Gównomówcy. De(kon)strukcja

Evgeny Morozov, mój ulubiony krytyk płytkich mesjaszy technodeterminizmu, tym razem wziął na warsztat broszurki wydawane w serii TED Books. Niesamowite, jak brutalnie – a przy tym z humorem – ten młody Białorusin rozprawia się ze ślepotą i naiwnością amerykańskiego techno-dyskursu. I to nie byle gdzie, bo w The New Republic. Najważniejsze pytanie, jakie stawia w tekście, to: dlaczego techno-gównomowa, w przeciwieństwie do innych typów gównomowy, jest tak trudna do zdemaskowania? I choć nie odpowiada na nie – a w każdym razie nie mówi czegoś, czego już nie wiemy – to demaskuje jedno z obecnie największych pudeł rezonansowych gównomowy: środowisko związane z konferencjami TED.

By Steve Jurvetson from Menlo Park, USA (Media Matrix) [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)%5D, via Wikimedia Commons

Co to jest gównomowa?, spytacie. Albo nie spytacie, bo od razu skojarzycie, że chodzi o nawiązanie do On bullshit Harry’ego Frankfurta. Ale jeśli spytacie, to proponuję elegancki fragment z bloga Być jak John Markovich, ładnie pokazujący, czym różni się człowiek prawdomówny od kłamcy, a także czym ci dwaj różnią się od gównomówcy („ściemniacz” z poniższego fragmentu to odpowiednik „gównomówcy” z tej notki):

Zarówno człowiek prawdomówny, jak i kłamca, muszą wiedzieć, albo wierzyć, że wiedzą, co jest prawdą. Jeden ją wypowie, drugi powie coś przeciwnego. Ściemniacza prawda nie obchodzi. To, czy ją powie, czy też skłamie, jest kwestią kompletnie nieistotną. Kłamca ukrywa prawdę, ściemniacz ukrywa, że ją olewa. (źródło: bjjm.blox.pl)

Wróćmy do Morozova. W swoim tekście najpierw krytykuje powielanie przekonania, że człowiek i technologia do niedawna były od siebie niezależne. Cytuje na przykład Petera-Paula Verbeeka, który wskazywał na fikcyjność tego założenia twierdząc, że jesteśmy tak samo autonomiczni w stosunku do technologii, jak autonomiczni jesteśmy w stosunku do języka, tlenu czy grawitacji. Gdy się z tym zgodzimy, możemy zacząć się dziwić, gdy ktoś objawia nam, że w ciągu ostatnich kilku lat nastąpiło tak ogromne technologiczne przyspieszenie, że obecnie obserwujemy koewolucję ludzi i techniki (tak jakby to zjawisko nie zachodziło od kiedy zaczęliśmy posługiwać się kamieniem).

Druga noga jego argumentacji to wskazanie na przenikanie się polityki i techniki, na zależność rozwiązań technicznych od rozwiązań politycznych, na konieczność uwzględniania uwarunkowań politycznych przy wprowadzaniu innowacji technicznych. Słowem – technika nie istnieje w próżni. Akceptacja tego założenia pozwala zachować ostrożność, gdy ktoś próbuje nam wmówić, że możliwe jest wymyślenie i zastosowanie rozwiązań czysto technicznych, które rozwiążą otaczające nas problemy. Tak jakby źródło tych problemów było natury technicznej, a nie – politycznej. Klasyk to przykład głodu na świecie, a więc problemu, który nie wynika ani z braku żywności, ani z braku technicznych możliwości jej dystrybucji. Dziś największy, przede wszystkim polityczny, problem tego typu to kwestia zmian klimatycznych. Próba rozwiązania go środkami technicznymi to, nomen omen, walka z wiatrakami.

