Pasje utajone, czyli życie Zygmunta Freuda (Irving Stone)

Pasje utajone, czyli życie Zygmunta Freuda. Najlepsze, co Irving Stone w tej książce osiągnął, to ciekawy opis tego, jak psychoanaliza bardzo powoli zdobywała sobie grunt, przebijając się przez grube warstwy społecznego kołtuństwa i niechęci akademickiego, politycznego i kulturalnego establishmentu. Nie spłycił też sprawy do samej psychoanalizy. Pokazał kulturę, dla której stwierdzenie, że człowiek to istota seksualna, stanowiło bzdurę i herezję, mogącą mieć towarzyskie i zawodowe konsekwencje. Wpływ Freuda na wywalczenie kulturowej akceptacji dla seksualności człowieka to chyba jego największe osiągnięcie. Niech miarą sukcesu będzie liczba pośladków i dekoltów na stronie głównej Onetu.

Choć w książce Freud nigdy nie schodzi na drugi plan, Stone wydobywa na powierzchnię trudy i zasługi rzeszy jego popleczników. Pokazuje, że sukces psychoanalizy to efekt zbiorowego działania, często polegającego na tworzeniu lub przejmowaniu instytucji (Dobrze określił to Alfred Adler, gdy jeszcze należał do freudowskiej grupy: Musimy wedrzeć się na uniwersytety, one bowiem są głównymi cytadelami idei, s. 914).

Freud and other psychoanalysts : (left to right seated) Freud, Sàndor Ferenczi, and Hanns Sachs (standing) Otto Rank, Karl Abraham, Max Eitingon, and Ernest Jones. By Becker & Maass, Berlin [Public domain], via Wikimedia Commons.

Z kolei najsłabsze było zaraz na początku: tkliwy opis miłosnych uniesień. Trzeba zacisnąć zęby i przez to przebrnąć. Co jeszcze było dobrego? Udało się Stone’owi oddać trochę klimatu czasów przez dowcipy i anegdoty. Na początku książki poznajemy w ten sposób Wiedeń i jego mieszkańców:

W Wiedniu wszystko, co jest zakazane, jest dozwolone (s. 61).

W Berlinie sytuacja jest poważna, ale nie beznadziejna, natomiast w Wiedniu beznadziejna, ale nie poważna (s. 64).

Poznajemy też kawiarniane dowcipy:

Pewna pani podarowała swemu synowi na urodziny dwa krawaty. Następnego dnia syn, pragnąc pokazać, jak jest zadowolony z prezentu, włożył jeden z krawatów. Na to matka: „A drugi ci się nie podoba?” (s. 61).

Pod koniec książki ujawnia się też ironiczny dowcip starego i schorowanego już Freuda. Niedługo po Anschlussie Austrii banda SA-manów splądrowała mieszkanie Freudów. Zygmunt zszedł by porozmawiać ze swoją żoną, Martą:

– Czego chcieli? – zapytał Martę.
– Pieniędzy.
– Ile wzięli?
– Sześć tysięcy szylingów.
– Nigdy nie dostałem tyle za jedną wizytę. (s. 1124).

Podobnie było, gdy gestapo nie chciało się zgodzić, by Freud opuścił Austrię, a później zażądało „podatku”. Gdy kwota została zapłacona, przyszedł niemiecki oficer i oświadczył, że do załatwienia została już tylko jedna formalność: musi podpisać oświadczenie, że władze Rzeszy Niemieckiej, a w szczególności gestapo, traktowały go z należnym szacunkiem jako uczonego o sławie światowej. Freud zgodził się podpisać dokument pod warunkiem, że będzie mógł dopisać jedno zdanie. Pod swoim nazwiskiem dodał: Z całego serca mogę polecić usługi gestapo każdemu (s. 1130).

Stone, Irving. 2009. Pasje utajone, czyli życie Zygmunta Freuda, Warszawa: Świat Książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s