Perełki #4: twoja nerka a frictionless sharing

Dziś facebookowo:

  • Niedawno proponowałem stworzenie serwisu społecznościowego w technologii p2p. Bez wielkich serwerowni, bez zarządzającej korporacji, z otwartym kodem. Wśród korzyści – zysk z reklam płynący do kieszeni użytkowników. Tymczasem Nicholas Carr tłumaczy, dlaczego internauci wolą te pieniądze oddać Markowi Zuckerbergowi, niż podnieść je z chodnika i schować do własnego portfela. Spójrzmy na Facebooka jak na wielką fabrykę. Obecnie pracuje w niej około 800 milionów ludzi. Nie jest to zbyt wydajna ekipa. W pierwszym kwartale 2012 roku jeden użytkownik serwisu wypracował średnio 1.21$. Zachciało się gospodarki opartej na wiedzy! To tłumaczy, dlaczego nikt normalny nie zacznie budować prawdziwie społecznościowej (bo uspołeczniającej także zysk) alternatywy dla Facebooka. Bo w przypadku ogromnego sukcesu nagroda może wynieść zaledwie około 5 dolarów rocznie dla jednego użytkownika. Na tym właśnie polega kluczowa cecha ekonomiki serwisów społecznościowych: pracę dystrybuuje się bardzo szeroko, a zyski płyną do bardzo wąskiego grona zarządców. Dzięki temu jednostka nie postrzega swojej działalności w ramach takiego serwisu jako pracy, a z drugiej strony – korporacja zarządzająca serwisem, dzięki efektowi skali, zgarnia ponad miliard dolarów rocznie. Z tej perspektywy Facebook powinien dążyć do zwiększania liczby użytkowników, ale jednocześnie nie powinno mu zależeć na przesadnym zwiększaniu wartości pracy pojedynczego użytkownika. Bo jeśli ta praca będzie bardziej efektywna – użytkownik dostrzeże w sobie robotnika i zacznie upominać się o swoją dolę.
  • Facebook w USA i UK umożliwia użytkownikom deklarowanie, że chcą być dawcami organów. Jeff Jarvis snuje na tym tle taką wizję: ktoś z twoich przyjaciół potrzebuje nerki. Algorytmy Facebooka obliczają, że jesteś idealnym dawcą. Na twojej tablicy i tablicy potencjalnego biorcy wyświetla się status o dopasowaniu. Ludzie klikają lajki, sypią się komenty o tym, jaki super z ciebie człowiek. A ty jeszcze nie wiesz, co zrobić. Jeśli ta wizja wydaje się odległa, to raczej ze względu na dostępność danych medycznych niż na sposób ich wykorzystania. Gdy już i takie dane znajdą się na Facebooku, kwestią czasu będzie, kiedy pojawi się taka uber-cool frictionless sharing opcja automatycznego dopasowywania biorców i dawców. Sam mechanizm takiego wykorzystania danych pasuje do ogólnego trendu delegowania kontroli społecznej na automaty publikujące za nas informacje, gdzie się w danej chwili znajdujemy, albo co właśnie przeczytaliśmy, zrobiliśmy, czy obejrzeliśmy. Sounds like postęp. Z drugiej strony, jeśli posiadanie znajomego na FB będzie się wiązało z potencjalną prośbą o nerkę, być może zaczniemy się zastanawiać, kogo do grona znajomych przyjmujemy.
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s