Ponieważ żadna rozsądna dyskusja o polityce nie wchodzi w grę na konferencjach TED, rozwiązania jakie są tam proponowane nie mogą wyjść poza zastosowanie narzędzi, jakimi dysponują naukowiec, programista czy inżynier – mówi Morozov i wskazuje, że tu tkwi źródło spadającego znaczenia TED jako jednego z globalnych centrów wymiany myśli. Propozycje jakie tam padają są po prostu oderwane od rzeczywistości, są gównomową.

Jako przykład Morozov omawia książkę Hybrid Reality, napisaną przez Paraga i Ayeshę Khannów. „Omawia” to mało powiedziane. Miażdży. Ściera na proch. Najistotniejszy zarzut – poza intelektualnym bankructwem autorów i sianą przez nich propagandą pro-autorytarną, miłą autorom ze względu na jej technokratyczną sprawność – to kryptomarketing tej broszurki, która pod pozorem ideas worth spreading dostarcza do naszych głów taką ideę: „Kupujcie najnowsze gadżety, płaćcie za wszczepianie sobie chipów, bierzcie kredyty, by stać was było na grzebanie w genach waszych przyszłych dzieci, zastawcie dom, by zainwestować w akcje firmy handlującej wirtualnymi dobrami, a wszystkie poważne decyzje zostawcie nieomylnym maszynom. To droga do nieśmiertelności!”. I niech nie zaprząta wam głowy fakt, że cenę nieśmiertelności da się wyliczyć w doczesnej walucie! Nie przejmujcie się również tym, że zachęcamy was do inwestowania w te śmieciowe biznesy, w których sami mamy udziały, lub w które jesteśmy jakoś zaangażowani!

Jeśli bliżej się temu przyjrzymy, zauważymy, że mamy tu do czynienia z pseudointelektualno-komercyjnymi zależnościami à la polityczno-ekonomiczne koneksje, które znamy z naszego politycznego podwórka. W jednym przypadku umożliwiamy tę zabawę, bo jesteśmy podatnikami, w drugim – bo jesteśmy konsumentami.

Gdybyście mimo wszystko chcieli taką książkę napisać i zdobyć trochę wątpliwej sławy, Morozov podaje recepturę: znajdź jakiś osobliwy globalny trend, im bardziej egzotyczny – tym lepiej. Wskaż na bezpośrednią zależność między tym trendem a internetowymi aplikacjami, elektrycznymi samochodami i funduszami venture capital. Wspomnij o robotach, Japonii i cyberwojnach. Stwórz lśniącą prezentację zawierającą kompletnie niezrozumiałe, ale imponujące mapy i wizualizacje. Mocno zmieszaj. Podawaj na różnych platformach. I już! Właśnie przystąpiłeś do grona uśmiechających się tajemniczo TED-owych wizjonerów!

PS. Idea TED jest fantastyczna. Wciąż można tam znaleźć trochę ciekawych, inspirujących rzeczy. Ale rację ma Morozov, gdy mówi o degeneracji idei i środowiska. Dziś TED to tylko wielka marketingowa machina napędzająca biznesy pod płaszczykiem intelektualnego postępu.

[Aktualizacja 9.08.12r.] PS2. A tu wystąpienie Morozova na TED w 2009 roku (dalekie zresztą od najlepszych wystąpień, jakie można na stronie TED znaleźć):

Advertisements

5 myśli na temat “Gównomówcy. De(kon)strukcja

    1. Zgoda. Tak jak wskazałem – w warstwie teoretycznej nie mówi czegoś, czego już byśmy nie wiedzieli. Ale swoją bazę wiedzy dobrze wykorzystuje, żeby mówić o teraźniejszych przedsięwzięciach, które istnieją jakby tej całej tradycji krytycznej nie było. No i jak on o tym mówi! Delikatnie mówiąc – bez ogródek.

  1. wow a myslalem ze tylko ja to zauwazylem :)
    pamietam czasy jak ted byl sponsorowany przez BMW i jakie byly prelekcje niektore z twardej fizyki czastek tak ze ludzie na sali klaskali ale moze 1-2 cos rozumialo …. dzis 99% prelekcji to taka popelina jak dotowane strony kotow w UE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s