazujące na pracy opłacanych twórców treści, często należące do większych korporacji (np. Huffington Post podkupiony niedawno przez AOL). Na YouTube (własność Google) wrzucamy każdego dnia setki godzin filmów, ale najpopularniejsze są produkcje komercyjne. Poza YT rynek filmów w Sieci jest zdominowany przez takie firmy jak Hulu, Vevo czy Netflix. Z muzyką podobnie: iTunes, Pandora, Spotify, Amazon.

Przewagę wolontariuszy-amatorów udaje się utrzymać w przypadku kilku trudniejszych do skomercjalizowania działek, takich jak produkcja fotografii czy gromadzenie wiedzy w ramach Wikipedii (choć Wikipedia ma konkurentów w postaci firm tworzących kontent zależnie od zapotrzebowania ustalanego między innymi popularnością zapytań w Google’u; przykład: firma DemandMedia, właściciel eHow.com, czy New York Times Company, właściciel about.com).

Nie chodzi tylko o produkcję treści, lecz również o produkcję infrastruktury (choć tu już odbiegam od głównej treści notki Carra, do której linkuję). Na Facebooku i Twitterze, stanowiących sieciową infrastrukturę, twórczo udzielają się masy ludzi, ale wszystko co robią – robią w zamkniętej, korporacyjnej przestrzeni, nad którą mają znikomą kontrolę (pisałem o tym notkę wcześniej, a wcześniej streszczałem świetny tekst Zadie Smith).

Oczywiście, tak jak znikomy jest ich udział we współtworzeniu społecznej przestrzeni dla swoich działań, równie znikomy jest ich udział w torcie, jakim jest „gospodarka uwagi”, bo najwięcej lajków zbierają takie korpowytwory jak Lady Gaga czy Justin Bieber, BMW czy Porshe, Sheldon Cooper czy Hank Moody. Nie chodzi zresztą tylko o popularność, lecz również o to, że interakcje z markami odbywają się na tych samych zasadach, co ze znajomymi, równoważąc ich znaczenie. I treści znajomych, i korpo-kontent mogę zalajkować, skomentować lub udostępnić. A zatem chcesz żebym zwrócił uwagę na to, co wrzucasz na FB? Musisz się przebić przez wszystko, co przepływa przez mój timeline i zapewnić gratyfikację większą niż zrobią to zręczni marketerzy. Nie masz przebojowości tits-oriented korpo-kontentu? Trudno, w tym świecie możesz tylko pisać w próżnię i „angażować się w marki”.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Korponet wygrywa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s