***

Bruksela. Po 18 dniach w Amsterdamie przyjazd do stolicy Belgii jest jak powrót do Europy: w sercu miasta zamiast burdeli i jaralni – kawiarnie i księgarnie.

Pascal: W Belgii najważniejsze słowo to „surrealistyczny”. Na potwierdzenie tych słów Pascal pokazuje nam budynek, pod którym zbudowano duży parking podziemny, ale zapomniano zrobić wjazd. Później oglądamy ogromny Pałac Sprawiedliwości, największy budynek wybudowany w XIX wieku. Jest tak duży, że samo zatrudnienie strażników przekracza nasze możliwości. Dlatego w przeszłości wielu podsądnym udawało się stąd zbiec. Pascal opowiada też historię najpotężniejszej belgijskiej twierdzy, która uległa Niemcom podczas drugiej wojny światowej, bo żołnierze nie chcieli zaminować części terenu, na którym grali w piłkę. W efekcie Niemcy przeprowadzili desant na niezabezpieczone boisko i w krótkim czasie zmusili Belgów do kapitulacji. Widzicie? Nie da się z nas nie śmiać – podsumowuje uśmiechnięty Pascal.

Faktycznie, z Belgów śmieją się Francuzi, Niemcy i Holendrzy. Belgia to dla nich odpowiednik Wąchocka, a Belg to zawsze ten najgłupszy z trójki. Googlałem trochę w poszukiwaniu tych dowcipów. Jest ich sporo, ale są średnio zabawne. Najlepsze podsumowanie to dowcip odnoszący się do skąpstwa – holenderskiej przywary.

– Dlaczego Holendrzy lubią dowcipy o Belgach?
– Bo są tanie.

Surrealistycznie było też w knajpie. Dyskutowaliśmy o tym, co zamówić, aż w końcu Pascal złożył zamówienie po francusku i podał wszystkie potrawy, o których rozmawialiśmy, a nie tylko te, które faktycznie wybraliśmy. To była droga kolacja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s